Inne artykuły Newsy

Polskie pieśni za dusze zmarłych

Wpisany przez Admin

Kazimierz Ożóg
Polskie pieśni za dusze zmarłych

Listopad, polski listopad to nie tylko wielkie rocznice narodowe, ale przede wszystkim wielka modlitwa za zmarłych. Ważnym w kulturze polskiej sposobem tej modlitwy jest śpiew pieśni. Pierwszym rysem polskich pieśni za dusze zmarłych jest podniosła treść, która, przywołując Boga i Maryję, odnosi się do trzech, spośród pięciu rzeczy ostatecznych człowieka: śmierci, czyśćca i nieba. Pieśni te śpiewamy zresztą w ciągu całego roku liturgicznego w czasie pogrzebów czy mszy św. żałobnych. Śmierć jest bowiem zjawiskiem uniwersalnym, jest koniecznością, wobec której każdy z nas musi stanąć. Tak, śmierć jest wymogiem natury, na tym świecie jeśli coś się rodzi, to musi i umrzeć. Jedynie Jezus, Bóg natury – jak śpiewamy w pieśni wielkanocnej – ją przezwyciężył. On dał nam zbawienie, ale próg śmierci musimy przejść.

Najprościej rzecz ujmując, wszystkie pieśni żałobne to błagalna modlitwa, aby Bóg dał tym duszom, za którymi się wstawiamy, niebo. To niebo najczęściej jest określane jako wieczne odpoczywanie, wieczne spoczywanie, wieczny odpoczynek. Ciekawe, że szczęście niebieskie było przez dawnych Polaków najczęściej pojmowane jako odpocznienie w Bogu. Porównajmy najpopularniejszą i najkrótszą w kulturze polskiej pieśń żałobną, mamy tu echa tekstu łacińskiego Requiem aeternam dona eis, Domine, et Lux perpetua luceat eis:

Dobry Jezu a nasz Panie
Przez Twe na krzyżu skonanie
Daj mu wieczne spoczywanie.

Tę pieśń śpiewały (i śpiewają nadal) pokolenia Polaków zwykle w czasie pogrzebu, kiedy idzie się za trumną, zawierającą doczesne szczątki osoby zmarłej. Forma językowa tego krótkiego zawołania, niby jęku proszalnego, wskazuje, że jest to utwór stary, przypuszczam, że XVII –wieczny. Na to wskazuje najpierw spójnik „a”, który jest tu użyty w znaczeniu „i”, a także ważne słowo „Pan”, odnoszone w XVII wieku do nielicznych „prawdziwych panów”, głównie do Pana Boga, Jego Syna – Pana Jezusa – , panującego króla, feudała, szlachcica. Tylko pan mógł dać wielkie dobro. W pierwszym wersie mamy zatem piękne nazwanie Jezusa przy pomocy przymiotnika „dobry”, bo tylko Bóg jest dobry, zwróćmy uwagę na zwrot „nasz Panie”. Śpiewająca wspólnota uznaje Jezusa za swojego Pana, który rozdaje największe dobra – wieczne spoczywanie, a więc niebo. Dobro to może być udzielone przez zasługi Jezusa, który przez swoją śmierć na krzyżu wysłużył nam niebo.

Warto omówić jeszcze dwie XVIII-wieczne pieśni. Pierwsza to „Jezu, w Ogrojcu mdlejący”, zaś druga „Przez czyścowe upalenia”. Obie stanowią przykład bardzo ekspresyjnych, barokowych utworów literackich (wierszy), które najpierw są wizją czyśćca, w którym dusze cierpią wielkie (srogie) męki, aby spłacić dług Bożej sprawiedliwości, a po wtóre, są wielką modlitwą za dusze pozostające w tym miejscu. Dusze te, zgodnie z nauką Kościoła, muszą w czyśćcu odpokutować za winy popełnione za ziemskiego życia. Same sobie pomóc nie mogą, ale liczy się pomoc innych – na ziemi bądź w niebie. Są to pieśni z późnego baroku. Polski barok szczególnie się fascynował śmiercią, marnością, przemijaniem, kruchością życia, potwornością cierpień czyścowych – vanitas et memento mori.

