Newsy

Felieton wikarego na 3 grudnia 2017 roku

Wpisany przez ks. Tomasz Gałuszka

Adwent czasem prawdy, a nie udawania

Rok liturgiczny dobiegł końca i wchodzimy mocno w kolejny Adwent w naszym życiu. Smutno by było, gdybyśmy ponownie, jak to bywało dotychczas, obojętnie przeżyli ten święty czas. Ujęły mnie słowa z pierwszego czytania I niedzieli Adwentu, a mianowicie: „Wychodzisz naprzeciw tych, co radośnie pełnią sprawiedliwość i pamiętają o Twych drogach”.To jest jedna z biblijnych definicji liturgicznego czasu adwentu – nieustanne wychodzenie Boga do nas, abyśmy uświadomili sobie, że Jemu bardzo zależy na nas. Często sprowadzamy ten okres tylko oczekiwania na Boże Narodzenie, a przecież to tylko jeden z aspektów. W tym roku wniknijmy w teksty biblijne bardzo dokładnie i usłyszmy wezwanie do zmiany naszego dotychczasowego postępowania. Psalmista zwraca się do Boga jako Pasterza i uczy nas modlitwy prośby, ale i uwielbienia. Pokazuje nam, że potrzebujemy zatrzymać się i rozpocząć na nowo myślenie o świecie i nas samych, bo liczne są nasze złe czyny. Nie chodzi tutaj o „biadolenie” nad sobą, ale o prawdę życia. We współczesnym świecie nawet życie religijne jest w stanie nas uśpić, tak że nie zauważamy już nikogo. Dostrzegamy same przepisy, zwyczaje, a nie ma miejsca na serce i postawy miłości. Bywa bardzo często tak, że nawet ci, którzy codziennie przystępują do Komunii świętej popadają w samouwielbienie, ciągle gorszą się innymi, szczególnie tymi zagubionymi, nie potrafią dostrzec niczego poza swoim dążeniem do perfekcjonizmu. Jest to błędna postawa, która świadczy o braku pracy nad sobą i o uzależnieniu od rutyny i obrzędów – tam nie ma wiary czy wyjścia do potrzebującego. Liczą się tylko schematy, statystyki, wielkie akcje, a brak czasu na chwilę zadumy i zastanowienia się nad sobą.

Drodzy Czytelnicy, pomyślmy, ilu z nas tych „niby” gorliwców wykazuje takie postawy, co w konsekwencji wiąże się z pychą i wielkim zamknięciem i pogardą dla innych? Jak wielu z nas w ogóle nie analizuje swojego postepowania – żyjąc w ciągłym letargu i udawaniu. Piszę to także do siebie, bo przecież, to że posługuję jako kapłan nie zwalnia mnie z czuwania i pracy nad sobą. Dlatego też, pamiętajmy, iż adwentowe czuwanie to nie oczekiwanie na Boże Narodzenie, ale poszukiwanie Boga, który jest i chce mnie przemieniać, aby mnie dalej posyłać, jak uczynił ze św. Janem Chrzcicielem, świętym Mikołajem, świętą Barbarą czy świętą Łucją – którzy są istotnymi patronami Adwentu. W tej naszej wędrówce jest z nami Maryja, która uczy nas odkrywania Boga w milczeniu modlitwy oraz odwadze decyzji. Uwrażliwia nas Ona także na gorliwość w codziennym życiu, abyśmy nie zatracili sensu bycia wierzącym i praktykującym. Tak ci gorliwcy potrzebują ożywienia i miłości, jak i ci zagubieni oraz uzależnieni od wielu nałogów wezwani są do zerwania z udawaniem, aby wreszcie nadszedł czas prawdy i miłości o naszym życiu.

Smutno było słuchać kilka dni temu człowieka, który pracuje w służbach mundurowych, jak żalił się, że jest podkopywany przez kolegów, że robi się wszystko, żeby mu zaszkodzić, a stara się gorliwie pracować, a co najgorsza – osoby, które „niby” były kolegami i przyjaciółmi okazują się szarlatanami w owczej skórze. Przeraża także to, że wszyscy co tydzień uczęszczają do świątyni, spożywają Komunię świętą, ale jakoś nie przejmują się tym, że niszczą bliźnich. Gdzieś ta pseudo pobożność i udawanie nas uśpiło. Można by tak powiedzieć o każdej grupie zawodowej, ale zatrważa to, iż nawet ci, którzy mają służyć w obronie kraju czy miejscowości nie myślą o poświeceniu, tylko zepsuci są przez konszachty i uzależnienie od kariery i pieniędzy. To nie są żarty, Drodzy Czytelnicy, tak wygląda większość naszych społeczności i zakładów pracy. Jakoś mijający rok św. brata Alberta nas nie wzruszył, aby oprócz dobroczynności na pokaz zmienić też swoje postępowanie względem braci i sióstr, którzy z namiżyją czy pracują. Czas jest krótki, pomyśl i zatrzymaj się, bo może to już ostatni Adwent Twego życia.Kto wie, może już niebawem spotkasz Pana, który powie: „zdaj sprawę z twego włodarstwa” i co Mu odpowiesz? Nie chodzi o lęk i strach, ale o prawdziwą postawę szczerości i nawrócenia. Ewangelia I niedzieli Adwentu wzywa nas do odważnej postawy wyczekiwania Pana poprzez wierność swoim obowiązkom. W obrzędach pogrzebu czytamy: „Wiemy, że wskutek ludzkiej skłonności do złego wszyscy popełniamy grzechy. Przed Najświętszym Bogiem nikt nie jest bez winy”, dlatego tym bardziej mając świadomość, że razem idziemy przez życie ściągnijmy maski, przestańmy udawać i oszukiwać siebie oraz innych ludzi, a uderzmy się w pierś, podejmując kolejny Adwent w przygotowaniu na ostateczne spotkanie z Bogiem. Wtedy to poczujemy Boży smak kolejnego Adwentu. Nie będą nas nużyć msze roratnie czy wieniec adwentowy, ale wszystko to ubogacone osobistą modlitwą biblijną sprawi, iż Bóg wychodzący do nas i poszukujący nas dokona przemiany serc i życia.

Benedykt XVI powiedział 27 listopada 2011 roku takie słowa: „Roślinka myśląca – człowiek – obdarzona wolnością i odpowiedzialnością, ze względu na które każdy z nas zostanie wezwany do zdania sprawy z tego, jak przeżył, jak wykorzystał swoje zdolności: czy zachował je dla siebie, czy też pozwolił im zrobić z nich użytek dla dobra swych braci” – niech będzie to zachęta to aktywnego przeżywania nowego roku liturgicznego w jedności z Bogiem i ludźmi.