Inne artykuły Newsy

Język rodzinny w polskich kolędach

Wpisany przez Admin

Kazimierz Ożóg

Język rodzinny w polskich kolędach

Polskie pieśni religijne
Niezwykłe zjawisko językowo-kulturowe, przynależne do życia duchowego narodu, jakie stanowią polskie pieśni religijne, trwa w ojczystej wspólnocie od przeszło ośmiuset lat. Otóż w XIII wieku powoli śpiewy polskie w czasie liturgii mszalnej zaczęły wypierać śpiewy łacińskie, chociaż te ostatnie – sprawowane w języku liturgicznym Kościoła rzymskiego – długo jeszcze przeważały. Stało się to możliwe dzięki systematycznemu wzrostowi znaczenia języka polskiego, który, wprowadzany – jak przez starszą siostrę – łacinę, do wysokiej kultury literackiej Europy, był już w XIII wieku zdolny do wyrażania najbardziej nawet skomplikowanych treści teologicznych i literackich, o czym dobitnie świadczy Bogurodzica, dochowane do czasów współczesnych arcydzieło z końca XIII wieku, rzeczywiście wyznaczające początek polskiej twórczości literackiej. Tworzenie pieśni religijnych, które były śpiewane w kościele katolickim w czasie liturgii bądź poza nią, systematycznie wzrastało przez stulecia, aby w dwudziestym wieku dać imponujący, co do liczby utworów, rezultat. Polskie uniwersum językowo-kulturowe zawiera setki tekstów przeznaczonych do śpiewu w kościele, odnoszących się w swej treści do sacrum, co jest głównym wyznacznikiem tego gatunku – pieśni religijnych. Świadczą o tym dobitnie kolejne wydania „Śpiewnika kościelnego” ks. Jana Kazimierza Siedleckiego. Ta niepozorna książka należy od roku 1878 (od pierwszej edycji) do najczęściej wydawanych druków polskich, i od ponad stu dwudziestu lat znajduje się w każdej polskiej parafii, wszędzie tam, gdzie organista towarzyszy swoją grą i śpiewem nabożeństwom. W roku 2015 ukazało się nakładem ojców Misjonarzy św. Wincentego a Paulo czterdzieste pierwsze wydanie tego najbardziej rozpowszechnionego w Polsce wyboru pieśni nabożnych. Habent sua fata libelli. Książki mają swoje losy i książki uczą naród. Niepoślednia rola w narodowej edukacji przypada temu śpiewnikowi.

Wszystkie pieśni religijne są aktami modlitewnymi. Traktuję je jako duże akty mowy – ich intencją jest zwrócenie się do Boga w modlitwie, albo bezpośrednio, albo za pośrednictwem świętych Pańskich. Modlitwa może być tylko do Boga (soli Deo gloriam), święci Pańscy są w tej modlitwie pośrednikami. Są oni obecni w pieśniach nabożnych za względu na fundament, którym dla wierzących jest Bóg. Wielki akt modlitewny, realizowany przez każdą z pieśni, dzieli się na mniejsze akty mowy, można je precyzyjnie wyznaczyć ze względu na intencję, a zatem najczęściej się pojawiają akty uwielbienia Boga i oddania czci świętym, czyli akty pochwalne, akty podziękowania za łaski, akty konstatacji teologicznej (najczęściej przybliżenie prawd wiary i dogmatów), akty przeproszenia, wreszcie obficie reprezentowane akty prośby. Śpiewająca wspólnota prawie w każdej pieśni nabożnej prosi Boga o różne dobra, zwane łaskami, bo Bóg jest dobry łaskawy. Tylko On może obdarzać człowieka największymi dobrami. Święci Pańscy – tak często obecni w różnych śpiewanych tekstach – mogą „modlić się za nami”, wspierać nas u Boga.

