Inne artykuły Newsy

Boże, coś Polskę…

Wpisany przez Admin

Kazimierz Ożóg
Boże, coś Polskę…

Lata 1790-1815 należą w dziejach Polski do okresów szczególnych. Historia Polski nabrała przyspieszenia, tak wiele się w tym czasie wydarzyło, zbyt wiele jak na jedno pokolenie Polaków: obrady Sejmu Wielkiego, próbujące ratować Rzeczpospolitą, uchwalenie wspaniałej Konstytucji 3 Maja, wojna polsko-rosyjska w obronie konstytucji, Konfederacja Targowicka, drugi rozbiór Polski, Powstanie Kościuszkowskie, trzeci rozbiór Polski, abdykacja króla Stanisława Augusta Poniatowskiego i ostateczny finis Poloniae, rozpacz, rozpacz, rozpacz, potem znów nadzieja, bo epopeja napoleońska, Księstwo Warszawskie, wyprawa wojska polskiego u boku Napoleona na Rosję w roku 1812, i znów klęska, wreszcie Kongres Wiedeński. Właśnie ten zjazd monarchów europejskich po klęsce Napoleona dał Polakom niewielką nadzieję, ustanawiając kadłubowe wprawdzie, ale nasze także z nazwy Królestwo Polskie. Wtedy na kilkanaście lat wróciła na mapę Europy złamana militarnie, ale o wielkim patriotyzmie Polska. To już był sukces. Naród uległ, ale nie zapomniał o idei wolności. Zmęczeni bałaganem historii i ciągłymi klęskami rodacy przyjęli ten akt powstania Królestwa Polskiego z wyraźną nadzieją. Tę nadzieję wzmacniało jeszcze to, że car Aleksander I, który na mocy postanowień Kongresu Wiedeńskiego został królem Polski, choć nigdy formalnie się nie koronował, miał opinię władcy liberalnego, sprzyjającego Polakom. Królestwo Polskie cieszyło się znaczną autonomią, miało swoją konstytucję, własny rząd i wojsko. Nic więc dziwnego, że w roku 1816 na pierwszą rocznicę powstania Królestwa Polskiego znany poeta klasycystyczny Alojzy Feliński, będąc wyrazicielem licznych Polaków, napisał podniosły utwór literacki, czyli hymn na cześć cara i króla Polski Aleksandra I. Ułożono do tych słów melodię i powstała słynna pieśń. Oto pierwsza jej wersja:

Boże! Coś Polskę przez tak liczne wieki
Otaczał blaskiem potęgi i chwały
I tarczą swojej zasłaniał opieki
Od nieszczęść, które przywalić ją miały
Przed Twe ołtarze zanosim błaganie
Naszego króla zachowaj nam, Panie!

Była to zatem pieśń na cześć zaborcy. Była to modlitwa o pomyślność Aleksandra. Śpiewano ją przy ważnych, oficjalnych uroczystościach. Ale za kilka lat, kiedy nastały lata 20. XIX wieku i car zaczął łamać konstytucję ktoś wpadł na genialny pomysł, żeby wymienić słowa Naszego króla zachowaj nam, Panie na frazę Ojczyznę wolną racz nam wrócić, Panie. Tak się stało i powstała najwspanialsza polska pieśń patriotyczna. Te słowa odmieniły losy tej pieśni… i znacząco wpłynęły na dzieje Polski. Bo przecież słowo jest potężną bronią w walce o tożsamość i wolność narodu. Słowa różnych pieśni działały mocniej w czasie zaborów aniżeli niejedna powstańcza bitwa. W czasie Powstania Listopadowego ta śpiewana modlitwa zaczęła być bardzo popularna, wtedy też ustalono ostateczną, śpiewaną po dziś dzień wersję. Pieśń „Boże, coś Polskę” stała się duchową twierdzą, potężną bronią narodu walczącego o wolność. Zagrzewała do walki, integrowała w umiłowaniu polskości naród, była wielką modlitwą o wolność. Pieśń w czasie zaborów była tak często śpiewana, że władze carskie zabroniły jej śpiewu w roku 1862, kiedy w Warszawie odbywały się wielkie manifestacje patriotyczne. Tekst ma kilka strof, jednak powszechnie znane są dwie. Mają one kunsztowną budowę, strofa pierwsza to wielka apostrofa do Boga, aby przywrócił nam wolną Ojczyzną. Zatem jest to modlitwa, i co ważne, tak ciekawie ułożona, że to wielkie wołanie do Boga rozbudowano o treści ukazujące wspaniałą przeszłość Polski. Kapitalny chwyt; Bóg opiekował się wielką Ojczyzną, pełną blasku i chwały. Ci, którzy pamiętali tę wielkość musieli z wielkim żalem śpiewać tę pieśń:

Boże, coś Polskę przez tak liczne wieki
Otaczał blaskiem potęgi i chwały,
Coś ją osłaniał tarczą swej opieki
Od nieszczęść które pognębić ją miały
Przed Twe ołtarze zanosim błaganie
Ojczyznę wolną pobłogosław, Panie!

Strofa druga ma już inny wydźwięk, chociaż mamy tę samą technikę wielkiej apostrofy, czyli bezpośredniego wołania do Boga, aby przywrócił wolność Polsce. Tu Ojczyzna ukazana jest w swoich klęskach, które jeszcze bardziej – z nieodgadnionych wyroków Boskich – pomnażają jej sławę. Było to wyraźne odniesienie do pełnego chwały i klęsk okresu 1790-1815.

Ty, któryś potem tknięty jej upadkiem
Wspierał walczących za najświętszą sprawę,
I chcąc świat cały mieć jej męstwa świadkiem
W nieszczęściach samych pomnażał jej sławę.
Przed Twe ołtarze zanosim błaganie
Ojczyznę wolną racz nam wrócić , Panie.

Jest to pieśń uniwersalna, bo kiedy w listopadzie 1918 roku Polska odzyskała wolność, zaczęto na nowo śpiewać „Ojczyznę wolną pobłogosław, Panie”, i znów potem, kiedy rozdarły Polskę dwa totalitaryzmy: hitlerowski i sowiecki, naród błagał, prosił, wołał w setkach różnych sytuacji „Ojczyznę wolną racz nam wrócić, Panie”. Po roku 1989 znowu prosimy o błogosławieństwo. Pamiętam, jak w stanie wojennym śpiewaliśmy w Krakowie tę pieśń przed demonstracją z okazji 3 Maja. Coś niezwykłego. Żadna inna pieśń tak mocno nie działała.

Kiedy po odzyskaniu niepodległości w roku 1918 ważyły się losy oficjalnego hymnu Polski, omawiana pieśń była bardzo poważnie brana pod uwagę. Wybrano jednak mazurek Dąbrowskiego – „Jeszcze Polska nie zginęła.” Moim zdaniem, niesłusznie, bo wspanialszym hymnem byłaby pieśń „Boże, coś Polskę”. Utwór ten jest o wiele głębszy ideowo, ma odniesienie do wspólnoty, do Boga i do Polski, uczy miłości ojczyzny nie tylko przez szacunek dla jej przeszłości, wspaniałej tradycji, ale także przez wspomnienie klęsk, które mogą być powodem do późniejszego zwycięstwa. Powstać możemy z każdej klęski. Ojczyznę wolną pobłogosław, Panie!