Święci

Dobre słowo jak balsam – św. Franciszek Salezy, 24.01.

Wpisany przez red.

Słowo to „narzędzie”, które na pierwszy rzut oka może wydawać się bardzo niepozorne, ale jednak ma wielką moc. Słowa, które wypowiadamy codziennie, używane są w różnych celach i przez różnych ludzi. Mogą informować, wydawać opinie i sądy, mogą godzić i poróżniać. Mogą… każdy wykorzystuje je jak chce, wszak mamy wolną wolę. Możemy błogosławić, albo przeciwnie – złorzeczyć. Używamy ich w codzienności przy prozaicznych czynnościach, ale spotykamy je również na mównicach i w mediach. Jakiekolwiek by one nie były i gdziekolwiek byśmy się nimi nie posługiwali jesteśmy odpowiedzialni za to wypowiadamy.

24 stycznia Kościół obchodzi wspomnienie św. Franciszka Salezego. Ten doktor kościoła urodził się w 1567 roku. To francuski teolog i filozof, założyciel Sióstr Wizytek. Ale co św. Franciszek ma wspólnego ze słowem? Jest on patronem dziennikarzy i prasy katolickiej. Niedługo po przyjęciu święceń, 27 letni Franciszek Salezy dostał od swojego biskupa zadanie ponownego przywrócenia do Kościoła mieszkańców Chablais, którzy porzucili wiarę. Licznym jego poprzednikom nie udało się tego dokonać. Święty znalazł jednak na to sposób. Zaczął pisać krótkie traktaty, artykuły, w których objaśniał prawdy wary w świetle Pisma świętego. Były to listy przepełnione pasterską miłością i zatroskaniem. Pierwszy list datowany jest na 25 stycznia 1595 roku, w dniu święta nawrócenia św. Pawła. Od tego czasu, dzięki tej nowej formie głoszenia Słowa Bożego mieszkańcy co tydzień znajdowali pod swoimi drzwiami drukowane homilię. Dzieło św. Franciszka odniosło spektakularny sukces. Jest on więc prekursorem wykorzystywania prasy w celach ewangelizacyjnych.
Chcąc nauczyć o Bogu, także osoby niesłyszące, rozwinął język migowy, z tego też powodu jest ich patronem. Jest on także patronem poetów. Stał się prekursorem teologii laikatu, rozwijającej się po Soborze Watykańskim II.

Patron ten daje nam także kilka rad dotyczących odprawienia dobrego, codziennego rachunku sumienia: św. Franciszek Salezy pisze:
1. Dziękujmy Bogu, że nas zachował przy życiu w ciągu dnia ubiegłego.
2. Badamy, jakeśmy się zachowali w każdej godzinie dnia. Aby nam to poszło łatwiej, przypominamy sobie, gdzieśmy byli, z kim przestawaliśmy i czym byliśmy zajęci.
3. Gdy się okaże, żeśmy spełnili coś dobrego, dziękujmy za to Bogu. Gdy przeciwnie, popełniliśmy coś złego myślą, słowem lub uczynkiem, przepraszamy Majestat Boski, postanawiamy spowiadać się z tego przy pierwszej sposobności i przyrzekamy troskliwą poprawę.
4. Następnie polecamy Opatrzności Bożej swoją duszę i ciało, Kościół św., krewnych i przyjaciół. Prosimy Najświętszą Pannę, Anioła Stróża i Świętych Pańskich, by czuwali nad nami i za nas. I z błogosławieństwem Boga udajemy się na spoczynek, którego potrzeba płynie z Jego woli.

Św. Franciszek uczy nas jak dobrze wykorzystywać słowa. Jak sprawiać, by dodawały otuchy, by były balsamem na serach. Słowa trzeba wypowiadać z miłością, tak jak czynił to nasz patron, wtedy staną się one nie tylko informacją, przekazem czy nauką – staną się dobrem, dzięki któremu możemy zmieniać i upiększać nasze życie i czynić świat lepszym.
„Dobre słowa są plastrem miodu, słodyczą dla gardła, lekiem dla ciała”. Prz 16,24

Magdalena Maraj