Homilie i kazania Newsy

Homilia podczas pogrzebu śp. ks. Marka Tutro

Wpisany przez ks. Tomasz Gałuszka

Ekscelencjo Księże Biskupie, Drodzy Bracia Kapłani, Droga Rodzino pogrążona w żałobie, zgromadzeni Bracia i Siostry!

U początku naszych rozważań wysłuchajmy fragmentu homilii św. Jana Pawła II z Buenos Aires z 12.04.1987 roku: „Pozwólcie się ogarnąć tajemnicy Chrystusa: ukrzyżowanego i zmartwychwstałego. Tajemnicy Paschalnej. Pozwólcie jej przeniknąć do waszej świadomości, do waszej wrażliwości, do waszych sumień, do waszych serc tak, by cała wasza postawa nabrała prawdziwego znaczenia. Jest to tajemnica twórcza i zbawcza. Ona pozwala człowiekowi zrozumieć do końca siebie samego: pozwala człowiekowi zrozumieć człowieka i jego najwyższe powołanie. Powołanie ostateczne i definitywne. Pozwólcie jej działać w sobie”. Słowa naszego Rodaka w bardzo syntetyczny sposób ukazują sens naszej wędrówki i sens naszej wiary, która została nam dana i zadana. Trwając w oktawie Paschy Pana, gromadzimy się tutaj w Brzyskach, aby na nowo przeżyć spotkanie z Nim, który nas tutaj zgromadził, to On jest w centrum tego spotkania. Kiedy słuchamy dzisiejszych czytań liturgicznych to zauważamy, że tak jak w Ewangelii Chrystus wychodzi do apostołów, przenika ich smutek i problemy, tak samo i dziś zaprasza nas na ucztę, aby nas nie tylko umocnić, ale przede wszystkim nakarmić samym sobą, abyśmy nie bali się być Mu posłuszni. Uczniowie byli zniechęceni, zasmuceni, połów im się nie udał, nagle na kolejne słowa Mistrza, którego nie mogą rozpoznać, ale wewnętrznie wiedzą, że to On – zarzucają sieci i dostrzegają wielkie owoce posłuszeństwa wiary.

My dziś podobnie zgromadzeni, pełni pytań, żalu i smutku jesteśmy uczniami Pana, który wchodzi w nasze życie. Chociaż gromadzi nas tutaj śmierć naszego współbrata ks. Marka, to nasze serca są pełne nadziei. Dlaczego? Pamiętam pewne rekolekcje, które razem z naszym bratem – śp. Kapłanem Markiem przeżywaliśmy i jednego dnia ks. Marek Pieńkowski, który posługiwał jako rekolekcjonista, zwrócił uwagę na tą Ewangelię, nazywając ją tzw. grilem z Jezusem. Skupił się na tym, że to właśnie Pan Jezus troszczy się o uczniów, to On aranżuje spotkanie, przygotowuje śniadanie, daje im szansę na poszukiwanie nadziei w posłuszeństwie wiary. Kiedy po rekolekcjach rozmawialiśmy wspólnie z śp. Ks. Markiem, zastanowiło nas to, że Pan Jezus dostrzega zawsze wszystko, przypomnieliśmy sobie wykłady z filozofii religii naszego profesora, który jest dzisiaj z nami – ks. Infułata Wiesława Szurka i jego słowa, że: „Bóg jest podmiotem religijnym, który zawsze pierwszy wychodzi do człowieka i rozpoczyna dialog z człowiekiem, jako przedmiotem religijnym”. Sam zmarły nasz brat Kapłan Marek mówił: „popatrz jak kunsztownie to powiedział i ks. Marek i ks. Infułat, jakie to ważne, bo co byśmy bez Boga zrobili, ale my musimy tak jak Pan Jezus wychodzić do ludzi, dostrzegać ich problemy”.

My dziś zasłuchani w słowo Boże mamy do rozważenia poważny temat śmierci naszego współbrata Marka. Śmierć jak złodziej przychodzi niechciana, nieoczekiwana i zabiera to, co było dla nas bezcenne. Tak można powiedzieć o nieoczekiwanej śmierci młodego człowieka – kapłana Marka. To takie niesprawiedliwe, że odchodzi z tego świata ktoś, przed kim było całe życie. Tyle miał planów i marzeń. Jeszcze w poniedziałek, jak rozmawiałem z nim przez 30 minut telefonicznie, to mówił o wakacjach, ale także dał mi wielką lekcję pokory. Kiedy opowiadałem mu o chorobie pewnego człowieka, on kazał mi się modlić o cud, ja go wyśmiałem mówiąc: „Marek co ty opowiadasz, cud? Przecież rokowania są tragiczne?” on wtedy bardzo mnie upomniał, że nie mam wiary, że patrzę zbyt racjonalnie, że trzeba trochę serca i powtórzył: „ Darek musimy modlić się o cud”. Ja, Drogi Bracie Marku wtedy bardzo się zdziwiłem, ale dziś widzę to wszystko z innej perspektywy. Ty dziś nas tutaj zgromadziłeś wokół siebie, aby pokazać nam jeszcze bardziej obecność Pana pośród nas, byśmy w codzienności bardziej wierzyli, bardziej kochali Boga i siebie nawzajem. Dziękuję Ci Bracie, za tę lekcję pokory i wiary.

