Historia

75 lat posługi Sióstr Sercanek na ziemi frysztackiej

Wpisany przez Admin

Św. Józef Sebastian Pelczar, założyciel zgromadzenia i patron tej diecezji osobom zakonnym przypisywał ważne miejsce nie tylko w Kościele, ale również wśród społeczeństwa, napisał niemal sto lat temu: Zakony mają ważne zadanie w Kościele katolickim, a w biegu wieków przy rozkrzewianiu wiary i cywilizacji chrześcijańskiej wielkie położyły zasługi. I dziś dobry klasztor jest jakby lampą, świecącą na około dobroczynnym światłem, to znowu jakoby twierdzą ducha katolickiego w czasach, gdy nasila się walka przeciw Kościołowi; nie dziwi więc, że pierwsze ciosy padały na klasztory polskie.

Dziś stajemy w tym miejscu by dziękować za jeden z takich klasztorów, który świecił i ufamy że świeci dobroczynnym światłem od 75 lat. Spójrzmy na zapisy kronikarskie, jak to się stało, że właśnie siostry z sercem na habitach pojawiły się na ziemi frysztackiej.
Pierwsza myśl prowadzi nas do patrona pasterza tej diecezji, dziś św. J.S. Pelczara. To właśnie on już na początku swej posługi w diecezji przemyskiej propagował tworzenie ochronek dla dzieci, a w 1902 r. na synodzie diecezjalnym zachęcał duchowieństwo, proboszczów, by zakładali ochronki katolickie w swoich parafiach. O tym jak ważna była to inicjatywa świadczy fakt, że na następnym synodzie w 1908 r. na nowo zwrócił się do kapłanów z zachętą, by kolejne zakładali ochronki . Uwrażliwiał księży na potrzebę dzieci zwłaszcza zaniedbanych, opuszczonych szczególnie ofiary przemocy i wojen. Co więcej, wezwał księży do dobrowolnego opodatkowania się na rzecz dzieci. Po I wojnie światowej nakazał w podległych sobie parafiach stworzyć wykaz sierot wojennych, dla których starał się o dofinansowanie rządowe. Ofiarność polska – pisał św. J.S. Pelczar ma tu szerokie pole do działania, aby w liczniejszych parafiach budować i pod ster zakonnic oddawać ochronki dla dzieci i domy przytułku dla starców, kalek i chorych nieuleczalnie, w większych zaś miastach zakłady dla sierót, dzieci zaniedbanych i szkoły.
Myśl i pragnienie św. Józefa Sebastiana bliskie były świątobliwemu pasterzowi parafii we Frysztaku – ks. Wojciechowi Blajerowi. Kronikarka zapisała: Dzięki temu że umiał ująć i zjednać różnych ludzi, ujął też śp. Jana Samolewicza, wielkiego materialistę i skąpca, za jakiego słynął, a przy tem obojętnego w wierze, że stał się głęboko i naprawdę wierzącym i wielkim ofiarodawcą Kościoła i fundatorem obecnej ochronki, czemu ówcześni parafianie bardzo się dziwili. Dom ten, w którym [mieściła się ochronka], budował przed 70 laty ojciec ofiarodawcy Władysław Samolewicz wraz z małżonką Antoniną z Petryckich Samolewiczową.
Jan Samolewicz i Aniela nie mieli potomstwa (…) więc Ksiądz Blajer dążył do tego, aby ten swój majątek ofiarowali na dobry cel, na ochronkę. (…) Dzięki Bogu i staraniom Ks. Blajera zapisali wszystko na ochronkę(…) Toteż ks. Blajer od razu zabiera się do czynu tj. do powołania do życia tak upragnionej ochronki. Pisze do Krakowa do Zgromadzenia i prosi o przysłanie Sióstr do objęcia i uruchomienia Ochronki. Zgromadzenie zgadza się i przychyla do próśb ks. proboszcza Blajera, pojechał do Przemyśla do Ks. Biskupa o zezwolenie i zawiadomienie o otwarciu mającym się ochronki. Ks. biskup radził ks. Blajerowi aby wziął S. Służebniczki, ale Ks. Blajer powiedział że przez cześć J.S. Pelczara chce wziąć S. Sercanki i po nich już pisał. A Ekscelencja powiedział, jeżeli tak sprawa stoi to się zgadzam
.
