Inne artykuły Newsy

Staropolskie Gorzkie Żale

Wpisany przez Admin

  Wkroczyliśmy w ostatni etap Wielkiego Postu. Lamentujemy – jak to określali dawni Polacy – nad gorzką  śmiercią Jezusa na drzewie krzyża. Okrutna, straszliwa śmierć, sromotna, czyli hańbiąca. Prawdziwie gorzka. Słowo gorzki jest tu kluczowe i zawiera całą semantykę straszliwego cierpienia,  bólu, hańby, odtrącenia, krzywdy, ma ono wszystkie te aspekty, którym poddany był w czasie swej Męki Jezus.  My tak  bardzo przez stulecia oswoiliśmy się z Jego krzyżem, że nam spowszedniał. Tymczasem dawniej lamentowano dosłownie, była powszechna żałość w czasie nabożeństw pasyjnych,  było współczucie, pojawiały się łzy i ból fizyczny, gdyż niektóre gorliwe osoby zadawały sobie cierpienie fizyczne, np. biczując plecy, aby tym bardziej  zbliżyć się do cierpiącego Chrystusa.

Szczytowym osiągnięciem polskich lamentów są znane nam wszystkim „Gorzkie Żale” – największe osiągnięcie literatury polskiego baroku, utwór niezwykły, liczący się dla każdego z nas indywidualnie, ale jeszcze bardziej od trzystu lat dla całej wspólnoty polskiej. Powstanie tego ciągle popularnego od trzech stuleci nabożeństwa i niewątpliwie jednego z najlepszych tekstów polskiego baroku łączy się ściśle z Bractwem św. Rocha, które  działało przy kościele św. Krzyża w Warszawie. Bractwo to powstało w średniowieczu, a w wieku XVII i XVIII prowadziło ożywioną działalność charytatywną i doskonalącą religijność swoich członków: wspierało ubogich, prowadziło szpital, ratowało mieszkańców  Warszawy w czasie wojen i morowego powietrza. Szczególną formą wzmacniania religijności i pracy nad sobą były propagowane przez braci nabożeństwa pasyjne – przecież to była parafia św. Krzyża.  Męka Chrystusa i Jego Krzyż były wśród tego bractwa w najwyższej cenie. Członkowie bractwa, czyli bracia, towarzysze braccy byli zobowiązani do sprawowania pasji, a więc rozpamiętywania cierpień Chrystusa, nie tylko jako modlitwy, ale też w formie teatralnej jako misterium. Odbywali też słynne procesje pokutne z pieśniami i potężnym umartwieniem. Praktyki te nasiliły się w dobie polskiego baroku, który miał szczególne upodobanie do przeżywania „marności rzeczy tego świata”, do eksponowania przemijania, obrazów śmierci – vanitas vanitatum et omnia vanitas – tylko po to, aby zbawić dusze!

   Na początku XVIII wieku wyrósł z tej tradycji utwór szczególny, prosty, pasyjny, uczuciowy i racjonalny,  przeznaczony dla prostego ludu, ale o wielkich walorach artystycznych, składający się z dziesięciu utworów, do których skomponowano muzykę. I powstały „Gorzkie Żale”, ich autorem był jeden z opiekunów Bractwa św. Rocha, misjonarz ojciec Wawrzyniec Benik. Zapamiętajmy to nazwisko. Ten duchowny napisał najlepsze literackie dzieło polskiego baroku. Decydujący wpływ na powstanie tych tekstów miały takie czynniki, jak: polska uczuciowość wywyższająca cierpienia Chrystusa i jego Matki, dawne misteria i dialogi pasyjne. Wydano tę niewielką książeczkę w roku 1707, i od tego momentu Polacy śpiewają „Gorzkie Żale”. Od pierwszego ukazania się tych pieśni do chwili obecnej mamy setki wydań z tymi przejmującymi  tekstami, a  wielu z nas ma z nimi związane najbardziej czułe, delikatne wspomnienia. Wszyscy, nawet ci, którzy rzadko uczestniczą w tym wielkopostnym nabożeństwie, wzruszają się jego poetycką i religijną głębią. Jest ono nam bliskie przez gorycz cierpienia i bólu Chrystusa, Boga i  Człowieka, bo teksty te mówią: oto Człowiek, ecce Homo! Śpiewamy jego męki, jednak  cierpienie, gorycz bólu są przecież i naszym udziałem.

   „Gorzkie Żale” odznaczają się dużym kunsztem poetyckim, znajdujemy w nich wiele epitetów, np. krwawy pot, żołnierz okrutny, uczeń złypłaczliwe wzdychanie,  Król z wysokości, metafor, np. upał serca, przepaść męki; słońce, gwiazdy omdlewają; miecz me serce przenika; porównań, np.  Jezu, od pospólstwa niewinnie – Jako łotr godzien śmierci obwołany; Jezu, od okrutnych oprawców – Na sąd Piłata jak zbójca szarpany,  także innych tropów poetyckich.