Język familijny w kolędach i pastorałkach

Wśród polskich pieśni religijnych wyróżniają się te związane z narodzeniem Jezusa, określane są one w kulturze polskiej jako kolędy i pastorałki. Kolędy w swej treści są zgodne z ewangelicznym przekazem o narodzeniu Chrystusa, natomiast pastorałki to teksty bardziej swobodne, można rzec, kreatywne literacko, często „opowieści” ludowe, rozwijają one wątek pokłonu pasterzy w Betlejem i swoiście traktują informacje zawarte w ewangeliach.

Polacy szczególnie umiłowali te dwa rodzaje pieśni. Jedną z najbardziej popularnych książek w polskich domach w drugiej połowie XIX wieku i w pierwszej połowie XX były kantyczki, zawierające zbiory tych pieśni. Kolędy polskie to wielki obszar naszej kultury. Prócz chwały Bożej zdradzają te doprawdy wspaniałe teksty i inne treści.

Podmiot liryczny (czasem narrator) występujący w kolędach i pastorałkach, relacjonujący, opisujący, przeżywający narodziny Jezusa, to wyjątkowe w dziejach świata zdarzenie, przeżywa je tak, jakby był członkiem polskiej grupy domowej Świętej Rodziny – Józefa, Marii, Jezusa, i używa słownictwa z kręgu naszego ojczystego języka familijnego, niekiedy nawet tworzy domniemane wypowiedzi Maryi do Jezusa. Jest to język pełen niezwykłej miłości. Mamy tu podany wzór, jak powinny wyglądać nasze słowa w rodzinnych, codziennych kontaktach. Powinien to być czuły język życzliwości, zaufania i miłości. Kolędy eksponują sposoby życia dawnej polskiej rodziny.

Nazwanie drugiej osoby stanowi ważny element używanego przez uczestników rodzinnej komunikacji języka i ich bycia w rodzinie, i w ogóle w społeczeństwie. Wymóg polskiego modelu grzeczności językowej stanowi, że zwroty do drugiego człowieka, zwłaszcza do bliskiej osoby, powinny oddawać wiele treści związanych z szacunkiem, miłością, życzliwością, rodzinnym ciepłem, chęcią niesienia pomocy. W kolędach i pastorałkach tak nazywani są Jezus, Maryja i Józef, także pasterze (zwykle jako pastuszkowie). Repertuar tych zwrotów jest najliczniejszy – co zrozumiałe nie tylko ze względów familijnych – przy określaniu Jezusa. On w tych utworach jest najważniejszy. On jest przyczyną naszej radości świątecznej, to z powodu Jego narodzin ludzkość zaczęła liczyć nowy czas. W określaniu małego Jezusa mamy wielkie pokłady czułości, miłości, radości z jego narodzenia. Można sobie wyobrazić, że takimi zwrotami obdarzali swoje nowonarodzone dzieci dawni Polacy, porównajmy przykłady Dziecina maleńka, Dziecię, Dzieciąteczko, śliczne Dzieciąteczko, Dziecina, Dziecię, Jezuniu mój najsłodszy, Jezuniu, Jezuleniek, skarb mój najsłodszy, Paniąteczko, śliczne Paniąteczko, śliczne Niewiniątko, Jezus mały, Jezus malusieńki, Jezus ukochany, Syn, Synaczek, śliczne Niemowlątko, miłe Niemowlątko, prześliczny Malutki, Maluchny, święte Panię, śliczne Panię, Pacholątko, Rybeczka, Kwiatuszek, moje Kochanie.

Równie czule, delikatnie określa się Maryję jako Matulę, Mateńkę, Matunię, Matusieńkę, Matusię, Matuś, Panieneczkę, śliczną Pannę, Pannę czystą. Święty Józef jest w cieniu, kolędy mówią o nim, używając wyrazów święty, stary, staruszek, opiekun.