Dzisiaj Bóg zapewnia nas, że człowiek sprawiedliwy, choćby i umarł przedwcześnie, znajdzie odpoczynek, jak słyszeliśmy w czytaniu z księgi Mądrości. Śp. Ks. Marek, umarł przedwcześnie, zdecydowanie za wcześnie, patrząc po ludzku. Możemy bez wahania odnieść do niego słowa o odpoczynku, który teraz znalazł u Boga. Jego życie było nieskalane i dlatego Bóg przyjął go do swojego domu. Nasz zmarły wcześnie osiągnąwszy doskonałość, przeżył czasów wiele. W oczach Boga osiągnął dojrzałość, która pozwoliła mu przejść do nowego życia. Mamy wielką ufność, że jego dusza spodobała się Bogu i u Niego znajdzie wieczne spoczywanie.

A my jako ludzie, patrzymy i nie pojmujemy. Nie potrafimy zrozumieć i wyjaśnić dlaczego odszedł z tego świata taki młody człowiek. Stajemy wobec wielkiej tajemnicy, której ludzki rozum nie jest w stanie rozwiązać. Tak wielu myślicieli i filozofów napisało mnóstwo dzieł i traktatów o śmierci, a ona dalej nas zasmuca i przeraża, wprowadzając nas w pustkę i rozterkę. Być może, jak mówi słowo Boże, został zabrany, by złość nie odmieniła kiedyś jego życia i ułuda tego świata nie uwiodła jego duszy. Tę tajemnicę poznamy, kiedy spotkamy się w niebie.

Panie Jezu, dziś pytamy Ciebie: jak teraz żyć, jak poradzić sobie z bólem rozstania? Pyta nie tylko rodzina pogrążona w żałobie, ale i bracia kapłani, przyjaciele oraz znajomi. Panie, tak wiele się spodziewaliśmy, jak uczniowie idący do Emaus, nasz brat Kapłan Marek też miał swoje plany, ale Ty nagle wszystko zatrzymałeś – w jakim celu? Dziś dajesz nam odpowiedź: abyśmy uwierzyli na nowo w Ciebie, w Twoja obecność w naszej codzienności. Panie Ty kierujesz do nas swoje słowa: „Pokój wam nie bójcie się , to Ja jestem”. My może i teraz, tak jak tamci uczniowie oraz ci z nad jeziora Tyberiadzkiego, nie rozpoznajemy Ciebie Jezu, bo oczy nasze są jeszcze na uwięzi smutku, żalu i rozgoryczenia. Pragniemy Ci Panie, podziękować za życie naszego brata Kapłana Marka, za jego osobę, a zarazem prosimy, abyś okazał mu swoje Miłosierdzie. Bo jak napisał w testamencie: „Boże miej Miłosierdzie” – to tymi słowami tez prosił Ciebie Panie o łaskę. Dziś Ty Chryste przychodzisz do nas ze słowem dobrej nowiny o swoim zmartwychwstaniu. Doświadczamy Twojej obecności w tej Mszy świętej. Twoja obecność Panie Jezu daje nam pewność naszego zmartwychwstania. Sakrament chrztu zanurzył śp. Ks. Marka w śmierci i zmartwychwstaniu Twoim Panie. Wtedy otrzymał od Ciebie zalążek życia wiecznego. W sakramentach bierzmowania i święceń kapłańskich, dopełniłeś w nim jeszcze te dary i łaski. Pamiętam jak leżeliśmy na posadzce naszej katedry w Rzeszowie 29 maja 2004 roku, jak śpiewano Litanie do wszystkich Świętych, wtedy tacy niewinni, niby pełni wiedzy, ale bez doświadczenia. Śp. Ks. Marek często wracał do tej chwili. Teraz po przekroczeniu bramy śmierci cieszy się już pełnią tego życia.

Żegnamy dziś Ciebie Księże Marku! Dla Ciebie szybko skończyło się ziemskie pielgrzymowanie, jest to dla nas przyczyna bólu i cierpienia, ale pociesza nas nadzieja wiecznej szczęśliwości, którą ty się już cieszysz. Napisał kiedyś ks. Jan Twardowski takie nieznane zdanie: „jeśli jest noc, musi być dzień, jeśli łza – uśmiech”. Te słowa tym bardziej nam uświadamiają, że tylko w Chrystusie nasza nadzieja i siła do życia.

