Newsy

Wielkimi krokami zbliża się Boże Narodzenie

Wpisany przez ks. Tomasz Gałuszka

W tradycji Podkarpacia święta Bożego Narodzenia od dawna uważano za najbardziej wyjątkowe i radosne. Rozpoczynano je uroczystą wieczerzą, nasyconą niezwykłym urokiem i tajemniczością. Moment ukazania się pierwszej gwiazdy na niebie symbolizował jej początek. Do domów przynoszono wiązkę żytniej słomy, którą rozścielano na środku izby. W kącie, nad łóżkiem stawiano snopek słomy owsianej bądź żytniej, zaś pod stołem wiązankę siana. Na stół przykryty białym obrusem sypano mieszaninę ziaren zbóż, by w kolejnych zbiorach dały dobre plony. Nieodzownym elementem wigilijnej uroczystości była zielona gałąź otaczana czcią jako symbol życia. Strojono nią przede wszystkim ramy domowych obrazów z wizerunkiem Świętych. W miejscu gdzie stała misa z jedzeniem, kładło się w postaci krzyża opłatki (biały dla ludzi, kolorowy dla zwierząt). Zapalano świecę symbolizującą prawdziwego Chrystusa. Wierzono bowiem, że Jego światłość jest w stanie rozjaśnić, każdy mrok ludzkiego życia. Zanim zasiadano do stołu w skupieniu odmawiano modlitwę, w której dziękowano Bogu za wszelkie tegoroczne łaski. Gospodyni domu dzieliła opłatki między członków rodziny, którzy łamiąc się nimi życzyli sobie wszystkiego co najlepsze. Podczas wieczerzy podawano na ogół potrawy takie jak kutię, mak, chleb, miód, fasolę i bób. Po jej zakończeniu wszyscy obecni klękali i modlili się. Stół wigilijny nie był sprzątany i przez całą noc znajdowała się na nim zastawa. Resztki pokarmów oraz okruchy opłatków przeznaczone były dla dusz zmarłych z rodziny.

Drugim ważnym punktem oprawy wigilijnej była msza święta zwana Pasterką, odprawiana o północy. Pięknie przystrojona świątynia, szopka z tradycyjnym żłobkiem i najstarsze polskie kolędy, odzwierciedlały atmosferę bogatej liturgii.

Święta Bożego Narodzenia mieszkańcy naszego regionu spędzali bardzo uroczyście. Poza wyjściem do kościoła dzień ten celebrowano tylko i wyłącznie w gronie rodzinnym. Ks. Władysław Sarna pisał “Za wyrzutka byłby ten nazwany, ktoby się odważył w dniu tym wstąpić do karczmy, choćby po tytoń lub zapałki. W dniu tym nie zamiatają, a rano podpalają drzewo nie słomą, ale święconem zielem. Z rana dają bydłu tak zwaną kolędę. W dniu tym jedzą na śniadanie mleko warzone lub kawę ze struclem, a na obiad starają się o mięso”. Z kolei w dniu św. Szczepana uczestniczono we mszy św., w czasie której święcono owies. Zwyczajowo obrzucano się nim przy wychodzeniu z kościoła jako symbol lepszego urodzaju. Wieczorami młodzi chłopcy, najczęściej pochodzący z ubogich rodzin rozpoczynali kolędowanie. Przed oknami lub drzwiami chat i domów śpiewali kolędy, recytowali różnego rodzaju wierszyki bożonarodzeniowe. Wielu gospodarzy z myślą o nich piekło małe chlebki (poskróbki). W ten sposób rozpoczynał się okres kolędników, trwający do święta Trzech Króli.

Opracowano na podstawie przekazów pokoleniowych oraz W. Hap ,,Ziemia jasielska naszą małą Ojczyzną.”

Fot. deon.pl
Natalia Janowiec