Ważne elementy rodzinnego języka znajdujemy w zwracaniu się pasterzy do siebie bądź w przytaczaniu przez narratora ich imion, często w postaci zdrobnień. Kiedy studiujemy polskie kolędy i pastorałki, to spotykamy całą galerię imion męskich w wołaczu bądź w mianowniku. Pasterze noszą polskie imiona i odzywają się do siebie tak, jak mówiono w polskich rodzinach do chłopców. Niżej podaję wynotowane z tekstów kolęd i pastorałek imiona tych, którzy pilnowali swoje owce (bydło) w okolicach Betlejem, nie ma tu żadnej dbałości o oddanie realiów żydowskich, polonizacja jest całkowita. Są to w rzeczywistości najczęściej używane dawnych wiekach w polskim języku familijnym imiona męskie: Antek, Ambroży, Bartek, Benek, Błażek, Bonifacy, Dominik, Dymitr, Filip, Fedko, Fiedor, Franek, Frąś, Gaweł, Grzesiek, Ignacy, Jacek, Jan, Jach, Jacho, Jarosz, Jędrek, Jędruś Jur, Kacper, Kasper, Klimek, Klimas, Kuba, Ludwik, Michał, Michałek, Misiek, Maciek, Marek, Mateusz. Matys Marcin, Marciś, Mikołaj, Paweł, Pawełek, Piotr, Roch, Stach, Stasiek, Sobek, Stefan, Szczęsny, Szymek, Wacek, Walaszek, Wojtek, Wojtal, Walek, Wacek, Wawrzko, Wit. Na tej podstawie można śledzić, jakie imiona były modne w dawnej Polsce. Co ciekawe, niekiedy znajdujemy postać gwarową imienia, por. Jadamek, Bartos, Symek, Kaźmierz.

Do elementów polskiego języka familijnego zaliczam też wyrazy oznaczające zwyczajne, codzienne realia życia polskiej rodziny, a zatem wyrazy nazywające różne przedmioty, zwierzęta czy codzienne czynności. Tu licznych przykładów dostarczają pastorałki, w których pasterze składają małemu Jezusowi dary, są to najczęściej używane w polskich domach „rzeczy”, wśród nich z pewnością spędzały swe życie polskie rodziny, por.:

Biegną więc w skoki, nabrawszy w troki
Jabłek, obwarzanków i gruszek.
Miodu praśnego, masła młodego,
Mleka i śmietany garnuszek.
Kurcząt młodych czworo,
Kur starych ośmioro.
Przy tym jaj świeżych dwie kopy.
Dwie kozy dla mleka i jagniąteczko.
Indyka, kapłona i cieląteczko.

Autorzy kolęd i pastorałek z lubością wyliczają nazwy potraw i artykułów przeznaczonych do jedzenia, jest to bez wątpienia pierwszoplanowy, ciekawy, życiowo konieczny składnik dawnego języka familijnego, por.:

Gdybyś się w naszych Kaszubach rodził
Nie tak byś się był Jezuniu głodził!
Na każde śniadanie miałbyś przysmażanie.
Z masłem bułeczkę, mleka szklaneczkę.
Na obiad miałbyś kaszę jęczmienną.
Rosołem żółtym tłusto podlaną.
Z soporem gęsinę i z sperką jarzynę.
Z imbirem flaki; złeż to przysmaki?
I jajeczniczkę z tłustą kiełbasą.
Miałbyś, Jezuniu, nielichą paszą!
Piwa Tucholskiego albo Gostyńskiego
Miałbyś po uszy, to piłbyś z duszy!
A na wieczerzę z naleśnikami
Byłyby kiszki wraz z pierogami.
Byłby groch ze słoniną, rzepa z baraniną
I wytuczone ptaszki pieczone. (K, s. 486- 487)

Delikatne fragmenty języka familijnego spotykamy w serii kolęd kołysanek. Ich teksty nie tylko odzwierciedlają niemowlęctwo Jezusa w pierwszych chwilach po urodzeniu, ale pokazują, jak dawniej wyglądało kołysanie i usypianie dziecka. Były to bardzo proste i potoczne czynności. Przy tej ważnej, powszechnej w rodzinie – jeśli było małe dziecko – czynności używano słów zawierających bardzo pozytywne treści emocjonalne,

Lulajże, Jezuniu, moja perełko.
Lulaj ulubione me pieścidełko.
Lulajże, Jezuniu, lulajże, lulaj.

