Homilie i kazania

Droga nadziei

Droga nadziei

(II Niedziela Adwentu. Rok C)

  1. Wyruszyć

Obserwujemy niebywały postęp techniczny i naukowy. Człowiek myśli, że jest w stanie dokonać wszystkiego a jednak znaczenie życia jest mu obce, nie wie dokąd zmierza ani co szykuje mu przyszłość. Ludzkość przeżywa kryzys nadziei pisze doświadczony przez trzynaście lat więzienia wietnamski kardynał van Thuan. Modą stało się mówienie o lękach, zniechęceniu i rezygnacji tyko dlatego, że nie spełniają się nasze egoistyczne marzenia. Jedni drugich zarażamy i paraliżujemy ciągłym lamentowaniem a świat nie potrzebuje pomnażania beznadziei ale przeciwwagi, którą daje nadzieja. Codzienna nadzieja jest potrzebna jak chleb dla ciała i powietrze do oddychania.

Kiedyś u wybrzeży Szwecji zaginęła radziecka łódź podwodna. Podjęto akcję ratunkową. Niestety bez sukcesu. Dopiero po paru miesiącach wydobyto wrak, w którym znaleziono dziennik pokładowy. Ostatnią była notatka, że w radiostacji nie słychać już akcji ratunkowej. Opis chorych, głodu, strachu był mniej tragiczny od stwierdzenia, że nie ma nadziei na ratunek. Nastała cisza śmierci.

Potrzebna jest codzienna nadzieja odbudowywana łaską Boga i mądrością, która dokładnie widzi obraz życia. „Dlaczego nie miałbyś mieć nadziei, jeśli w drogę ku Ojcu wyruszasz z Jezusem ?” – pyta wspomniany kardynał. Nadzieja w centrum życia to droga do przezwyciężenia rezygnacji. Wszystkie rozdziały adhortacji apostolskiej Jana Pawła II „Kościół w Europie” mówią o nadziei jako tęsknocie, potrzebie i zadaniu człowieka. Na pytanie skąd ją brać, jak nią żyć i podtrzymywać poszukajmy odpowiedzi w Słowie Bożym.

  1. Nawracać się.

Pismo Święte odsłania horyzonty wieczności, ukazuje lekarstwo na choroby człowieka, przypomina, ze obecność Boga w świecie już się zaczęła ale jeszcze nie wypełniła. W czasie niepowodzeń i klęsk, które doświadczały Izraela prorok Izajasz zapowiada poprawę sytuacji. Przyczyną tego nie będzie polityka czy potęga zbrojna ale przyjście Mesjasza, Króla sprawiedliwego, pełnego mądrości, męstwa i bojaźni Bożej. Tę zmianę oznajmia psalmista „Pokój zakwitnie kiedy Pan przybędzie.” Święty Jan Chrzciciel wskazuje na konieczne warunki: „Nawróćcie się, bo bliskie jest Królestwo niebieskie…, przygotujcie drogę Panu, prostujecie ścieżki dla Niego…”

W Bogu jest prawda o każdym z nas. A my szukamy prawdy u ludzi, uzależniamy swoje życie od tego co inni mówią. Tymczasem trzeba się zastanowić kim jestem przed Bogiem. Gdy Pan przyjdzie zakwitnie pokój ale gdy Pan przyjdzie będzie też sprawował sąd. Zginą bezbożni i gwałtownicy a ocaleją pokorni i prawi. Liczyć się będzie wierność, prawda i sprawiedliwość a nie pozory i pogłoski. ]Mesjasz już przyszedł, pokój jest do wzięcia, a my jesteśmy tymi, przez których Bóg chce być obecny w świecie. „Przygarniajcie siebie nawzajem, bo i Chrystus przygarnął was…” – pisze Święty Paweł.

Droga ewangeliczna ma swoje zakola i stromizny. Idziemy z nią z innymi. Nie powiększajmy ciężaru ludziom naszej drogi, nie odmawiajmy swej mądrości gdy zabłądzą, ani pomocy gdy będą upadać. Papież Jan XXIII mówił: „Trzeba się uczyć Boga i życia czytając Ewangelię, ale równocześnie trzeba się uczyć Boga i ludzi czytając znaki czasu.” To zadanie wciąż aktualne. Trzeba go podejmować, trzeba się nawracać. Święty Jan Chrzciciel nie tylko wzywa do tego ale daje też wspaniały przykład życia umartwionego i oddanego Bogu. Przeżywamy trudny czas. Nadzieja, że go przetrwamy rodzi się z otwarcia na Boga, to otwieranie się na Boga to jest nasze nawracanie, które może mieć różne wymiary.

Nawróć się, bo Twój obraz Boga jest zlepkiem kolorowych strzępów wziętych z prasy i ekranu. Nie jest Bogiem znalezionym na kolanach i objawionym na kartach Pisma Świętego.

Nawróć się bo twój obraz Chrystusa i Kościoła nie czerwieni się krwią, która została wylana, nie pali się miłością, która jest największa i nie promieniuje świadectwem, ze spotkaliśmy Jezusa w sakramentach świętych.

Nawróć się bo wyprowadziłeś się z własnego wnętrza, które stało się podobne do pustej stodoły, w której wieje wiatr i grasują myszy.

Nawróć się bo zgubiłeś sumienie. Masz reklamy, instrukcje i rozporządzenia, nasłuchujesz co mówi ulica i moda. Zgubiłeś samego siebie, myśli, przekonania i zasady. Zrezygnowałeś z samodzielności, jesteś tylko wykonawcą cudzych planów, a nie ich twórcą.

Nawróć się bo zgubiłeś godność własną, godność człowieka, przestałeś zwracać uwagę na wartość człowieczeństwa.

Może być wiele tych przestrzeni w naszym  życiu, które wymagają zmiany.      Potrzeba abyśmy słyszeli głos Jana Chrzciciela, jego wezwanie do nawrócenia aby ocalić nadzieję dla siebie i świata.

  1. Iść.

Wspomniany kardynał van Thuan mówi o trzech etapach drogi nadziei:

  1. „Początek wędrówki: Zaparcie się siebie.
  2. Obowiązek: Niesienie krzyża co dnia.
  3. Wytrwałość: Naśladowanie Pana.”

Nad brzegiem mojego Jordanu Jan Chrzciciel woła: „Nawróćcie się przygotujcie drogę Panu”. W tym naszym nawracaniu się warto wziąć pod uwagę wyznanie pisarza Marka Twaina: „Nie boję się tych słów z Ewangelii, których nie rozumiem, boję się tych, które dobrze rozumiem i lekceważę je”. W tym naszym nawracaniu się ważne są dwa etapy: odwrócenie się od zła i zwrócenie się ku Bogu. Niektórzy nazywają to „opamiętaniem się”.

To „opamiętanie” wyraża się w posłuszeństwie Słowu Bożemu i dystansie wobec dóbr materialnych. Ono przyprowadza nas do konfesjonału, gdyż jest  to właściwa reakcja na poznaną prawdę. To „opamiętanie się” kieruje nas ku codziennym obowiązkom, gdyż w codzienności muszą być widoczne owoce nawrócenia. Taka postawa to także podstawowy sposób podtrzymywania nadziei. Wielu chrześcijan zostawia dzieło zbawienia Panu Bogu. Zapominamy, że Bóg nam powierzył to zadanie i wzywa nas do współpracy. Jakkolwiek byłoby ono trudne z łaską Bożą wszystkiego możemy dokonać i powtórzyć słowa poety francuskiego Charles’a Peguy: „Wiara, którą kocham najbardziej to nadzieja”. Amen.