   W ich  kompozycji najpierw następuje „Pobudka”, wstępny utwór ujęty w dystychy, czyli krótkie strofy złożone z dwóch wersów. Każdy dystych ma prosty układ rymów i stanowi łatwą do zrozumienia całość treściową:

   Gorzkie żale przybywajcie,

   Serca nasze przenikajcie!

   Mamy w „Pobudce” wielką personifikację Kosmosu, bo śmierć Chrystusa to zdarzenie na miarę Wszechświata. Cały Kosmos jest poruszony i współczuje Jezusowi, znajdujemy tu także odniesienie do zagubionego człowieka:

   Cóż jest pytam, co się dzieje?

   Wszystko stworzenie truchleje!

   Słowo truchleć znaczyło dawniej ‘umierać’. Jeśli umiera Bóg, to i cały świat razem z nim. „Gorzkie Żale”, zgodnie z regułami sztuki retorycznej, zawierają trzy części, opisujące, odnoszące się do wydzielonych fragmentów męki i śmierci Jezusa. I tak: w części pierwszej rozważamy „co Pan Jezus wycierpiał od modlitwy w Ogrojcu aż do niesłusznego przed sądem oskarżenia”, część druga opisuje, „co Pan Jezus wycierpiał od niesłusznego przed sądem oskarżenia aż do okrutnego cierniem ukoronowania”, ostatnia, trzecia część podaje, „co Pan Jezus ucierpiał od chwili ukoronowania aż do ciężkiego skonania na krzyżu”. Zwróćmy tu tylko uwagę na mocne określenie: ciężkie skonanie na krzyżu. Jezus ciężko konał! I takich doskonałych, mocnych obserwacji jest więcej.

    Każdą część otwiera „Hymn”. Mamy tu strofę saficką, czterowersową, w której trzy pierwsze wersy są jedenastozgłoskowe, ostatni zaś  – niczym mocne podsumowanie – zawiera pięć sylab:

   Przypatrz się, duszo, jak  cię Bóg miłuje!

   Jako dla ciebie sobie nie folguje.

   Przecież Go bardziej niż katowska dręczy

   Złość twoja męczy.

   „Hymny” zdają relację z wszystkich cierpień Jezusa w poszczególnych etapach drogi krzyżowej i są niezrównanym, najlepszym w literaturze polskiej, opisem Męki Pańskiej.

   Silne elementy emocjonalne i twarde, wydawać by się mogło, zimne, nawet okrutne słowa racjonalne dające precyzyjny opis, zauważyć można w „Lamencie duszy nad cierpiącym Jezusem”. Jest to znów rozważanie krok po kroku tej straszliwej drogi Skazanego, jest to wielka – retorycznie doskonała – apostrofa do cierpiącego Jezusa. Mamy tu rozdzierającą serce modlitwę do Syna Bożego. który właśnie zbawia świat: układ litanijny wykorzystuje anaforę, czyli rozpoczynanie kolejnych wersów od tego samego wyrazu, tutaj od nazwy własnej w wołaczu, bo wołamy, błagamy: Jezu!

   Jezu, przez szyderstwo okrutne

   Cierniowym wieńcem ukoronowany.

   Jezu, mój kochany!

I takich wezwań mamy po 10 w każdej części, czyli w sumie 30 – jest to prawdziwa litania do cierpiącego Jezusa! Można ją odmawiać nie tylko w Wielkim Poście! Kapitalne rozważanie Męki Pańskiej.

   Każdą część kończy „Rozmową duszy z Matką Bolesną”. Rzeczywiście, jest to swoisty, przejmujący, bardzo wzruszający dialog człowieka (duszy) z Matką umierającego Syna. Fragmenty te wznoszą się na wyżyny najpierw zwierzenia lirycznego, tylko Jan Kochanowski w „Trenach” oddał podobny ból,  i kolejno, świetnej obserwacji psychologicznej, także komunikacyjnej osoby cierpiącej jak Maryja. Autor był gorliwym człowiekiem wiary i znakomitym obserwatorem życia w krańcowych sytuacjach. Każdą rozmowę rozpoczyna Maryja, która zdaje relację ze swojego bólu, jest to wielka, choć dyskretna, skarga: Syn tak cierpi i nie mogę Mu pomóc:

   Ach! Widzę Syna  mojego

   Przy słupie obnażonego.

   Rózgami  zsieczonego!

   Z kolei odpowiada dusza, która modli się do Matki Bolesnej, aby przejąć choć trochę cierpienia  Jej  Syna i Im współczuć. Taki niezwykły dialog powtarza się w każdej części.

   Sumując, „Gorzkie Żale” stanowią przedziwny splot religijności i kultury osiemnastowiecznej Polski. Jest to najwybitniejsze dzieło polskiego baroku, utwór niezwykły, który ma jedno z pierwszych miejsc, jeśli chodzi o oddziaływanie literatury na polską społeczność. Niech dalej będą śpiewane przez miliony, aby uczcić Mękę Pańską, aby dać wzrost naszej wiary, aby zaświadczyć po raz kolejny, że arcydzieła literatury polskiej rodziły się z autentycznego przeżywania prawd wiary. I mówimy:  Duszo oziębła, czemu nie gorejesz?

 

Kazimierz Ożóg