Inne artykuły Newsy

Polskie pielgrzymowanie

Wpisany przez red.

  Częstochowa, Kodeń, Licheń, Kalwaria Zebrzydowska, Kalwaria Pacławska, Leżajsk, Stara Wieś, Wilno, Piekary, Łagiewniki, Fatima, Lourdes, La Salette i inne sanktuaria –  długo można wymienić miejsca w Polsce i za granicą, do których chcemy pielgrzymować, w których chcemy się modlić, gdzie – zmęczeni bałaganem świata – chcemy być choć przez kilka godzin, aby przed Bogiem odzyskać spokój wewnętrzny, aby się umocnić, przebywając wśród osób życzliwych w domu Ojca i Matki.

  Miesiące wakacyjne, zwłaszcza lipiec i sierpień, to czas,  kiedy Polacy w dużej liczbie podejmują mniejszy czy większy trud  pieszego pielgrzymowania do wielu świętych miejsc, które są zwykle sanktuariami maryjnymi. Każdego roku w zorganizowanych pieszych pielgrzymkach idą tam tysiące pątników. Czterdziesty już raz idzie tego lata do Częstochowy pielgrzymka rzeszowska, zaś warszawska jest najstarsza, pątnicy idą już 306 raz. Rozpoczęli oni swoje pielgrzymowanie w roku 1711, a więc kilka lat przed koronacją cudownego obrazu Matki Boskiej Częstochowskiej (rok 1717). To kapitalny fenomen religijny i społeczny, nieznany na taką skalę jak w Polsce w innych krajach. Według ostatnich badań pracowni naukowej na Uniwersytecie Jagiellońskim w roku 2017 blisko 7 milionów Polaków podejmie trud pielgrzymi, z tej ogromnej liczby  ok. 4 miliony osób będą pielgrzymowały na Jasną Górę, a  100 tysięcy  pieszo. Jesteśmy jednym z nielicznych krajów europejskich, w których podtrzymuje się, a nawet znakomicie rozwija, dawne wspaniałe tradycje pieszego pielgrzymowania. Prócz pieszych rozpowszechniły się  w naszym kraju pielgrzymki odbywane innymi środkami lokomocji: samochodami,  busami, autobusami, samolotami, także rowerami i na motocyklach, ale piesza wędrówka do sanktuarium jest tą najpiękniejszą i pierwotną, można rzec  najpełniejszą formą.  Pielgrzymowanie ma dla nas, Polaków,  głęboki sens nie tylko religijny (duchowy), ale i kulturowy, patriotyczny, wspólnotowy,  ostatnio mówi się o walorach fizycznych czy zdrowotnych tego zjawiska. Idziemy w pielgrzymce, podejmujemy wielki trud, zostawiamy wszystko, stawiamy krok za krokiem, aby zdobyć wiele wartości,  najpierw, aby oddać cześć Bogu, także Maryi i świętym Pańskim,  i kolejno, aby wyjść ze skorupy egoizmu i zamknięcia, z ciasnego ego, aby dostrzec bliźnich obok nas, aby poczuć wspólnotę, solidarność z Innymi, zobaczyć Kościół,  wreszcie aby uprosić dla siebie, bliskich i Ojczyzny różnorakie dobra,  tak bardzo potrzebne łaski.

