Inne artykuły Newsy

Betlejemska Gwiazda Nadziei

Wpisany przez Admin

Andrzej Szypuła
Betlejemska Gwiazda Nadziei

Kiedy zapada zmrok i zapala się na niebie pierwsza gwiazda – widoczny to znak, że czas już zasiąść przy wigilijnym stole. Rozświetlona kolorowymi lampkami choinka, świąteczny nastrój, tradycyjny opłatek, życzenia, darowanie urazów – wszystko to sprawia, że stajemy się jakby inni, bardziej otwarci ku drugiemu człowiekowi. Nawet i miejsce dla niespodziewanego gościa się znajdzie. Taka już polska gościnność, tak obyczaj każe.

Piękny opis wigilii znaleźć można w powieści W. St. Reymonta „Chłopi”, mojej kultowej księgi, którą ciągle czytam na nowo… Powieść ta nieodmiennie zachwyca mnie swoją artystyczną formą, przy tym daje piękny opis chrześcijańskich tradycji i obyczajów narodu polskiego. Nic dziwnego, że w 1924 roku powieść tę nagrodzono Nagrodą Nobla, a później przełożono na kilkadziesiąt języków oraz wielokrotnie inscenizowano i filmowano. „Chłopi” W.S. Reymonta (1867-1925), to wielka prawda o polskim i chłopskim losie, to niezwykła skarbnica polskiej tradycji i kultury, pełna głębokiego i szczerego umiłowania Boga i Ojczyzny. Oto opis wigilii z tej powieści.

Wieś zginęła w szarych, śnieżnych mrokach, jakby się rozlała, że ani ujrzał domów, płotów i sadów, jedynie tylko światełka migotały ostro a gęściej niż zwykle, bo wszędy się szykowano do wigilijnej wieczerzy. W każdej chałupie, zarówno u bogacza, jak i u komornika, jak i u tej biedoty ostatniej przystrajano się i czekano z namaszczeniem, a wszędy stawiano w kącie od wschodu snop zboża, okrywano ławy czy stoły płótnem bielonym, podściełano sianem i wyglądano oknami pierwszej gwiazdy. Jużci że była, tuż nad wschodem, jakby się rozdarły bure opony, a z głębokich granatowych głębin rodziła się gwiazda i zda się rosła w oczach, leciała, praskała światłem, jarzyła się coraz bardziej, a coraz bliżej była, aż Rocho uklęknął na śniegu, a za nim drugie.

Oto gwiazda Trzech Króli, Betlejemska Gwiazda, przy której blasku Pan nasz się narodził, niech będzie święte imię Jego pochwalone! Uroczysta cichość zaległa izbę. Boryna się przeżegnał i podzielił opłatek między wszystkich, pojedli go ze czcią, kieby chleb Pański. A chociaż głodni byli, boć to dzień cały o suchym chlebie, a pojadali wolno i godnie.
Jakże w tym miejscu nie wspomnieć o pięknej kolędzie pt. „O Gwiazdo Betlejemska” autorstwa słów i melodii ks. Zygmunta Odelgiewicza (zm. w 1899 r.), której pierwszą zwrotkę cytuję.

O Gwiazdo Betlejemska, zaświeć na niebie tym.
Tak szukam Cię wśród nocy, tęsknię za światłem twym.
Zaprowadź do stajenki, leży tam Boży Syn.
Bóg człowiek z Panny Świętej dany na okup win.

W wigilię i święta o kolędach, wspólnie śpiewanych, tych skarbach największych, których żadna siła nam, Polakom, z serc wyrwać nigdy nie zdołała i nie zdoła!