Na zaproszenie ks. W. Blajera i z błogosławieństwem przełożonej generalnej m. Jadwigi Wilkowskiej siostry przybyły do Frysztaka 1 IX 1937 r. Parafia przygotowała im wyjątkowe powitanie. Pierwsze sercanki witali chlebem i solą licznie zgromadzeni parafianie, a wśród nich dzieci, które z radością oczekiwały na siostry. Na przywitanie udała się także grupa ludności żydowskiej, która witała „panie siostry” .
Siostry pełne zapału ufając w pomoc Bożą z całym poświęceniem zabrały się do pracy. Już w pierwszych dniach okazało się, że nie karczma, ale właśnie tworząca się ochronka, staje się centralnym punktem życia tej miejscowości. Siostry wspominając ten dzień napisały: już na drugi, trzeci dzień przychodzili ludzie, prosząc o różne porady, a każdy przynosił coś siostrom, aby nie biedowały, bo widzieli, że my na razie nic nie mamy.
Zaledwie po pięciu dniach od przybycia sióstr, 5 września 1937 r., ks. W. Blajer zorganizował uroczyste poświęcenie ochronki. Opis tego wydarzenia znamy z relacji s. Kingi Jadwigi Chachulskiej, która po 19 latach od tego momentu pamiętała każdy szczegół tego dnia:
Po litanii do Serca Pana Jezusa i ofiarowaniu Jego Sercu Ks. Dziekan wygłosił piękne kazanie o ochronce o dobrodziejstwie dla parafii i kościoła i dla chorych, że Siostry przyjechały alby dla wszystkich się oddać i pracować. Przeznaczył nam pierwszą ławkę, aby Zasze była dla sióstr, przemówił do Matki Przew. podziękował że na tę uroczystość przybyła, do sióstr też się zwrócił, aby siostry niczym się nie zrażały i były naprawdę pociechą dla parafii. Była zaproszona Rada parafialna, p. Cieśliński z Przemyśla, rodak frysztacki. Po błogosławieństwie Najśw. Sakramentem Duchowieństwo, Siostry, chór młodzieżowy pod przewodnictwem organisty, księży, a także rada, oraz rodzice z dziećmi udali się do ochronki. Tu na tarasie ustawione były krzesła, ławki dla gości. W drzwiach była wstęga. Po zajęciu miejsc, Ks. Dziekan przemawiał serdecznie do gości, sióstr, ludzi. Przemawiał też p. Kazimierz Jamróg serdeczny i cierpliwy sąsiad, przemawiał P. Cieśliński o dobrodziejstwie wychowania dla dzieci w ochronce i obiecał pomoc pieniężną na umeblowanie ochronki. Chór odśpiewał różne utwory, na część sióstr, ochronki, przemówił P. Tyburski, a P. Cieśliński, Ks. Dziekan z Księżmi i Siostrami przeciął wstęgę, wszedł, pokropił, pomodlił się i zakończyła się ceremonia w domu.
Po tak uroczystym otwarciu siostry rozpoczęły pracę w parafii. Pierwszymi sercankami, które tworzyły podwaliny pod tę placówkę były: s. Klemensa Anna Szelc – przełożona; s. Kinga Jadwiga Chachulska i s. Nazaria Floriańska – zajmująca się domem. W pierwszym etapie działalności zgromadzenia we Frysztaku liczba sióstr nie była stała. Siostry dość często były przenoszone, nawet co dwa miesiące . Z powodu pożaru ochronki, w którym spłonęła dokumentacja domu nie można podać konkretnej liczby sióstr, które podjęły pracę we Frysztaku wiadomo jednak że za lata 1953-2012 było ich 50, a wspólnotę stałą stanowiły 3, 4 siostry. Nadto we frysztackiej ochronce odbywały również swój postulat kandydatki do zgromadzenia, a także przyjeżdżały tu siostry chore by podratować swoje zdrowie.
