Newsy

Felieton wikarego na 10 grudnia 2017 roku

Wpisany przez ks. Tomasz Gałuszka

„On jest cierpliwy w stosunku do was” (2 P 3,9)

Sami siebie znamy, przynajmniej po części, dlatego łatwo zauważyć niecierpliwość w naszym codziennym życiu. Wszystko jest w stanie nas wyprowadzić z równowagi, nawet najbardziej prozaiczne czynności dnia codziennego. Pytamy: dlaczego tak się dzieje? Gdzie szukać przyczyny takich reakcji? Każdy może udzielić osobistej odpowiedzi, ale obserwując świat i czytając znaki czasu, wnioski nasuwają się samoczynnie. Podpowiedzi udzielił mi internetowy wywiad z amerykańskiej telewizji, w którym jeden z psychologów i terapeutów pokazuje, że współczesny człowiek, nie tylko jest zabiegany, ale chciałby mieć tzw. natychmiastową gratyfikację, czyli jak sobie coś wymyśli, to ma to być już – natychmiast. Do takich postaw przyczynia się brak równowagi między tym, co duchowe, a tym co światowe. Mówił on o strasznym uzależnieniu nas wszystkich od telefonów komórkowych, które stały się zmorą współczesności. Niby tłumaczymy, że potrzeba kontaktu, wiadomości, a przecież to ewidentne uzależnienie od tych narzędzi. Sam słuchając tego wywiadu uświadomiłem sobie, że też uczestniczę w tym światowym biegu i wiele spraw muszę poprawić. Zwrócił uwagę, że gdy idziesz do pracy to nie bierz telefonu, gdyż to będzie cię odciągać od zajęć, zostaw go w domu, masz być cały dla zakładu, dla wspólnoty. Gdy idziesz spać to nie doładowuj baterii w sypialni, ale zostaw ją w salonie, aby idąc spać nie kusiło cię, by ciągle coś sprawdzać – przecież masz wypocząć. Mówił jeszcze wiele ciekawych tematów, ale najbardziej przerażający jest ten, że to błędne koło Internetu i telefonów oraz portali społecznościowych sprawiło, że tak młodzi ludzie, jak i dorośli nie potrafią ze sobą w ogóle rozmawiać. Nie potrafimy zaufać drugiemu człowiekowi, tylko ciągle wszystkich o coś podejrzewamy, oskarżamy, stąd ciągłe kłótnie w rodzinach, w pracy, w sąsiedztwie.

Człowiek, który żyje Bogiem, pracuje nad swoim sumieniem, nie może kłócić się nieustannie i tylko mówić, że nie ma możliwości się dogadać. Co to ma znaczyć? Jesteś egoista strasznym, który nie potrafi dać szansy drugiemu człowiekowi, myślisz że wszystko musi być tak, jak ty chcesz. Nie tędy droga, powoli! Zatrzymaj się, wystopuj! Zwolnij! Zacznij wreszcie codziennie weryfikować swoje sumienie, zobacz czy nie więcej tam narzekania, ciągłego biadolenia, niż radości i pokoju. Myślisz, że życie to tylko Twój plan – mylisz się! Potrzeba zaufania do siebie, do Boga i do ludzi; bez tego nie jesteś w stanie sobie poradzić. Zapamiętaj to, nie dasz sobie rady sam, zginiesz w swoich fantasmagoriach i natarczywych myślach.

Ostatnio słyszałem świadectwo młodego człowieka: „proszę księdza żyję prosto, staram się, wiele spraw się udaje, a tu nagle nie wiadomo skąd przychodzą myśli, że jestem do niczego, że nie nadaję się do tej pracy, że w rodzinie sobie nie radzę. Zacząłem się bać, co się ze mną dzieje, przecież codziennie medytuję Biblię, spowiadam się raz w miesiącu, nie kłócę się nigdy, poświęcam czas dla innych. Chciało mi się płakać, odważyłem się poprosić trzy zaufane osoby o modlitwę, a potem o rozmowę, najpierw na portalu społecznościowym, ale potem koniecznie było na żywo, bo tylko wtedy byłem w stanie zrozumieć, że jest to ewidentny atak szatana, który męczy i chce zniszczyć mnie samego. Strach mnie paraliżował, bo tak wiele osób mnie chwaliło za pomoc, że często czułem się zawstydzony, a tu takie depresyjne myśli. Zastanawiałem się: ja się tyle staram, a mam takie ataki, to co dopiero mają osoby, które żyją tylko pieniędzmi, niszczą innych, wykorzystują, ciągle się kłócą – oni też tak mają? W tym ciężkim stanie walki pomogła mi szczera rozmowa, prosta modlitwa, bo na inną nie miałem siły oraz dobra muzyka, która mnie wyciszyła. Proszę księdza o ostrzeganie ludzi, żeby nie trwali w samotności, nie zamykali się w świecie komputerów, ale by szukali Boga w modlitwie i spotkaniach wzajemnych”. Trudno komentować mi to świadectwo, ale sami wyczuwamy, że to doświadczenie było bardzo ciężkie. Nie jeden i nie jedna z nas ma takie walki bardzo często, najważniejsze to się nie zatrzymać, nie ulegać tym destrukcyjnym myślom. Jesteśmy wszyscy wciągnięci w machinę świata i to My – chrześcijanie – mamy być tym dobrym zaczynem, głosem wołającym na pustkowiu. Musimy mieć świadomość, że szatan nas będzie niszczył, dlatego potrzeba pokoju serca, odkrywania Boga w relacjach.

Liturgia słowa z II niedzieli Adwentu wskazuje nam kierunek naszego czuwania. Ukazuje nam Boga, który jest cierpliwy, Jemu zależy na nas. Przecież jakby Stwórca reagował tak jak my – ludzie, to już dawno wszyscy byśmy zostali zniszczeni. Uczmy się cierpliwości do siebie nawzajem, do samych siebie. Nie żądajmy od Boga, by był „Enterem” w klawiaturze komputera.

W apokaliptycznej wizji świętego Piotra Apostoła, z której zaczerpnąłem tytuł felietonu; słuchamy dalej, że Bóg: „nie chce bowiem niektórych zgubić, ale wszystkich doprowadzić do nawrócenia”. Jerzy Gugała w swoim rozważaniu pt. „Czas Adwentu” napisał, że: „inaczej biegnie czas u Boga, a inaczej na tym świecie. Nie mamy tu żadnej wątpliwości(…). Inaczej bije zegar młodego człowieka, a inaczej schorowanego starca. Rzecz w tym, aby człowiek nie rozmyślał nad szybkością upływającego czasu, ale czynił to, co w tej chwili powinien robić. Czas Adwentu to pytanie o drogi, którymi kroczę, to pytanie o czyny i słowa. To refleksja nad moją wiarą”.

Nie dajmy się zwariować reklamie, biegowi świata, ale szukajmy dobrych intencji, bo po tym można poznać prawość człowieka, jeśli ktoś ma wobec drugiego dobre intencje, to zawsze będzie stawiał wymagania w kierunku dobra. Żyjmy z Bożą cierpliwością w sercu i na ustach, tego życzę Wam – Drodzy Czytelnicy i samemu sobie.