Inne artykuły

Język i miłosierdzie

Wpisany przez Admin

   W Jubileuszowym Roku Miłosierdzia warto zatrzymać się przez chwilę nad rolą języka w pełnieniu miłosiernych posług.

   Wyraz miłosierdzie jest starym słowem, występującym w polszczyźnie od wczesnego średniowiecza. Przez wieki w kulturze polskiej kształtujemy znaczenie tego wyrazu, wydzielając jego istotne  składniki semantyczne. Wychodzimy  od konkretnych przykładów miłosierdzia, aby później zebrać je w ogólne pojęcie.

   Polacy przez wieki uczyli się profilu  miłosierdzia z  powtarzanych w słowach i rzeczywiscie wykonywanych   uczynkach miłosiernych co do ciała i co do duszy. Pełnienie tych uczynków nakazywał Kościół, tego domaga się miłość Pana Boga i bliźniego. Jeśli zatem zapytamy, jaki model miłosierdzia znali  i  wypełniali Polacy przez stulecia, to odpowiedź tkwi w siedmiu uczynkach miłosiernych odnoszących się do ciała i siedmiu uczynkach miłosiernych co do duszy. Przypomnijmy je: 1. Głodnych nakarmić. 2. Spragnionych napoić. 3. Nagich przyodziać. 4. Podróżnych w dom przyjąć. 5. Więźniów pocieszać.  6. Chorych nawiedzać. 7. Umarłych grzebać. To uczynki miłosierne względem ciała. I kolejno, siedem uczynków miłosiernych względem  duszy: 1. Grzeszących upominać. 2. Nieumiejących nauczać. 3. Wątpiącym dobrze radzić. 4. Strapionych pocieszać. 5. Krzywdy cierpliwie znosić. 6. Urazy chętnie darować. 7. Modlić się za żywych i umarłych. Mocno tutaj należy podkreślić, że wszystkie uczynki miłosierne co do duszy są spełniane przy pomocy języka. Także dwa spośród tych, co do ciała: więźniów pocieszać, chorych nawiedzać. Język jest zatem potężnym narzędziem czynienia dobra. I jak tu nie pracować nad słowem, aby lepiej wszystko to spełniać?

   Językowo są to formuły bardzo ciekawe. Ułożono je specjalnie w formie zdecydowanych nakazów, krótkich imperatywów, bo taką funkcję nakazowo-dyrektywną ma w języku polskim bezokolicznik, który w określonych kontekstach wyraża zdecydowany nakaz. W uczynkach miłosiernych co do ciała mamy nakazane, aby realizować  miłosierdzie przez fizyczną – można rzec materialną – pomoc drugiemu człowiekowi w jego najbardziej koniecznych potrzebach życiowych: głodu, pragnienia, przyodziewku, bezdomności,  w czasie trudnych sytuacji egzystencjalnych.

   Ważniejsze są jednak uczynki miłosierne co do duszy – to istotniejsze składniki struktury semantycznej pojęcia  miłosierdzie. Jeśli tamte, odnoszące się do ciała, świadczone były głównie przez konkretną pomoc,  czynioną fizycznymi uczynkami i rozdzielaniem dobra materialnego,  o tyle te drugie są głównie świadczone przez dobre słowo – właśnie przez język, kiedy staramy się zaradzić duchowym trudnościom drugiego człowieka. Język jest zatem ważnym i głównym sposobem realizacji miłosierdzia. Nasza droga polszczyzna jest miłosierna!

   Uczynki miłosierne względem ciała i względem duszy stanowią najważniejsze składniki pojęcia miłosierdzie. I jednych, i drugich jest siedem, co oznacza symbolicznie bardzo dużo. W sumie abstrakcyjne pojęcie zostaje poskładane przez semy (elementy znaczenia) bardzo konkretne, wprost potoczne, będące doświadczeniem zwykłych ludzi.

   Tak przedstawia się profil miłosierdzia, jeśli chodzi o czynienie dobra drugiemu człowiekowi. Ale składnikiem znaczenia tego pojęcia jest też miłosierdzie Boga. Te elementy semantyczne były formowane przez naukę Kościoła. Miłosierdzie Boże jest atrybutem Boga, jest Jego wiecznym przymiotem.

   Wyraz  miłosierdzie jest dosłownym tłumaczeniem łacińskiego terminu  misericordia, który wszedł w obieg polskiej kultury wraz z przyjęciem chrześcijaństwa. Najpierw było to słowo łacińskie, ale już ok. XII wieku zostało przetłumaczone na język polski.  jako miłosierdzie.  Znaczy ono dosłownie  miłe serce. Jest to wyraz złożony, zawierający w swej strukturze semantycznej dwa  elementy miłość i serce. O jego prastarej postaci świadczy dawna, utrzymana po dziś dzień postać sierdzie, czyli ‘serce’. Odwołuje się zatem to pojęcie do podstawowej, chrześcijańskiej zasady bycia człowieka w świecie, do zasady miłości, która jest tyle razy przywoływana w nauczaniu Chrystusa: Będziesz miłował! Najpierw Boga, bo Bóg jest miłością, i ze względu na tę największą miłość – każdego bliźniego. Drugim składnikiem jest serce. Stanowi ono w historii wielu kultur (także i polskiej) podstawowy symbol. Oznacza całego człowieka wewnętrznego w odróżnieniu od tego, co widzimy na zewnątrz. Serce jest siedliskiem dobrych myśli, pragnień, zamierzeń szlachetnych, zwłaszcza porywów i uczuć.