Czasownik iść oznacza ważny, podstawowy, naturalny stan człowieka poruszającego się na nogach i zmieniającego w  ten sposób swoje położenie w przestrzeni. Chodzenie, stawianie kroków jest prototypem (wzorem) każdego poruszania się człowieka. Jak wiele mamy radości, ileż jest nadziei, kiedy obserwujemy stawianie przez dziecko pierwszych kroków, a ileż smutku wywołuje w nas wiadomość, że ktoś z powodu choroby, starości czy wypadku przestał już chodzić. Chodzenie jest wielką wartością, która nam spowszedniała i jej stanowczo nie doceniamy.  Człowiek współczesny, w złudnej pogoni na wygodą i postępem, stosunkowo rzadko chodzi. Niestety, ale prowadzimy siedzący tryb życia: wiele czasu spędzamy w pracy czy w domu przy komputerach, przy telewizorach, spotykając się przy stole ze znajomymi czy jadąc, nawet niedaleko, samochodem. Przy kościołach ważną sprawą jest parking, bo nie chce się nam przejść nawet kilkuset metrów. A to taki piękny, niedzielny spacer. Pielgrzymowanie piesze przywraca (pokazuje) wartość chodzenia, które w historii ludzkości jest tak wielką rzeczą, że mamy wiele znaczeń metaforycznych czasownika ruchu iść,  i widzimy różne elementy świata przez medium  chodzenia, słońce wschodzi i zachodzi, człowiek przychodzi na świat i odchodzi do domu Ojca, jeśli nie rozumiemy sensu czegoś, to pytamy o co tu chodzi. Przykłady można mnożyć.  Wielkim, niedościgłym wzorem pielgrzyma jest Jezus, który przez trzy lata swojej publicznej działalności chodził –  nie mając stałego miejsca zamieszkania – po Palestynie. Odbywał więc wielką pielgrzymkę, której celem była Jerozolima, a w tym świętym mieście czekały Go proces, męka i śmierć na krzyżu. Był Wielkim Włóczęgą, który nauczał. Przez trzy lata, także w czasie marszu, prowadził najważniejszą szkołę w dziejach ludzkości.  To niezwykły przykład Pielgrzyma, który prócz szaty i sandałów niczego nie posiadał. A jednak nauczał, uzdrawiał, leczył słabych, wypędzał złe duchy, odpuszczał grzechy,  a Sam liczył tylko na wsparcie osób życzliwych. I takie wsparcie wraz ze swoimi uczniami otrzymywał. W ewangeliach mamy liczne przykłady marszu (chodzenia) z obecnym w opisie tych zdarzeń czasownikiem iść.  Najpierw Maryja wybiera się i idzie z pośpiechem w góry, do pewnego miasta w pokoleniu Judy, aby pomóc Elżbiecie. Potem Józef i Maryja idą z Nazaretu  do Betlejem z powodu spisu ludności przynaglani dekretem Cezara Augusta. Z powodu Heroda idą (uciekają) pośpiesznie do Egiptu. Z dwunastoletnim Jezusem udają się Oni  pieszo, aby wypełnić zwyczaj i rytualny nakaz, na pielgrzymkę do Jerozolimy. Kiedy Jezus idzie (chodzi) ze swoimi uczniami od miejscowości do miejscowości dzieje się  wiele: spotyka celnika Zacheusza, który z powodu małego wzrostu wdrapał się na sykomorę, aby  Go zobaczyć;  podążając do miasteczka Naim, spotyka orszak żałobników i przywraca życie młodzieńcowi; w  drodze uzdrawia dziesięciu trędowatych. Wspaniały jest opis wędrówki Jezusa z uczniami do Emaus. Poznali Go przy łamaniu chleba, kiedy spożywali posiłek w gospodzie, a potem w tej samej godzinie wrócili –  znów pieszo – do Jerozolimy. Jezus ciągle idzie. I my mamy ciągle iść – rzeczywiście i metaforycznie.

Od pierwszych wieków chrześcijaństwa wierni podejmowali pielgrzymki do Ziemi Świętej. Czynili to, aby zdobyć wielkie wartości duchowe. Kiedy muzułmanie zajęli Palestynę, wtedy wzmógł się ruch pielgrzymkowy do Rzymu i do Santiago de Compostella w Hiszpanii. Z całej Europy przychodzili pielgrzymi do tych świętych miejsc. Takim szlakiem podążył do Rzymu młodzieniec Stanisław Kostka, aby wstąpić do zakonu Jezuitów. Drogi do świętego Jakuba Apostoła w Santiago oznaczane muszlą, to najpopularniejsze szlaki pielgrzymie Europy, idące także z Polski. Pielgrzymki do połowy XIX wieku były ułatwione, gdyż nie trzeba było  paszportów.

