Inne artykuły

Wielkanocne dzwony

Wpisany przez Admin

W muzyce symfonicznej dzwony odzywają się rzadko. Jako instrument perkusyjny mają kształt metalowych rur zawieszonych na ramie, strojonych od „e” małego do „f” razkreślnego. Dźwięk wydobywa się za pomocą uderzenia młotkiem o główce obciągniętej filcem lub skórą.

Ale pierwowzór dzwonów orkiestrowych jakże jest wspaniały! Dzwon odlany ze spiżu, uroczysty, dostojny, obwieszczał swym doniosłym głosem szczególnie ważne wydarzenia. W trudnych, zmieniających się dziejach naszej Ojczyzny odzywał się uroczystym tonem największy polski dzwon „Zygmunt”, na wieży katedry wawelskiej. Odlany w 1520 roku na polecenie króla Zygmunta I przez ludwisarza Behama z Norymbergi z luf zdobytych armat, o wadze ośmiu ton, odzywa się w czasie większych uroczystości kościelnych i państwowych. Pisze o nim w Dzień Zmartwychwstania Pańskiego w 1915 roku poeta ludowy Walski:

A kiedy Zygmunt ozwie się,
o Zmartwychwstaniu głosząc cuda,
wstaniemy wiarą silni społem,
lekki nam będzie każdy trud.

Również i w „Panu Tadeuszu” Adama Mickiewicza znajdujemy pełne zachwytu strofy o dzwonie, jego urzekającym, spiżowym tonie, nastrojach, jakie budzi: „Tak to na świecie wszystko los zwykł kończyć dzwonem.” Pisze swój poemat „Dzwon Zygmunt” Tadeusz Lenartowicz w 1869 roku, maluje obraz „Zawieszenie dzwonu Zygmunta” w 1874 roku Jan Matejko, pisze także o nim Stanisław Wyspiański w swym dramacie pt. „Wyzwolenie”:

O Zygmuncie! Słyszałem ciebie
i natychmiast poznam, gdy usłyszę.
Niech ino się twój głos zakolebie
przenikliwy wżre się w ciszę.

Jedna z najpiękniejszych pieśni wielkanocnych, napisana przez Feliksa Rączkowskiego, głosi:

Alleluja, biją dzwony,
głosząc w świata cztery strony,
że zmartwychwstał Pan!

Biją długo i radośnie,
że aż w piersiach serce rośnie,
tryumf prawdzie dan!

Każda dusza rozśpiewana
wielbi głośno swego Pana,
a wtóruje dzwon!

Jakże tedy nie wspomnieć prof. Rączkowskiego, tego wspaniałego artysty, organisty, pedagoga, kompozytora, żyjącego w latach 1906-1989. Byłem na uroczystości jego 80. urodzin obchodzonych w kościele Św. Krzyża w Warszawie, gdzie był organistą w latach 1945-1970. Człowiek pogodny, skromny, życzliwy ludziom…

Był w Rzeszowie – dokładnie 23 czerwca 1956 roku – kiedy to w auli szkoły muzycznej przy ul. Sobieskiego dał uroczysty koncert organowy. Dodajmy, iż był on uczniem Salezjańskiej Szkoły Muzycznej w Przemyślu w latach 1922-1926, a później jego wykładowcą, dokładnie w latach 1929-1933 i w roku szkolnym 1936/1937. A w Przemyślu – sławna na cały świat odlewnia dzwonów Felczyńskich, a od niedawna – w Wieży Zegarowej przy Rynku – Muzeum Dzwonów i Fajek, które warto zobaczyć!

Kończę w nastroju uroczystym i podniosłym, przy dźwiękach dzwonów, także wielkanocnych, pobudzających naszą wyobraźnię ku rzeczom wielkim i – daj Boże! – twórczym, pięknym i szlachetnym. Pisze K.I. Gałczyński w wierszu pt. „Wielkanoc Jana Sebastiana Bacha”:

Cóż to za rozkosz błądzić przez pokoje,
z Panią Muzyką we dwoje!
A dzisiaj jest Wielkanoc. Dzwon rozmawia z dzwonem.
O! Wesołe jest serce moje!

Andrzej Szypuła