Newsy

Felieton wikarego na 11 lutego 2018 roku

Wpisany przez ks. Tomasz Gałuszka

„Żyć, to znaczy posuwać się naprzód(…)”

Tytuł naszych rozważań ukierunkowuje nasze myśli na pewne fundamentalne zagadnienia, które wpływają na codzienne życie osobiste i społeczne. „Codzienność pokazuje, że przeskakujemy od jednego poznania do drugiego, od jednej decyzji do drugiej. To, co zostało zadecydowane, wykonane lub zaniedbane – przeminęło bezpowrotnie” – jak napisał Autor komentarza do IV niedzieli Wielkiego Postu.

Sami doświadczamy, jak chociażby młode pokolenie Polaków jest zupełnie inne w podejściu do życia niż my, którzy jesteśmy już w pełni aktywności życiowo-zawodowej. Czasem wydaje się młodemu człowiekowi, że wypowie coś bez przemyślenia i zastanowienia – bez żadnych konsekwencji. Nagle okazuje się, że osoba dorosła: rodzic czy nauczyciel – podejmują bardzo surową drogę rozwiązywania danego problemu. Na początku temu młodemu człowiekowi wydaje się, że wszyscy są przeciwko niemu. Zapomniał tylko, że powodem tak ostrej reakcji były jego nieodpowiednie, a wręcz niestosowne zachowania, które w normalnie funkcjonującym społeczeństwie musza być sankcjonowane. Co to znaczy? Chodzi mianowicie o uświadomienie danej osobie, która popełniła zły czyn, że musi ponieść odpowiedzialność za wyrządzone zło. Błędem byłoby łagodzenie sytuacji tylko dlatego, że kogoś się lubi czy szanuje. Tym bardziej miłość rodzicielska i wychowawcza wymagają postawienia konkretnych wymagań, aby wpłynąć na dojrzewanie młodego człowieka, ale pamiętać należy, iż to samo tyczy się ludzi dorosłych, którzy łamią pewne zasady moralne czy popełniają poważne przewinienia i przestępstwa. Nie ma rozwoju bez uświadomienia sobie pewnych filarów i fundamentów życiowego powołania. Św. Jan Paweł II mówił do młodzieży w Polsce: „wymagajcie od siebie choćby inni nie wymagali” – to fundamentalne wyzwanie, aby się nie zatracić, ale ciągle iść do przodu, aby nieść Dobro i Pokój, które budują i pokazują, że warto walczyć o każdego człowieka.

Przed nami są różne cele i obowiązki. Wielu myślicieli zastanawiało się: czym jest kroczenie naprzód? Niektórzy uznali, że jest to nieustanne uwalnianie się od samego siebie. Inni stwierdzili, że jest to ciągłe umieranie w nas starego człowieka, aby mógł się narodzić nowy.

Gdy analizujemy teksty liturgiczne IV niedzieli Wielkiego Postu, to słyszymy o gniewie Boga, a zarazem o Jego miłosierdziu. Bóg stawia wymagania, ale i daje nam szansę na rozwój w wierności Jego przykazaniom i zawartemu przymierzu.

Żaden rodzic, wychowawca czy nauczyciel, jeśli chce prawdziwie wychowywać, to nie kieruje się chęcią zemsty, ale zależy mu na ukształtowaniu dojrzałej osobowości w danym młodym człowieku. Sam gdy staję przed rzeczywistością weryfikacji zachowania uczniów, czuję wielką odpowiedzialność, czasem stres – i co z tym robię? Najpierw udaję się przed tabernakulum do kościoła, aby zawierzyć Bogu wszystkie decyzje. Niekiedy są to bardzo ostre wymagania. Pamiętam pewną sytuacje sprzed kilku lat, gdy spacerowałem, a jedna osoba zatrzymała się i zadała pytanie: „proszę księdza: co się stało? Bo tak ksiądz inaczej wygląda, coś się dzieje, prawda?” Ja wtedy nie wiedziałem, co powiedzieć, ale udzieliłem odpowiedzi w takich słowach: „tak dzieje się, bo podjąłem poważne procedury wychowawcze wobec uczniów i teraz ciągle o tym myślę, czy nie jest to zbyt poważna droga?” Na to moje zdanie usłyszałem bardzo budująca odpowiedź: „ proszę się nie zamartwiać, ale popatrzeć na to wszystko jako ważny etap dojrzewania w posłudze kapłańskiej i nauczycielskiej – ja obiecuję modlitwę i proszę wszystko zawierzyć Panu Jezusowi, a zobaczy ksiądz; On wszystko wyprostuje”. Dziś z perspektywy czasu widzę, że wtedy podjęte działania były bardzo potrzebne, gdyż dzisiaj uczeń ten jest dojrzałym obywatelem i często wspomina, że było to bardzo ciężkie doświadczenie, ale jednak bardzo wtedy konieczne i mu potrzebne.

Podsumowując warto zaznaczyć, że żyć – to stawać się człowiekiem, a dla nas katolików – odkrywać kolejne aspekty wiary, nadziei i miłości. W czasie ziemskiej wędrówki nie będziemy mogli powiedzieć, że już osiągnęliśmy cel, że doszliśmy do kresu. Gdy nasze serce będzie czujne, to nie zazna spokoju, dopóki nie spocznie w Tym, od którego pochodzi wszelki zbawczy niepokój.