Polskie pielgrzymowanie ma wielką historię, która funduje dzisiejszy, jedyny w świecie, tak  bardzo powszechny zwyczaj chodzenia do miejsc świętych. Najpierw przyjrzyjmy się dwom terminom oznaczającym człowieka idącego do miejsca świętego, otóż mamy tutaj wyrazy pątnik i pielgrzym. Pierwszy jest starym słowiańskim wyrazem, który najpierw znaczył ‘każdy, kto idzie drogą’ (od wyrazu pąti ‘droga’). I tu zaszła zmiana semantyczna, otóż,  dlatego że w wiekach XVII i XVIII wiele osób chodziło do miejsc świętych, to nazwa ogólna pątnik przeszła na nazwę szczegółową, pątnik to ‘idący do miejsca świętego, odbywający pielgrzymkę’.  W wieku XVII pojawiło się też zapożyczenie pielgrzym przejęte z łaciny od słowa pelegrinus ‘ten, który idzie do miejsca świetego’. Już w głębokim średniowieczu pielgrzymowali Polacy do pierwszego i najważniejszego na naszych ziemiach przez kilka wieków sanktuarium benedyktyńskiego na Świętym Krzyżu. Działo się tak z powodu znajdujących się tam relikwii Krzyża Chrystusa. Po sprowadzeniu przez księcia Władysława Opolczyka świętej Ikony do Częstochowy (rok 1384) w ciągu kilku stuleci obraz Matki Boskiej Częstochowskiej z powodu licznych cudów i wstawiennictwa  Maryi u Boga  stał się – zwłaszcza po cudownej obronie Jasnej Góry w czasie potopu szwedzkiego (rok 1655) pierwszym i najważniejszym w Polsce sanktuarium narodu, głównym celem odbywanych przez wieki pielgrzymek. I tak jest do tego momentu. Maryja, dana ku obronie narodu polskiego, odbiera  wielką cześć w Jasnogórskim Obrazie. Nie można zrozumieć historii Polski – co szczególnie podkreślał niestrudzony pielgrzym św. Jan Paweł II –  bez Chrystusa i Maryi, Pani Jasnogórskiej. W czasie zaborów Maryja – jak pisał Mickiewicz –  Ta, co Jasnej broni Częstochowy, stawała nieustannie w obronie całego narodu rozdartego i prześladowanego przez trzy wrogie potęgi. Była ostoją wiary, polskości i niepodległej myśli, Przez kordony graniczne przychodziły do Niej pielgrzymki z całej  Polski. Maryja z Jasnej Góry była też potężną wspomożycielką Polaków w wieku XX, w czasie dwóch wojen światowych, wojny polsko-bolszewickiej, w okresie okupacji niemieckiej i sowieckiego zniewolenia. Kardynał Stefan Wyszyński genialnie pokierował losami narodu, zawierzając go całkowicie Maryi, Pani Jasnogórskiej. Miliony Polaków przybywały do Niej w Częstochowie, a Ona także odbyła w swoim wizerunku wielką peregrynację po całej Polsce, odwiedzając najpierw w pełnym obrazie, a po jego zaaresztowaniu przez władze komunistyczne, w pustych ramach, jednak duchowo wypełnionym przez Jej obecność, wszystkie polskie parafie. Przedziwne są te polskie peregrynacje.

Adam Mickiewicz pisał, że duszą narodu polskiego jest pielgrzymowanie, podobnie twierdził ks. Józef Tischner. Z kolei Cyprian Kamil Norwid napisał piękny wiersz zatytułowany Pielgrzym, w którym chwali postawę całkowitego  ubóstwa i zawierzenia Bogu człowieka, który idąc do świętego miejsca, zdobywa dobra wyższe. Laureat literackiej nagrody Nobla Władysław Reymont napisał cenny tekst Pielgrzymka do Jasnej Góry. W roku 1894, w  setną rocznicę Insurekcji Kościuszkowskiej, pisarz osobiście uczestniczył w wielkie, liczącej  4 tysiące uczestników, pieszej  pielgrzymce z Warszawy do Częstochowy. W swoim reportażu Reymont ukazuje nawrócenie wątpiącego w sens pielgrzymowania literata (to on sam), który wybrał się w drogę do Częstochowy, aby szukać atrakcyjnych tematów, emocjonalnych wzruszeń i inspiracji. Tymczasem rozmodlenie, rozśpiewanie, głęboka wiara pątników przyczyniły się do przełomu głównego bohatera reportażu. Doznał on łaski nawrócenia. I tak zwykle  jest; każda pielgrzymka jest najpierw nawróceniem tych, którzy „nie potrzebują lekarza”, i kolejno tych wątpiących. Ogromnie wzruszający fragment tekstu Reymonta dotyczy samego wejścia na Jasną Górę i spotkania z kochająca Matką.

Życzę moim Czytelnikom radosnego pielgrzymowania do tylu świętych miejsc, zwłaszcza na Jasną Górę. Każda nasza radość jest odpowiedzią na dobro, które nas spotyka. W czasie pieszej pielgrzymki to dobro się mnoży – występuje w liczbie mnogiej. Oby jak największej.

Kazimierz Ożóg