Newsy

Co może misjonarz miłosierdzia? Rozmowa z o. Rafałem Klimasem OFM

Wpisany przez Tomasz Nowak

Z o. Rafałem Klimasem OFM – misjonarzem miłosierdzia – rozmawia ks. Tomasz Nowak.

10 lutego bieżącego roku papież Franciszek uroczyście rozesłał na cały świat misjonarzy miłosierdzia. To w sumie blisko 1100 kapłanów diecezjalnych i zakonnych z całego świata, w tym 76 pochodzących z Polski. Wśród nich znalazł się Ojciec. Jak do tego doszło?

Zostałem wytypowany przez Ojca Prowincjała naszego Zakonu. W sumie z naszej prowincji Niepokalanego Poczęcia NMP (OO. Bernardynów), obejmującej południowo-wschodnią i środkową Polskę, misjonarzami miłosierdzia zostało kilkunastu zakonników. Procedura poległa na wypełnieniu odpowiedniego kwestionariusza na stronie Kongregacji Nowej Ewangelizacji, do którego została dołączona opinia naszego zakonnego ordynariusza czyli Ojca Prowincjała. Po trzech miesiącach otrzymałem wiadomość, że moja kandydatura została pozytywnie rozpatrzona i otrzymałem zaproszenie, abym przybył do Watykanu. Poinformowałem o tej decyzji biskupa rzeszowskiego Jana Wątrobę, który ucieszył się z mojej nominacji. W sumie w diecezji rzeszowskiej jest dwóch misjonarzy miłosierdzia. Oprócz mnie – o. Cyryl Mozdyniewicz – kapucyn z Sędziszowa Małopolskiego.

Podczas rozesłania Papież skierował do misjonarzy wiele ważnych słów na temat miłosierdzia. Które z nich zapadły Ojcu szczególnie w pamięci?

9 lutego w Auli Pawła VI, podczas audiencji dla misjonarzy miłosierdzia, Papież mówił o tym, jak bardzo ważne jest spotkanie kapłana z penitentem w konfesjonale. Nawiązał do swojej pierwszej spowiedzi, której bardzo się lękał. Dopiero spowiednik, przez ojcowskie ciepło i życzliwość, ośmielił go i dodał mu odwagi. Było to tym bardziej ważne, że jego kolega miał przeciwne doświadczenia. Ojciec Święty podkreślił, że dla penitentów powinniśmy mieć czas i cierpliwość. Konfesjonał powinien być miejscem sprawowania miłosierdzia. Apelował, aby dzięki naszej posłudze, penitenci zobaczyli w osobie spowiadającego kapłana kochającego Pana Boga. Szczególnie misjonarz miłosierdzia nie tyle powinien być sędzią co adwokatem penitenta. Powinien zwracać się do Boga w imieniu penitenta i wspierać go duchowo.

Jakie są zadania misjonarzy miłosierdzia?

Na początku nie wiedzieliśmy jaka będzie nasza rola. W piśmie z Kongregacji Nowej Ewangelizacji było napisane, że misjonarze zostaną rozesłani na misje. Tylko tyle. Przyzna ksiądz, że to bardzo ogólne określenie.

Czy zakładał Ojciec możliwość posłania w inne miejsce niż Rzeszów, czy nawet Polska?

Nie wykluczałem takiej możliwości. W kwestionariuszu podałem, że znam język rosyjski, w którym niejednokrotnie spowiadałem Ukraińców, Białorusinów i Rosjan podczas pielgrzymek na wschód od Bugu. Liczyłem się zatem, że mogę być posłany na Wschód, na doraźne akcje duszpasterskie typu misje rekolekcje czy konferencje, podczas których sprawowałbym posługę jako penitencjarz apostolski (w ramach wyznaczonej jurysdykcji). Przez długi czas nikt nie umiał tego dokładnie określić. Wszystko wyjaśniło się w Rzymie. Okazało się, że misjonarze miłosierdzia mają zasadniczo posługiwać w obrębie swojego kraju, ale mogą też zostać poproszeni o posługę biskupa innej Konferencji właściwego Episkopatu. Na chwilę obecną mam już zaproszenie do Lwowa na Święto Miłosierdzia i do Kijowa w późniejszym czasie.

Na czym będzie polegała ta posługa?