Chyba w każdej rodzinie można znaleźć stare albumy ze zdjęciami. Są one przechowywane jak cenny skarb. Podobnie i ja, Drodzy Bracia i Siostry, wraz z rodziną naszego zmarłego Brata Marka, w środę przeglądałem album z jego fotografiami, których nigdy wcześniej nie widziałem. Były i łzy i radość wspomnienia jego życia. Wspólne oglądanie zdjęć i wspominanie przeszłości budują więź rodzinną.

Opowieści zapisane w Dziejach Apostolskich są dla każdego chrześcijanina swego rodzaju „lekturą obowiązkową”. Nie ma w nich wprawdzie zdjęć, ale są tam niezwykle zwięzłe i trafne opisy życia naszych „przodków w wierze”. Księga spisana przez św. Łukasza Ewangelistę jest „rodzinnym albumem” wierzących w Chrystusa. Dziś usłyszeliśmy o przesłuchaniu apostołów Piotra i Jana przed Sanhedrynem. Dzieje się to w pierwszych miesiącach po Zmartwychwstaniu Jezusa. Wspomnienia były jeszcze bardzo świeże. Wszyscy wiedzieli dokładnie, gdzie jest Golgota i pusty grób. Belki krzyża, zlane krwią Jezusa, były gdzieś pochowane jako przeklęte narzędzie egzekucji. Białe prześcieradła z Jego grobu uczniowie schowali gdzieś głęboko, jako jedyną materialną pamiątkę po Mistrzu. My dziś tez stoimy przy pustym grobie, wraz z ciałem naszego zmarłego Brata ks. Marka. Mimo bolesnych wspomnień uczniowie Jezusa przychodzą do świątyni, by przypominać o swoim Mesjaszu i Zbawcy. My przychodzimy, by dziękować Bogu za życie naszego współbrata i prosić o miłosierdzie dla niego, a zarazem przychodzimy, aby uczyć się wyjścia do ludzi według słów papieża Franciszka: „Idźcie na peryferie parafii, aby głosić”, czyniąc z Kościoła szpital polowy, by nieść pomoc i Ewangelię.

Drogi Bracie Marku! Jako Twój najbliższy współbrat i przyjaciel, jako przedstawiciel naszego rocznika święceń – 2004 oraz jako kapłan dekanatu brzosteckiego, pragnę Ci podziękować. Najpierw; za to, że to dzięki Tobie byłem w tym kościele w Brzyskach pierwszy raz w 1999 roku, że od tego czasu przez te 19 lat jak się znamy, chyba tylko dwa razy nie byłem na odpuście św. Marii Magdaleny, co spowodowane było moimi obowiązkami. To ty po raz pierwszy zaprowadziłeś mnie do kościoła w Kołaczycach, gdzie dziś; z łaski Bożej posługuję jako wikariusz. Idąc tam szliśmy jeszcze przez stary podwieszany most tylko, dla pieszych i rowerzystów, a dziś mamy już piękny most, pokazałeś mi miejsce gdzie się urodziłeś tj. porodówkę, gdzie dziś jest już przychodnia, miejsce zdobywania wiedzy w liceum w Kołaczycach. Dziękuję za twoją wrażliwość i odwagę do upominania innych, a zarazem ciągłe powtarzanie, że tylko przez posłuszeństwo jesteśmy w stanie wiernie głosić Boga. Dziękuję także, za te twoje indywidualne urlopy w Gdańsku, Warszawie i Krakowie, gdzie lubiłeś wędrować, modlić się i myśleć nad życiem. Co zawsze mnie zastanawiało: dlaczego sam? Ale to był twój styl.

W imieniu naszych braci dziękujemy Ci, że nas mobilizowałeś do radości i wzajemnej współpracy; dziękujemy za Twoją obecność. Obiecujemy Ci jako rocznik, że w czerwcu odprawimy Msze gregoriańskie za Ciebie.
Niech w naszych sercach zapłonie nadzieja gorejąca w sercach Piotra, Jana i innych pierwszych apostołów. A na koniec naszych rozważań wsłuchajmy się w słowa św. Szymona z Tesalonik: “śmierć nie oddziela nas od siebie, ponieważ wszyscy zdążamy ta samą drogą i odnajdziemy się w tym samym miejscu. Nie będziemy nigdy rozłączeni, ponieważ żyjemy dla Chrystusa i teraz jesteśmy złączeni z Chrystusem, idąc ku Niemu. Wszyscy razem będziemy kiedyś z Chrystusem”. Amen.

Kazanie wygłosił w kościele parafialnym w Brzyskach ks. Dariusz Mikrut
21 kwietnia 2017 r.