Inne artykuły Newsy

Tworzyć wspólnotę przez pieśni

Wpisany przez Admin

Kazimierz Ożóg
Tworzyć wspólnotę przez pieśni
Kiedy w latach 90-tych XX wieku pracowałem przez cztery lata we Francji na Uniwersytecie w Lille, starałem się w tym czasie – prócz uczestnictwa w polskich nabożeństwach, sprawowanych w polskich parafiach (bo takie wśród emigracji są) – uczestniczyć w życiu Kościoła francuskiego. Bywałem w pięknych, ogromnych średniowiecznych katedrach na mszy świętej, m. in. w Amiens, Paryżu, Chartres. Wśród wielu zaskoczeń z tego zderzenia religijności polskiej i francuskiej jedno było szczególne, otóż stwierdziłem, ze francuscy katolicy – prócz doraźnie podawanych przez celebransa od ołtarza czy pulpitu krótkich zaśpiewów – w ogóle nie śpiewają pieśni religijnych. Nie ma też we francuskich parafiach organistów. W czasie mszy świętej słychać głównie słowo, notabene świetnie mówione. Francuscy katolicy zatracili wszystkie tradycyjne śpiewy religijne i obecnie w świadomości tamtej wspólnoty pieśni te nie istnieją, są co najwyżej elementem historii. Myśląc o utracie tak znacznej części dziedzictwa religijnego i kulturowego Francuzów, tym bardziej doceniłem ogromny skarb polskiej wspólnoty katolickiej, której pieśni religijne stanowią ciągle żywą tkankę modlitewną, językową i narodową (kulturową).

Polskie pieśni religijne są ciągle śpiewane nie tylko w kościołach przy okazji różnych nabożeństw, szczególnie w czasie mszy świętej, ale także w polskich domach, jak np. kolędy czy „Serdeczna Matko” w czasie błogosławieństwa przez rodziców młodej pary. Niektóre z pieśni są wykonywane w miejscach publicznych poza kościołem, by wymienić tylko „Bogurodzicę”, „Boże, coś Polskę” czy „Rotę”. Zatem prócz funkcji modlitewnej, bo każda pieśń religijna jest formą modlitwy, a kto śpiewa, dwa razy się modli, polskie pieśni nabożne pełnią od stuleci inne ważne, można rzec, fundamentalne funkcje związane z polską wspólnotą narodową, a mianowicie, umacniają więź tej wspólnoty, uczą miliony Polaków wzorcowej polszczyzny, są wreszcie znakiem polskości. Nie możemy więc jak Francuzi zniszczyć tego wspaniałego dziedzictwa.

Historia polskiej pieśni religijnej liczy ponad 800 lat. Taki sąd opieramy na podstawie przybliżonej datacji „Bogurodzicy”, pieśni o kapitalnym, trudnym do ocenienia znaczeniu. Pieśń ta powstała na początku XIII wieku. Możemy zatem śmiało sądzić, że już pod koniec wieku XII prócz dominujących w liturgii pieśni łacińskich, których lud nie śpiewał, bo nie znał łaciny, upowszechniły się stopniowo śpiewy polskie. W ciągu tych ośmiu wieków pięknie się rozwinęło tworzenie polskich pieśni, zmieniały się warunki historyczne, konwencje literackie, zmieniała się leksyka religijna i sposoby pobożności, ale pieśń religijna ciągle trwa i pełni prócz religijnej inne funkcje w polskiej wspólnocie narodowej. Każdy wiek dorzucał tu nowe teksty, niektóre trwają aż do dziś. Doprawdy nie można wyobrazić sobie wspólnoty polskiej bez takich religijnych utworów poetyckich powszechnie śpiewanych, jak „Czego chcesz od nas, Panie” Jana Kochanowskiego, „Pieśni nabożnych” Franciszka Karpińskiego, „Godzinek”, „Gorzkich żali”, kolęd, pastorałek, pieśni pasyjnych, wielkanocnych, pieśni eucharystycznych. Wystarczy tylko przytoczyć polskie procesje na Boże Ciało, kiedy w całej Polsce rozbrzmiewają, śpiewane przez miliony rodaków – tak, przez miliony – pieśni „Twoja cześć, chwała”. „U drzwi Twoich”, Bądźże pozdrowiona Hostyjo żywa”.

Rejestr ten można rozszerzać, dołączając pieśni ku czci Bożego Serca, śpiewane nie tylko w czerwcu , pieśni maryjne (nie tylko w maju) czy pieśni przygodne, jak otwierające czy zamykające dzień utwory „Kiedy ranne wstają zorze”, „Wszystkie nasze dzienne sprawy”, także suplikacje z niezwykłym utworem „Święty Boże, święty, mocny”. Kiedy śpiewamy tę pieśń, to w ojczystej mowie dotykamy podstawowych spraw eschatologicznych. Zafascynowany tym tekstem Jan Kasprowicz, znany poeta młodopolski, napisał znakomity hymn pod tym samym tytułem. Pieśni religijne są zatem inspiracją do wielkich działań Polaków, jako przykład może służyć pieśń „Boże, coś Polskę” potężnie wzmacniająca ducha Polaków od dwustu lat. „Rota” Marii Konopnickiej przyniosła narodowi więcej pożytku niż niejeden czyn zbrojny. To wszystko stanowi podstawowy składnik polskiej kultury i narodowej tożsamości. Powtórzmy, pieśń religijna wiernie towarzyszyła Polakom przez stulecia, a książeczki, w których je zamieszczano, były prócz Biblii i „Żywotów świętych” Piotra Skargi najczęściej wydawanymi drukami polskimi, mamy kilkadziesiąt wydań śpiewnika ks. Siedleckiego i kantyczek z kolędami. Musimy zrobić wszystko, aby to wielkie dziedzictwo ocalić. Dzisiaj polskie pieśni religijne są zagrożone. Ratujmy tę niezwykłą cząstkę polskiej wspólnoty religijnej i narodowej.