Działalność Zgromadzenia Służebnic Najśw. Serca Jezusowego we Frysztaku wpisuje się w charyzmat, który dla tej rodziny zakonnej odczytał św. J.S. Pelczar. Siostry podjęły się od pierwszych dni pracy nad krzewieniem kultu Serca Jezusowego oraz głosiły prawdę o Bożej miłości przez konkretne czyny; prowadząc ochronkę o charakterze religijnym podejmując posługę wśród chorych w charakterze pielęgniarek czy opiekunek, dbając o kościół jako zakrystianki oraz przygotowując dzieci i młodzież do owocnego przeżywania sakramentów przez stałą katechizację jako katechetki.
Działalność ochroniarska była przez siostry postrzegana jako najważniejsza. Tej pracy z oddaniem poświęcały się w latach 1937-1962. Od samego początku do przedszkola uczęszczała duża grupa dzieci, kronikarka informuje, że liczba ich sięgała 60, jednak liczba ta wzrosła w czasie wojny po 1941 r. na skutek wysiedleń Polaków z Wielkopolski, jak również masowych ucieczek ludności polskiej ze Wschodu. Do Frysztaka przybyło wiele rodzin z dziećmi, które również zaczęły uczęszczać do sercańskiego przedszkola. Ochronka była czynna przez sześć dni w tygodniu z jednym posiłkiem, a pobyt w ochronce był bezpłatny. Ze względów na trudności z ogrzaniem budynku dzieci przebywały w ochronce od wiosny do Bożego Narodzenia. W instrukcji opisującej jak ma wyglądać praca sióstr w ochronce św. Józef Sebastian Pelczar napisał: wychowawczyni ochronki uczy dzieci bawiąc je i bawi je ucząc; stąd też każdą lekcję trzeba przeplatać piosenkami, wierszykami, pochodem lub gimnastyką .
Dzień w ochronce rozpoczynał się około godziny 7. Do godz. 9 schodziły się dzieci, gdyż niektóre przybywały z okolicznych wiosek. Po założeniu jednolitych fartuszków następowała wspólna modlitwa i śpiew. Przez dwie godziny do południa i po południu dzieci uczyły się pacierza, katechizmu oraz słuchały opowieści biblijnych ale również zdobywały podstawowe wiadomości z języka polskiego i rachunków, wszystkie te wymagające uwagi zajęcia przeplatane były śpiewem i zabawą. Około godz. 12 po modlitwie Anioł Pański dzieci zdejmowały fartuszki i spożywały posiłek po którym cześć wracała do domów, a pozostałe młodsze leżakowały a starsze oddawały się zabawie. W ochronce dzieci przebywały zazwyczaj do godz. 16 a latem do 17, choć jak wspominają dziś „absolwentki” tego przedszkola siostry często pomagały rodzicom otaczając ich pociech dłuższą opieką .
