Newsy

Sakrament Pokuty

Wpisany przez red.

Pewien kapłan, który w życiu udzielił mi wielu wartościowych rad, często powtarza mi o potrzebie korzystania z sakramentów: Pokuty i Eucharystii. Tak jakby bez tego nie dało się nic zrobić. Niby było to po części dla mnie oczywiste jednak z biegiem czasu zaczęłam rozumieć te słowa.

Sakrament Pokuty i Pojednania wymaga od człowieka wiele, ale jeszcze więcej daje. Pokuty, bo wypowiadamy grzechy, żałujemy za nie, postanawiamy się poprawić, wypełniamy zadaną pokutę i co najważniejsze ufamy, że Bóg nam  przebaczy nasze przewinienia. I Bóg rzeczywiście nam je przebacza. Nie ma większej tajemnicy niż Boża miłość. Ten sakrament, jak chyba każdy, to dotknięcie człowieka ręką samego Boga. Spotkanie z Jezusem w spowiedzi. Powrót do Ojca. Przytulenie się do Jego Serca, wpadnięcie w Jego ramiona. Poprzez skruchę i wypowiedziane w sercu: żałuję. Którym odpuścicie grzechy, są im odpuszczone, a którym zatrzymacie, są im zatrzymane J 20,23. Spowiedź daje niewyobrażalnie wielką moc by pójść dalej, wstać i mimo trudności kroczyć pod kolejną górkę życia.

Łaska jest silniejsza niż grzech. My wyznajemy grzechy, a Bóg daje nam nieporównywalnie większy prezent – obdarza nas miłosierdziem, odpuszcza nam je, a konsekwencje tego są niewyobrażalne – możemy czerpać ze zdrojów, możemy karmić się Ciałem i Krwią Pańską. Jesteśmy na nowo związani niewidzialną nicią z Bogiem.

Czasem brakuje sił do tego, by wstać i iść dalej, by pełną piersią zachłysnąć się Bożą miłością. Wtedy na nowo potrzeba iść do tego zdroju, napełnić się, napromieniować Jego miłością i miłosierdziem. Bez strachu, bez obawy… z nadzieją i ufnością w Bożą miłość.

Przez Sakramenty otwieramy dla Boga drzwi serca, a On przyjmuje zaproszenie. Mało, jak to pisze Ewangelia wraz z Bogiem cieszy się całe niebo. Możemy zacząć od nowa, z wiarą, że Bóg w sobie tylko wiadomy sposób po prostu to poukłada, przytuli do Serca i się ucieszy. Choćby cały świat był przeciw, On będzie za… za człowiekiem. I to się nazywa Miłość.

Kiedyś pewien wspomniany przeze mnie kapłan powiedział, że stan łaski uświęcającej to tańczenie z Panem Bogiem. Muzyka nam powie, że do tanga trzeba dwojga – trzeba. Stan łaski uświęcającej to o wiele więcej niż widzimy. Bez stanu łaski człowiek staje się szary, nijaki i w dodatku widzi jak przez brudne okulary. Jak trudno wtedy być prawdziwie radosnym, cierpliwym, uprzejmym… trudno. Dużo trudniej wtedy patrzeć na człowieka jak na brata jak na kogoś, kogo się kocha. Trudniej też znosić cierpienie i trudny codzienności.

Czasem wydaje nam się, że Eucharystia to taka zwykła „sprawa”. Nie potrafimy, a czasem nie chcemy dostrzec prawdziwego cudu, którego jesteśmy świadkami podczas każdej Mszy św. Każda Eucharystia ma moc uzdrawiania, bo w czasie każdej Mszy św. sam Jezus ofiaruje się za nas Ojcu.

Przed nami spowiedź Wielkopostna. Może ona wynikać oczywiście z Przykazań Kościelnych: Przynajmniej raz w roku przystąpić do sakramentu pokuty. Przynajmniej raz w roku, w okresie wielkanocnym, przyjąć Komunię Świętą, jednak trzeba nam na ten Sakrament popatrzeć z innej strony. Jako niezwykły dar i łaskę spotkania się z żywym Jezusem. Niech nasza świąteczna spowiedź nie będzie wypełnieniem „prawa” niech zrodzi się z prawdziwego pragnienia bycia z Jezusem i tego, by przechodząc z Nim drogę krzyża z Nim także cieszyć się Zmartwychwstaniem.

O cuda, cuda dzisiaj niepojęte. Cóż Ci się Jezu spodobało we mnie, żeś z tronu chwały zszedł W mojej duszy ciernie? Jezus jest we mnie, Jezus we mnie żyje. On jest mój, ja Jego wyłącznie, jedynie.  Serce Jezusa w moim sercu bije, Krew przenajświętsza w moich żyłach płynie.

 Magdalena Maraj