   Nowy Testament akcentuje z wielką siłą to, że serce jest w człowieku ośrodkiem  ducha. W sercu rodzą się wszystkie czyny ludzkie. W Polsce,  już w głębokim średniowieczu serce stało się symbolem miłości. Mamy zatem w pojęciu miłosierdzia skojarzenie dwóch składników znaczeniowych wchodzących w obręb miłości. A więc miłość, wyrażana tu podwójnie, jest głównym elementem miłosierdzia.

   W dawnych wiekach Polacy rozumieli o wiele szerzej miłosierdzie aniżeli współcześnie. Zaświadczają to wyraźnie słowniki języka polskiego. W  Słowniku polszczyzny XVI wieku mamy trzy wyraźne znaczenia: 1. ‘współczucie, litość, zlitowanie się, zmiłowanie się; 2. ‘miłość, przychylność, sympatia; 3. ‘o Bogu, jeden z atrybutów Boga w Trójcy świętej, także obejmujący całokształt stosunku Boga do człowieka’. Tymczasem współczesne słowniki podają znaczenie wyrazu miłosierdzie tylko w znaczeniu ‘współczucie, bezinteresowna pomoc potrzebującemu człowiekowi’..

     Językoznawca może badać miłosierdzie jako składnik wielkiego aktu mowy, niezwykłego spotkania w miłości osób, czyli może opisywać elementy pragmatyczne. Wspomnijmy tu na niektóre zależności.

    Najpierw podmiot miłosierdzia. Czyli ten, kto czyni dobrze, ten, kto spełnia uczynki miłosierdzia. Po pierwsze,  może ono pochodzić od Boga,  Jego Syna, Jezusa Chrystusa oraz Matki Bożej. Mówi się zatem w historii języka o miłosierdziu Bożym, jest ono nieskończoneniezmierzone, wieczne. Maryja jest określana jako Matka miłosierdzia, Królowa miłosierdzia, Szafarka miłosierdzia. Po wtóre, może pochodzić od  człowieka, kiedy  ktoś czyni względem kogoś miłosierdzie, wreszcie po trzecie, od instytucji, np. od Kościoła czy jego wyspecjalizowanych organizacji jak Caritas. Konkretny gest miłosierdzia nie jest działaniem jednostronnym, jest procesem polegającym na wymianie dobra między osobami. I nie tylko odbiorca zostaje obdarowany. Istotne, moralne dobro otrzymuje także nadawca. Tak pisze o tym Jan Paweł II:  Nawet w wypadkach, w których wszystko zdawałoby się wskazywać na to, ze jedna strona tylko obdarowuje, daje – a druga tylko otrzymuje, bierze – (jak np. w wypadku lekarza, który leczy, nauczyciela, który uczy,  rodziców, którzy utrzymują i wychowują swoje dzieci, ofiarodawcy, który świadczy potrzebującym), w istocie rzeczy zawsze również i ta pierwsza strona jest obdarowywana. A w każdym razie także i ten, który daje, może bez trudu odnaleźć siebie w pozycji tego, który otrzymuje, który został obdarowany, który doznaje miłości miłosiernej, owszem, doznaje miłosierdzia.

   Kolejny ważny składnik miłosiernego działania to beneficjent, czyli odbiorca aktów miłosierdzia. Miłosierdzia Bożego doświadczają wszyscy ludzie, jest ono uniwersalne i skierowane ku wszystkim. Z  miłosierdzia ludzkiego i czynionego przez instytucje korzystają niektórzy potrzebujący,  zwłaszcza osoby cierpiące, doświadczające jakichś klęsk, ucisku, biedy, wojny, niesprawiedliwości.. Są to często całe grupy, zdarza się, jak w przypadku klęsk żywiołowych, że całe narody. Odbiorca musi być traktowany z godnością i delikatnością. Nadawca nie może – w żadnym wypadku – okazywać swej wyższości, komunikacyjnej i społecznej przewagi.

   Skutki miłosierdzia, czyli działanie wielkiego aktu. Miłosierdzie przynosi zbawienne owoce. Najpierw służy zwalczaniu zła i przywracaniu dobra. Zaradza różnym potrzebom człowieka, daje poczucie wspólnoty i solidarności w cierpieniu,  dźwiga z upadku człowieka, często przywraca mu godność i poczucie wartości. Jest wielkim wypełnieniem Bożego nakazu czynienia dobra.

   Miłosierdzie to wartość szczególna w życiu pojedynczego człowieka i całych wspólnot. W znacznej mierze jest ona realizowana przez język, który wobec każdego powinien być życzliwy, przyjazny, powinien leczyć a nie ranić,  Powinien to być język miłosierdzia. Pamiętajmy, wiele uczynków miłosierdzia spełniamy przez język.

Prof. Kazimierz Ożóg