Wypełnienie czasu w ochronce w dużej mierze zależało od zdolności i organizacji sióstr. Przedszkole we Frysztaku miało to szczęście, że właśnie tu posługiwały, jako kierowniczki i wychowawczynie jedne z najbardziej znanych w świecie sercańskim przedszkolanki jak s. Kinga Chachulska czy wspominana po dzień dzisiejszy s. Lidia Karpała, która nigdy inaczej nie powiedziała o wychowankach tej ochronki jak tylko: „moje dzieci”. Ich specjalnością, można powiedzieć, było organizowanie z dziećmi wszelkiego rodzaju występów od jasełek po inscenizacje związane z rocznicami narodowymi. Te wydarzenia były często nagłaśniane, a przedstawienia powtarzane dla ludności miejscowej, czy to w ochronce czy w kościele. Dzieci z przedszkola upiększały swą czynną obecnością również uroczystości religijne i kościelne, przez np. sypanie kwiatków w czasie procesji Bożego Ciała. Od 1938 r. s. Kinga, a po jej wyjeździe kolejne siostry prowadziły Krucjatę Eucharystyczną Dzieci ucząc je szacunku do Eucharystii, a także przygotowując do sakramentów.
Obecność zgromadzenia w tym miejscu była naznaczona również bólem i cierpieniem, które dotknęło Europę. W trzecią rocznicę przybycia sióstr na tę ziemię wybuchła II wojna światowa. W tym czasie wspólnotę zakonną stanowiły cztery siostry: s. Klemensa Szelc, s. Kinga Chachulska, s. Klementyna Stanisława Czech i s. Zofia Salomea Wojnar. W tym czasie do Frysztaku przyjechało nadto kilka sióstr starszych i chorych, które przebywały tu w celu podratowania zdrowia. Jak zanotowano w kronice tutejszego domu zakonnego, chore siostry prawie codziennie odwiedzał ks. W. Blajer i ks. J. Sondej z posługą sakramentalną. Pomimo sugestii by siostry opuściły Frysztak, pozostały. Sąsiedzi widząc, że siostry zostały, też nie uciekali i ominęła ich poniewierka i głód .
W tym nieludzkim czasie siostry starały się ocalić dzieciństwo swym podopiecznym dlatego tak długo jak można było tj. przez trzy lata do 1942 ochronka funkcjonowała mimo, że jak odnotowały siostry Niemcy kilkakrotnie chcieli zająć dom na potrzeby wojska . Ocalenie przypisywały wstawiennictwu Matce Bożej Dobrej Rady, której dom zakonny był dedykowany oraz św. Józefowi.
W 1944 r. wycofujący się Niemcy dokonali zniszczenia ochronki. Kronikarka zapisała, że z domu ocalała jedynie jedna rama okienna. Siostry podobnie jak ludność miejscowa straciły dach nad głową. Jednak z pomocą parafian rozpoczęły odbudowę. W tym czasie mieszkały u osób świeckich, a przez pewien czas również w stajni.
Przez dziesięć lat ochronka sukcesywnie odzyskiwała swój kształt. W tym właśnie czasie przed ochronką stanęła figura św. Józefa ufundowana z drobnych ofiar na podziękowanie za ocalenie i pomoc przy odbudowie domu zniszczonego w czasie działań wojennych, także temu Józefowi oddano pod opiekę placówkę we Frysztaku .
Po odbudowie górnej części przedszkola i domu sióstr, władze państwowe w marcu 1956 r. nakazały siostrom opuszczenie domu. Jednak w wyniku rozprawy sadowej przyznano sercankom prawo do zajmowania zabudowań i na sześć lat siostry mogły wznowić działalność przedszkola .
W czerwcu 1957 r. miało miejsce poświęcenie nowej kaplicy w domu zakonnym, która powstała dzięki ks. Władysławowi Wardędze . W uroczystości brały udział dzieci przedszkolne wraz z rodzicami.