Dalej mamy w tej bardzo popularnej kolędzie takie określenia, które dawniej matki w najbardziej intymnym kontakcie, w cudzie psychicznego i fizycznego kontaktu, kierowały do dzieci, aby wyrazić swoją miłość do syna czy córki, i wdzięczność Bogu za dar życia: piękniuchny nasz Aniołeczku, wdzięczniuchny świata Kwiateczku, Różyczko najozdobniejsza, Lilijko najprzyjemniejsza, przyjemna oczom Gwiazdeczko, najśliczniejsze świata Słoneczko. Podobnie i w kolędzie Gdy śliczna Panna znajdujemy czułe rodzinne formuły językowe:

Gdy śliczna Panna Syna kołysała,
Z wielkim weselem tak jemu śpiewała:
Lili lili laj, moje Dzieciąteczko
Lili lili laj śliczne Paniąteczko (…)
Cicho wietrzyku, cicho południowy,
Cicho powiewaj, niech śpi Panicz nowy.
Lili lili laj, mój wdzięczny Synaczku.
Lili lili laj, miluchny Robaczku.

Polskie kolędy zawierają słowa odnoszące się do opieki nad niemowlęciem. Wyrazy te należały z pewnością do dawnego języka familijnego. Samo wydanie na świat dziecka określano jako narodzenie (dzisiaj urodzenie), traktowane obecnie jako archaizm; Od tej formy bezokolicznika mamy imiesłów bierny narodzony, por.:

Hejże ino dyny, dyna,
Narodził się Bóg Dziecina
W Betlejem, w Betlejem.
Witaj Jezu nam zjawiony, witaj dwakroć narodzony
Raz z Ojca przed wieków wiekiem, a teraz z matki człowiekiem.

W kolędach spotykamy jeszcze rodzinne formy z prefiksami po-, z- :

Rozkwitnęła się lilija.
A ta jest Panna Maryja.
Zrodziła nam Syna.
Wesoła dla wszystkich nowina.
Porodziła Go w radości.

Ciekawą postać językową ma czasownik powijać. Wyraz ten był często używany w mowie polskich rodzin, bo przez stulecia krępowano niemowlęta białym materiałem, owijając jego ręce i nogi. Obecnie ten sposób „opieki” nad niemowlęciem został zarzucony. Słowo powić stało się już w XVII wieku synonimem ‘narodzin’: Maryja powiła Dzieciątko znaczyło prócz czynności powijania – ‘urodziła’. Przykłady w kolędach są liczne: Synonimem powijać było krępować: W pieluszki krępuje matka i całuje / związanego, złożonego, otóż Pana macie.

Elementy języka familijnego spotykamy w wielu kolędach, kiedy autorzy używają zdrobnień wyrazów opisujących dziecko bądź skierowanych do dziecka, pozostających w związku z dzieckiem, por. żłóbek, żłóbeczek, sianeczko, stajenka, stajenka licha, stajeneczka, pastuszkowie, pastuszkowie mali, jagniątko, pieluszki, rączki, rączęta, piosneczki, powieczki, kolebeczka, poduszeczka, więc ja mu dam kukiełeczkę i masełka osełeczkę. Wyrazy te wprowadzają atmosferę wielkiej życzliwości. Często znaczne fragmenty kolędy czy pastorałki zbudowane są na zasadzie deminutywności, por.:

A cóż z tą Dzieciną będziem czynili
Braciszkowie mili, że się nam kwili?
Hoc, hoc, hoc.
Przylecieli Aniołkowie jak ptaszęta z nieba
I śpiewali Dzieciąteczku wesoło jak trzeba.
Leży w stajni śliczne Panię
Rodu ludzkiego kochanie;
Siankiem ciałeczko przykryte,
W pieluszki podłe powite.