Pieśń „Jezu, w Ogrojcu mdlejący” podnosi przed oblicze Boga ważny argument, przemawiający na korzyść dusz w czyśćcu cierpiących – jest to męka Chrystusa. Mamy tu strofy zbudowane na zasadzie kontrastu. Najpierw ukazana jest jakaś cząstka cierpienia Jezusa, a później jakby zasłaniając się tą męką, wykorzystując jej rangę, prosimy Jezusa, aby zlitował się nad duszami. Jezus musi się zlitować z powodu swojej bolesnej męki:

Jezu, w Ogrojcu mdlejący
Krwawy pot wylewający, o Jezu!
Dusze w czyśćcu omdlewają
Twej pomocy wyglądają, o Jezu!

Zwróćmy uwagę na początek i koniec tej strofy, swoistą ramą jest tu apostrofa, czyli wołanie do Jezusa, dwa razy wzmocnione przez „o” (o Jezu!). W ten sposób – po ludzku sądząc – chcemy bardziej uprosić Jezusa, aby okazał łaskę cierpiącym duszom. Autor pieśni przypomina i przyzywa mękę Chrystusa, bo każdy jej fragment ma wartość bezcenną dla odkupienia świata. Odkupienie jest tu rozumiane jako uczynienie zadość Bożej sprawiedliwości. Kolejne strofy ukazują następujące po sobie etapy męki Zbawiciela i ich konsekwencje dla utrapionych dusz. Porównajmy strofę trzecią:

Przez Twe, Jezu, biczowanie
Duszom w czyśćcu skróć karanie.
Niech z rózg Twoją krwią zbroczonych
Spłyną krople na strapionych, o Jezu!

Przejmująca jest melodia tej pieśni. Szczególnie działa na mnie końcowe o Jezu! Polskie kobiety umieją specjalnie zaśpiewać to połączenie. Mamy tu niezwykły odcień wielkiej prośby.

Pieśń druga „Przez czyśćcowe upalenia” jest z kolei modlitwą do Maryi, którą prosimy, aby wstawiła się za duszami do Boga:

Przez czyśćcowe upalenia
Którzy gładzą przewinienia
Łzy lejąc bez pocieszenia
Żebrząc Twego użalenia, o Maryja!

W kolejnych strofach błagamy Maryję o pomoc dla biednych czyśćcowych dusz, powołując się na Jej wspaniałe przymioty: Tyś jest źródło grzech czyszczące; Wszystkim zdrowie przynoszące: Tyś do nieba klucz zrządzony; Sprawiedliwych oświecenie; A dusz grzesznych podźwigniecie – Posilaj umierające; Ratuj męki ponoszące; Niech przez Twoje przyczynienie Gasną czyśćcowe płomienie, o Maryja!

Z obu pieśniach widzimy bardzo surowy obraz czyśćca. Taka była barokowa konwencja – czyściec to miejsce ciężkiej, ogromnie surowej kary za grzechy, ale z nadzieją wyzwolenia. Koniec tej kary znaczony jest brama niebios. Mimo tej wizji zbawienia wiecznego dusze cierpią straszliwe męki. Mamy tu płomienie, które powodując ból, oczyszczają dusze. Te z kolei proszą Boga i Maryję o litość, i co najważniejsze, tę litość otrzymują.

I na koniec należy wspomnieć jeszcze o jednej pieśni. Nosi ona tytuł „Bądź mi litościw”. Jest to pokutny psalm 50. W śpiewanej przez nas wersji autorem bardzo klasycznego, dostojnego tłumaczenia jest Franciszek Karpiński, poeta oświeceniowy. Ten niezwykły utwór został po raz pierwszy zamieszczony w „Pieśniach nabożnych”, wydanych w roku 1792. Tu rzecz ciekawa, pieśń pokutna stała się pieśnią żałobną. To świetna liryka roli, śpiewamy ten utwór i za siebie, i za zmarłego, aby dobry Bóg obmył nas z złości, obmył tej godziny, aby oczyścił nas z brudu, w którym nas grzech trzyma.