W „Kantyczkach” wydanych w Krakowie w Drukarni „Prawdy” J. Jondry w 1911 roku znajdziemy blisko 300 najpiękniejszych polskich kolęd i pastorałek. Ogromna to skarbnica chrześcijańskiej wiary i polskiej kultury. Redaktor „Prawdy” Ks. Melchior Kądzioła w przedmowie do wspomnianych „Kantyczek” tak pisze:
Kolędy nasze układano na dworach królewskich, układano w pałacach rycerzy i możnych panów naszych. Kolędy układali również nasi duchowni, organiści, bakałarze szkół parafialnych, składali je i nasi wytworni pisarze i poeci, ale tworzyli je także i poeci wiejscy. Nie wszystkie przeto kolędy odznaczają się wytwornym stylem i doskonałą rytmiką lub wyszukanymi rymami, ale wszystkie wyszły z głębi duszy całego narodu. W kolędach naszych – to jakoby w zwierciadle przebija się polska dusza: wesoła, żywa, pełna fantazji, pełna miłości Boga i swej Ojczyzny. Ozdobą, którą się odznaczają nasze kolędy jest także ich swojskość, ich barwa narodowa. Kolędy opiewają Narodzenie Zbawcy w Betlejem, ale to Betlejem stoi na ziemi naszej, polskiej, w tym Betlejem roi się od naszych Maćków, Stachów i Wojtków. Wszystko jest opowiedziane po naszemu.

I jeszcze pełen uroku i nastroju wiersz pt. „Wieczór wigilijny” autorstwa nieżyjącej już poznańskiej poetki Emilii Waśniowskiej (1954-2005), która, jak o niej mówiono i pisano „chodzi sobie po świecie i zaraża miłością”. Wiersz ujmuje w serdecznych słowach istotę i symbolikę wigilijnej wieczerzy.

To właśnie tego wieczoru, gdy mróz lśni, jak gwiazda na dworze,
przy stołach są miejsca dla obcych, bo nikt być samotny nie może.

To właśnie tego wieczoru, gdy wiatr zimny śniegiem dmucha,
w serca złamane i smutne po cichu wstępuje otucha.

To właśnie tego wieczoru zło ze wstydu umiera,
widząc, jak silna i piękna jest Miłość, gdy pięści rozwiera.

To właśnie tego wieczoru od bardzo wielu wieków,
pod dachem tkliwej kolędy Bóg rodzi się w człowieku.

Kończę to moje skromne wigilijne i po trosze już świąteczne rozważania fragmentem poezji ze zbioru „Ja Orfeusz” J. Słowackiego o Narodzeniu Pańskim, który to fragment wybrał kompozytor Zygmunt Mycielski (1907-1987) do swojego ostatniego dzieła pt. „Fragmenty” na chór i orkiestrę napisanego tuż przed śmiercią, w 1987 roku, zachowanego do dziś w rękopisie. Oto ów fragment.

Góry się ozłociły – szafiry mórz ciemnieją.
Fale ustały. Od ziemi wiatr i koguty pieją.
Miesiąc jak ogień stoi na czerwonym oceanie.
Korab na dalekościach wre na rozognionej pianie.
Korab, wieloryb świata, z ogniami w okiennicach.
Ku niemu idą Boże obłoki całe w świecach.
Uciszyło się morze i ziemia i powietrze.
Wstawaj! Z pieśniami idźmy pasterskimi
Pozdrowić dziecko… świat cały w rozruchu,
Zagroda w ogniu – trzody nasze w duchu,
Psy drżą… i siedzą z oczyma złotymi
Podnosząc w górę… nastrzyżone słuchy.
Pan przyszedł: wdziejmy baranie kożuchy
I chodźmy – ranni ludzie z pozdrowieniem.
Pan Światłość? Pokój nad całym stworzeniem.

Cóż tu dodać? Na wszystkie troski nadchodzącego Roku 2016 niech nam jasnym blaskiem świeci Betlejemska Gwiazda Nadziei – w naszych rodzinach, Ojczyźnie naszej, wszystkim ludziom na całym świecie. Chrystus Pan się narodził! Oby narodził się także naszych sercach!

Andrzej Szypuła