Newsy

Felieton wikarego na 14 stycznia 2018 roku

Wpisany przez ks. Tomasz Gałuszka

Ciągłe uczenie się człowieczeństwa

Doświadczenie spotkań z wiernymi podczas wizyty kolędowej sprawia, że zaczynam dostrzegać coraz to więcej nowych wymiarów życia ludzi. Niektórzy mówią: „ po co ta kolęda, przecież to tyle chodzenia?” Odpowiem im tak: „Jestem kapłanem i moim zadaniem jest bycie wędrowcem z Ewangelią i błogosławieństwem”. Oczywiście nie chodzi tu o jakieś przebiegnięcie po mieszkaniach czy domach. Nawet spotkania z osobami, które wykazują dystans i oschłość; dają wiele do myślenia, bo uwrażliwiają mnie na różnorodność społeczeństwa oraz to, że ciągle muszę się jeszcze bardziej otwierać i rozwijać, aby być dla wszystkich. W tym miejscu przypomina mi się postawa papieża Franciszka, który z gorliwością wychodzi do ludzi zbuntowanych i utrudzonych, często łamie pewne standardy i utarte schematy, aby pokazać, że chodzi o coś więcej niż tylko utrzymanie tradycji i stagnacji. Jego postawa pokazuje mi osobiście, że warto patrzeć pozytywnie na wszystko, nawet na chorobę i cierpienie, które nas dotykają. Nie ma sytuacji przypadkowych, ale tylko takie, które Bóg daje ku refleksji i nawróceniu. To On jest Panem czasu i historii, czuwa nad nami, ale decyzja należy do nas. Możemy pójść za Jego głosem i nieść dobro, albo sprzeciwić się Mu i nieść zło i zniszczenie. Drogi Czytelniku, zastanów się czego jest więcej w Twoim życiu – co dominuje?

W pierwszym czytaniu mamy nawiązanie do tekstu, który słyszany był w liturgii dnia powszedniego minionego tygodnia, ale jakże ważny to tekst, który dla mnie jest potwierdzeniem, że to Bóg powołuje, a nie my. Gdy patrzę na swoje powołanie, to w seminarium w czasie studiów uświadomiłem sobie, że w klasie drugiej szkoły podstawowej, właśnie przez ten tekst o powołaniu Samuela, Bóg wołał mnie. Czułem, że ktoś ode mnie coś chce, że te słowa są do mnie, ale młody wiek sprawił, że ten głos został zagłuszony, aż dopiero przyszła trzecia klasa liceum, kiedy to usłyszałem kolejny głos bardzo podobny. Było to podczas przeglądania nowego wydania Katechizmu Kościoła Katolickiego. Nigdy nie zapomnę tej chwili i tego zdania: „ Pójdź za Mną, może byś chciał zostać nauczycielem, ale trochę innym niż ty pragniesz?” Nie dało mi to spokoju i się zaczęło, poszukiwanie, zadawanie pytań i analizowanie swojego sumienia, które było bardzo dalekie od Ewangelii i Boga. Kiedy w środę słuchałem tego tekstu i dziś słucham kolejny raz, to wiem, że moje bycie kapłanem, to nie mój wymysł, nie jakiś młodzieńczy zachwyt, ale ewidentne wezwanie, na które odpowiedziałem pozytywnie i dalej to czynię każdego dnia. Nie da się nie powstawać na nowo, nie wybierać kolejnych nowych dróg pomocy innym, bo jak się raz wybierze, to czyni się to codziennie. Jest tak nie tylko w kapłaństwie, ale i w każdym innym posługiwaniu życiowym. Najważniejsze to zrozumieć sens życia i powołania. Kto chce coś osiągnąć i utrzymać się na powierzchni, ten musi ciągle uczyć się na nowo.

Pierwszym etapem jest uważne słuchanie i patrzenie – wnikliwa obserwacja, pojmowanie zjawisk i reagowanie na nie. Nie wolno bać się tych, którzy będą atakować, często z zazdrości i pychy. Z chwilą zatrzymania się, zaczynamy się cofać i umieramy duchowo. Kiedyś jeden z komentatorów napisał: „ Człowiekiem trzeba się stawać i chcieć nim pozostać. Dla wierzącego być człowiekiem znaczy, stawać się coraz lepszym chrześcijaninem.” Życie stawia nam wciąż nowe wymagania, a Chrystus wzywa nas. Nie chodzi tu o jakieś spektakularne znaki, ale o świadomość, że każdego dnia i każdej godziny jestem przekonany, iż: to jest moje zadanie, to jest moja droga, tutaj spotykam się z Chrystusem. Tego uczymy się z czytań II niedzieli zwykłej. Bądźmy wdzięczni Bogu za powołanie życiowe, bo postawa dziękczynienia otwiera na nowe zadania i wtedy niczego się nie przestraszymy. Jezus pyta nas: „ czego szukacie?” – jak odpowiemy? To już wewnętrznie się zmagajmy, ale pamiętajmy o kolejnych Jego słowach: „Chodźcie, a zobaczycie”. Życzę wszystkim odwagi do wyruszenia za Nim i z Nim! – Warto.