Najpierw na głoszeniu Bożego miłosierdzia przy okazji homilii, rekolekcji, konferencji. Papież Franciszek podkreślił, że głosząc miłosierdzie powinniśmy uwrażliwiać ludzi na szukanie tego co ich duchowo ogranicza, a nawet więzi. Konfesjonał jest następstwem rozeznania. Aby rozeznać człowiek musi mieć świadomość różnych mechanizmów zniewolenia, o których należy mówić. Drugim wymiarem jest sakrament spowiedzi. O ile o miłosierdziu może mówić każdy kapłan, o tyle w konfesjonale misjonarze miłosierdzia mają szczególne uprawnienia. Ojciec Święty udzielił nam na czas trwania Roku Jubileuszowego, czyli do 20 listopada bieżącego roku, przywilej rozgrzeszania z czterech grzechów które są zastrzeżone dla Ojca Świętego. Chodzi o profanację Najświętszego Sakramentu, przemoc wobec Ojca Świętego, rozgrzeszenie wspólnika grzechu przeciwko szóstemu przykazaniu dekalogu oraz zdradę tajemnicy spowiedzi.

Grzechy, o których Ojciec mówi, nie wydają się powszechne. Może się zdarzyć, że nikt się do Ojca nie zgłosi z prośbą o udzielenie rozgrzeszenia.

Do niedawana myślałem podobnie. Okazało się że byłem w błędzie. Już do tej pory zgłosiło się do mnie ponad dwadzieścia osób z powyższymi przypadkami. Jestem też umówiony na kolejne rozmowy i spowiedź. Najczęściej dotyczy to profanacji Najświętszego Sakramentu, m.in. przyjęcia Komunii Świętej, aby ją potem wyrzucić, podeptać itp. Przychodzą osoby, które publicznie bądź prywatnie z całą świadomością bezcześciły krzyż, obrazy i przedmioty poświęcone dla kultu i choć są praktykującymi katolikami nigdy nie miały odwagi wyznać tego na spowiedzi i przez lata żyją z tym „jarzmem”, w które dobrowolnie weszły. Są też osoby, które na skutek takich lub podobnych czynów, zostały zniewolone przez złego ducha i choć bardzo tego pragną, nie potrafią się z tego uwolnić.

Warto przy tej okazji przypomnieć, że w Roku Jubileuszowym Papież upoważnił wszystkich kapłanów do rozgrzeszenia z grzechu aborcji. W normalnych warunkach mogą to czynić kapłani wskazani przez biskupa w swojej diecezji.

Tak, to kolejny bardzo praktyczny wymiar Roku Miłosierdzia.

Spotkałem się z zarzutem, że z jednej strony Kościół mówi o miłosierdziu, papież Franciszek pisze o miłosierdziu, które wyprzedza sprawiedliwość, a z drugiej strony uczymy się prawdy wiary, która mówi, że Bóg jest sędzią sprawiedliwym, który za dobro wynagradza, a za zło karze. Jak się odnaleźć w tym skomplikowanym nauczaniu o grzechu, przebaczeniu, zbawieniu, karze i potępieniu?

To nie jest aż takie skomplikowane. Po prostu nie ma akceptacji dla zła. Bóg nie akceptuje zła. Ale też przebacza za zło, jeśli za nie żałujemy. Miłosierdzie jest nad sprawiedliwością, ale sprawiedliwość jest pierwsza w porządku chronologicznym. Czyli miłosierdzie można okazać temu, kto ma poczucie sprawiedliwości – świadomość, że popełnił grzech, żałuje i na miarę możliwości chce naprawić popełnione zło czy to w wymiarze duchowym czy materialnym. Jeżeli ktoś nie ma poczucia grzechu i nie żałuje, to okazywanie mu miłosierdzia może uczyć zuchwałości. W przypowieści o synu marnotrawnym syn zrozumiał, że popełnił zło. W imię sprawiedliwości nie oczekiwał od ojca, że przyjmie go jako syna i, co bardzo ważne, wyznał swoją winę. Ojciec znał swojego syna i wiedział, że jeśli powrócił, jest już innym, przemienionym człowiekiem i darowanej mu łaski miłosierdzia nie zmarnuje. Dopóki człowiek nie porzuci chorej ambicji i nie przyjmie postawy ewangelicznej pokory, do tego momentu nie jest gotów przyjąć ani uszanować miłosierdzia. Człowiek musi sam poprosić o miłosierdzie. Okazanie miłosierdzie komuś kto nie chce uznać swojej winy nie będzie miłosierdziem, a pobłażliwością dla zła.

W jaki sposób osoby chcące skorzystać z posługi misjonarza miłosierdzia mogą się z Ojcem spotkać? Czy ma Ojciec jakieś dyżury w Bazylice Ojców Bernardynów w Rzeszowie?

Najlepiej umówić się pisząc na pocztę internetową: klimas.r@gmail.com można też w zakrystii lub kancelarii (anonimowo w kopercie) pozostawić telefoniczny kontakt do siebie.

Dziękuję bardzo za rozmowę.

Zdjęcia – tn