Kolejne etapy remontu możliwe były dzięki zaangażowaniu Komitetu Rodzicielskiego i wsparcia Caritasu. Dnia 20 maja 1960 r. cieszono się ukończonym remontem, a już następnego dnia zjawiła się w ochronce inspekcja z Kuratorium Oświaty w Rzeszowie. W tym bowiem czasie w całej ojczyźnie dochodziło do masowych przejęć szkół i przedszkoli prowadzonych przez zakony czy inne instytucje kościelne na rzecz Skarbu Państwa. Niestety los ten podzieliła wspólnota i ochronka sercańska. Pamiętnego dla sióstr 31 maja 1960 r. otrzymały zwolnienie z pracy w przedszkolu, a 1 sierpnia s. Lidia, kierowniczka i przełożona wspólnoty, przekazała cały majątek przedszkola na rzecz Wydziału Oświaty. Przedszkole przejęły osoby świeckie, siostry jednak pozostały we Frysztaku i mogły przez 15 lat zajmować kilka pomieszczeń oraz uprawiać skrawek pozostawionego im ogrodu płacąc równocześnie czynsz.
Tylko ówczesna przełożona s. Adelina Szczęch i bogata korespondencja tego czasu może świadczyć jaką walkę stoczono w obronie tej ochronki. Śledząc archiwalia można powiedzieć, że nie było instytucji do której w tej sprawie nie wysyłano próśb o pomoc. S. Adelina wydeptywała ścieżki od gabinetu Prezesa Rady Ministrów do miejscowego Naczelnika Gminy Frysztak wszędzie napotykając na mur i opór. Mimo wszystko siostry wciąż były obecne w parafii frysztackiej ze swoim świadectwem, dobrym słowem i posługą wśród chorych opuszczonych, ale również wśród dzieci i młodzieży przez katechizację i różnorodne formy zaangażowania (pielgrzymki, rekolekcje, zaangażowanie misyjne, kulturalne).
W grudniu 1964 r. na prośbę Prymasa Polski Kard. Stefana Wyszyńskiego siostry były zatrudniane przez parafie jako zakrystianki. Pierwszą zakrystianką we Frysztaku była s. Asyzja Zaborska, a po roku posługę tę objęła inna bohaterska siostra Emilia Juśkiewicz pełniąc ten obowiązek przez 20 lat.
Już w 1964 r. zgromadzenia zakonne w Polsce miały świadomość, że władzom komunistycznym zależało na podcięciu stanu prawnego zakonów, a w dalszej perspektywie również na zacieśnieniu możliwości ich pracy apostolskiej, co w konsekwencji miało prowadzić do rozkładu wewnętrznego . Tę świadomość miały również siostry sercanki, które nie potrzebowały długiego czasu na przyjęcie nowej roli w środowisku. Mimo pozbawienia pracy wśród dzieci przedszkolnych otworzyły się na inne pola działalności. Dnia 21 VIII 1972 r. siostry podjęły się pracy w katechezie; pierwszą katechetką sercańską we Frysztaku była s. Monika Wieczorek. Również uaktywniła się funkcja opiekunek parafialnych, czyli sióstr które odwiedzały chorych i starszych m.in. funkcje tę pełniły s. Emilia Juśkiewicz, która po doświadczeniu ratowania dzieci żydowskich w Przemyślu była bardzo uwrażliwiona na nędzę i potrzeby drugiego człowieka.
Poświęcenie i modlitwa sióstr, wydarzenia lat osiemdziesiątych, wybór Jana Pawła II na Stolicę św. Piotra i przemiany ustrojowe w naszej Ojczyźnie sprawiły stopniowe przemiany również we Frysztaku.
W sierpniu 1987 r. państwowe przedszkole wyprowadziło się z zajmowanej ochronki. Dom jednak był bardzo zniszczony i wymagał gruntownych remontów. Wówczas przełożona generalna m. Fidelisa Gorczyńska, po porozumieniu się z ks. dziekanem S. Tomaszkiem, zadecydowała, aby siostry wyprowadziły się z tego domu i zamieszkały w starej plebani (13 grudnia 1987 r.). Ponieważ w miejscowości było już przedszkole zgromadzenie nie reaktywowało tej działalności będąc jednak blisko dzieci i młodzieży.

Referat s. Jadwigi Kupczewskiej wygłoszony 1 września 2012 r. we Frysztaku, w dniu Jubileuszu.