Newsy

Ukochany proch

Wpisany przez red.

Po raz kolejny w naszym życiu rozpoczynamy Wielki Post. Środa Popielcowa jest jakby klamrą, która otwiera przed nami 40-dniowe przygotowanie do Świąt Zmartwychwstania Pańskiego. W środę, pewnie jak co roku, przyjdziemy do kościoła, pochylimy się przed kapłanem, który posypie naszą głowę popiołem, usłyszymy słowa: „prochem jesteś i w proch się obrócisz” lub „nawracajcie się i wierzcie w Ewangelię”. Potem wyjdziemy z kościoła i wrócimy do codzienności. Czas nieubłaganie będzie przelewał nam się przez palce, aż staniemy na Wielkoczwartkowej liturgii Mszy św. Wieczerzy Pańskiej, rozpoczynającej Triduum Paaschalne.

40 dni. Tak krótki czas, by coś zmienić w naszym życiu, by spojrzeć inaczej na wiarę, Chrystusa, na siebie. 40 dni to symbol, który często pojawia się na kartach Pisma św. Zawsze jest on przygotowaniem do jakiegoś ważnego wydarzenia, do spotkania Boga. 40 dni trwał Potop, naród wybrany wędrował przez 40 lat do Ziemi Obiecanej, Mojżesz 40 dni przebywał na Górze Synaj, gdzie otrzymał tablice z 10 przykazaniami, Eliasz szedł 40 dni i nocy do góry Horeb, by spotkać się z Bogiem w lekkim powiewie wiatru, Jonasz ogłosił 40 dniowy czas pokuty i nawrócenia dla mieszkańców Niniwy. Jezus przez 40 dni trwając na modlitwie przygotowuje się na pustyni do swojej misji, a także do męki i śmierci.

Popiół symbolizuje przemijanie, oczyszczenie, pokutę. Człowiek przyjmując na swoją głowę popiół wychodzi naprzeciw Boga, na spotkanie z Nim. Jednak obrzęd ten musi wiązać się z wewnętrzną postawą gotowości do podjęcia trudu nawrócenia. Człowiek poprzez ten znak uznaje swoją niższość wobec Boga, uświadamiając sobie grzeszność, przemijalność i niegodność oraz fakt, że bez Stwórcy nie jest w stanie niczego dokonać. Stajemy przed Bogiem w pokorze serca prosząc, by przez okres 40 dni dopomógł nam godnie przygotować nasze serca na misterium Triduum Paschalnego i pustego Grobu. Kościół w tym czasie proponuje wiernym różne nabożeństwa (drogi krzyżowe, gorzkie żale, rekolekcje), które mają przypomnieć nam mękę Chrystusa i pomóc w odkrywaniu miłości, dobroci i miłosierdzia Boga. Wydawać by się mogło, że to smutny i melancholijny okres. Ale przekornie wśród popiołu, żałobnych pieśni, fioletu, postu, modlitwy i jałmużny wciąż chodzi o to samo – o Bożą miłość, która przychodzi do nas.

Stoi przed nami okres 40 dni. To zaproszenie do podjęcia trudu wewnętrznej przemiany, poddania się woli Bożej, ponownego spojrzenia na Chrystusa. Nie jest to czas ubierania worków pokutnych i wykrzyczenia na ulicach swoich wielkopostnych postanowień. Nasz Zbawiciel Jezus Chrystus chce byśmy swoją codzienną postawą, swoim świadectwem w pracy, domu, wśród bliskich i znajomych pokazywali Jego miłość, która zawiodła Go na krzyż. Chce raz jeszcze wejść w szczerą i prawdziwą relację z nami, chce dać nam swoją miłość, o ile tylko będziemy chcieli zaprosić Go do serca i otworzyć Mu drzwi codzienności.

Spójrzmy raz jeszcze na pokrwawioną twarz Chrystusa, na Jego krzyż. Nie bądźmy obojętni na tę Miłość, która umarła na krzyżu dla naszego zbawienia. On jest Panem życia i śmierci, a my – Jego stworzenie, jesteśmy prochem, który pokochał, aż do ofiarowania Siebie na drzewie krzyża. Wykorzystajmy ten 40-dniowy czas postu. Spróbujmy raz jeszcze nawrócić się do Pana Boga, pojednać z ludźmi, pomodlić się za nich, nieść im pomoc, zamyślić się nad swoim życiem. Żeby prawdziwie i z otwartym dla Boga sercem wejść w tajemnice Wielkiego Tygodnia i odnaleźć zmartwychwstałego Jezusa w poranek Wielkanocy.

Okres przygotowania do Paschy jest opatrznościowym darem Boga i cenną sposobnością zbliżenia się do Niego przez wejście w głąb samego siebie i wsłuchanie się w głos Jego wewnętrznych wskazań.” (Jan Paweł II)
Magdalena Maraj