Inne artykuły Newsy

Witaj, Krzyżu!

Wpisany przez Admin

   Ave Crux, spes unica! Wielki Post należy w religijności i kulturze polskiej do okresów szczególnych, najbardziej charakterystycznych,  wyróżniających się w ciągu roku. Polacy wielce umiłowali ten czas – dawniej często bardzo trudny, zimowy, ze śniegiem i mrozem,  ale już z nadzieją, bo  nadchodziło przedwiośnie, a przyroda budziła się do życia. I to świadome rozważanie męki i śmierci Jezusa!  Samo słowne połączenie Wielki Post wywoływało przypływ emocji i delikatne drżenie serca, bo tylko dwa okresy roku liturgicznego mają przydawkę wielki, prócz Postu, jest jeszcze Wielka Noc. W ramach tej wielkości mamy Wielki Tydzień, Wielki Czwartek, Wielki Piątek, Wielką Sobotę i Wielką Niedzielę.  Zatem i  płaszczyzna językowa wyróżnia ten  doprawdy niezwykły czas.  Czas w kulturze ojczystej naznaczony sacrum. Święty czas, okres zakazany, nakazywano bowiem kategorycznie pod rygorem grzechu „wesel i hucznych zabaw nie urządzać”.

Męka Chrystusa, jego ofiara na krzyżu za zbawienie świata trafiły na bardzo podatny grunt polskiej uczuciowości, narodowego  charakteru naszej wspólnoty, która współczuje innym w ich strapieniu, jest empatyczna i skłonna do głębokiego przeżywania rzeczywistości cierpienia. I  polski Wielki Post ukazywał przez stulecia wszystkie te cechy. Któż z nas, starszych, nie ma najbardziej delikatnych, ukrytych głęboko we wspomnieniach, najczulszych myśli związanych z uczestnictwem w typowo polskich nabożeństwach Wielkiego Postu, ze śpiewem Gorzkich Żali, wielkich, mądrych, wzruszających pieśni pasyjnych, które dosłownie płaczą nad Męka Jezusa, czy stacji Drogi Krzyżowej?  Wielki Post to szczególny czas pokuty, kiedy – pamiętam – nasze babcie pościły nie tylko w piątek, to czas modlitwy i spełniania dobrych uczynków. A wszystko to znakomicie było powiązane z naturalnym rytmem przyrody, odradzającego się życia  i motywacją religijną.

   Ogromne bogactwo myśli i przeżyć zawarli nasi przodkowie w podarowanych mam  pieśniach pasyjnych, które stanowią bezcenne, ciągle żywe dobro kultury. Jest to wspaniała tradycja i niczym innym nie można jej zastąpić. Rzecz ciekawa, dawne polskie pieśni pasyjne najgłębiej oddają ból i cierpienie Jezusa i jego Matki. Coś niezwykłego, jak  tamci Polacy umieli ująć te treści, zaś my, współcześni, niby tak bardzo nowocześni, jesteśmy tu bezradni. Od końca XIX wieku nie ma nowych, powszechnie znanych, głębokich pieśni na Wielki Post.

   W centrum tego niezwykłego czasu jest krzyż Chrystusa. Polskie słowo krzyż jest adaptacją łacińskiego określenia crux.  Krzyż stał się pierwszym i najważniejszym polskim znakiem kulturowym. To nie orzeł, nie barwy biało-czerwone, ale krzyż  jest naszą pierwotną identyfikacją. Obecny w polskim krajobrazie, w polskich kościołach, w naszych domach, w tysiącach tekstów literackich i wyrażeniach potocznych krzyż od chrztu Polski stał się dla narodu  bramą – jak pisał Norwid.

   Oto drzewo krzyża, na którym zawisło zbawienie świata – Ecce lignum crucis śpiewa celebrans w Wielki Piątek.   Polacy idą przez stulecia z pokłonem.

    I jeszcze parę zdań o dwóch bardzo popularnych pieśniach pasyjnych adorujących krzyż. Pierwsza pochodzi z XVI wieku i nosi tytuł Krzyżu święty nade wszystko. Jest to wielki hymn na cześć krzyża. Zwróćmy uwagę na subtelny opis tego straszliwego przedmiotu tortury, który za sprawą Skazanego stał się znakiem zbawienia:

Krzyżu święty nade wszystko,
Drzewo przenajszlachetniejsze,
W   żadnym lesie takie nie jest
Jedno na którym sam Bóg jest.
Słodkie drzewo, słodkie gwoździe
Rozkoszny owoc nosiły.

   Opis krzyża oparty jest  tu na zasadzie kontrastu. Jest to drzewo wyjątkowe, jedyne spośród tylu innych drzew, przenajszlachetniejsze. Zwróćmy uwagę na tę ostatnią formę. W języku polskim jest to przymiotnik w stopniu wyższym od najwyższego. Przedrostek prze-najszlachetniejsze dodaje nowe, intensywne znaczenia: bardzo bardzo szlachetne. W polskich tekstach religijnych spotykamy ten tryb zaledwie kilka razy: Trójca przenajświętsza, przenajświętszy Sakrament, przenajsłodsze Serce Jezusa. To drzewo i straszliwe gwoździe, na których wisiał Mąż boleści – Jezus, przez wzgląd na Niego nazywane są w pieśni jako słodkie. Oto kontrast i paradoks męki Chrystusa. On sam jest nazwany rozkosznym owocem.

   Strofa druga wykorzystuje nadal metaforę drzewa, które ma odmienić straszliwą swoją naturalną srogość i bardzo delikatnie oddać  ciało Chrystusa. Te fragmenty należą do bardzo wzruszających fraz w utworach pasyjnych:

Skłoń gałązki drzewo święte,
Ulżyj członkom tak napiętym,
Odmień teraz oną srogość,
Którąś miało z urodzenia.
Spuść lekuchno i cichuchno
Ciało Króla niebieskiego.

Śmierć Chrystusa była pełna bólu, największego cierpienia, ogromnej brutalności pochodzącej od oprawców i narzędzi męki. A tymczasem, ileż delikatności w tej strofie!

Strofa ostatnia kryje dwie zagadki językowe:

Tyś samo było dostojne
Nosić światowe zbawienie.
Przez cię przewóz był naprawion
Światu, który był zagubion.
Który święta Krew polała,
Co z Baranka wypływała.

   Tyś samo było dostojne – dawniej słowo dostojen (dostojny) znaczyło odpowiedni, należyty. Zatem tylko to drzewo było odpowiednie i tylko ono mogło nosić światowe zbawienie. Zwróćmy uwagę, jak pięknie nazwano przybicie do krzyża i okrutną na nim śmierć. I dalej mamy: przewóz był naprawion. Co to znaczy? Otóż w dawnej polszczyźnie wyraz  przewóz znaczył powinność, dług. Chrystus jako Odkupiciel przez swoją mękę i śmierć na krzyżu spłacił ten dług, swoiście naprawił  przewóz.

   Pieśń druga pochodzi z wieku XVIII. Jest to równocześnie i wizja śmierci Jezusa na krzyżu, i modlitwa śpiewających:

Ty, któryś gorzko na krzyżu umierał,
Ręceć i nogi srogi gwóźdź rozdzierał
Daj śmierć szczęśliwą na krzyżu rozpięty
Baranku święty!

Zachwyca w tej pieśni oszczędność poetyckich środków obrazujących mękę Chrystusa. Najgłębsze treści teologiczne i czysto ludzkie polskie pieśni pasyjne oddają  często przy pomocy ascetycznych środków ekspresji. Tak też dzieje się w przypadku najpiękniejszej  – moim zdaniem – metafory cierpienia Chrystusa. Metafora ta zawarta jest w „Pobudce” do Gorzkich Żali;

Upał serca mego chłodzę,
Gdy w przepaść Męki Twej wchodzę.

Rzeczywiście przepaść męki najlepiej oddaje ogrom cierpienia Chrystusa. Współcześni tego  nie mogą wymyślić!

Kazimierz Ożóg