Newsy

Staromieście pamięta o Żołnierzach Niezłomnych

Wpisany przez ks. Tomasz Gałuszka

1 marca o godz. 18:00 w Staromiejskim Kościele odbyła się uroczysta Msza Święta pod przewodnictwem ks. proboszcza Waldemara Doparta upamiętniająca Żołnierzy Wyklętych. Podczas homilii ks. Waldemar Dopart podzielił się z wiernymi swoimi refleksjami: “Kiedy przeczyta się przypowieść o bogaczu i Łazarzu bez głębszej refleksji można dojść do błędnego wniosku, że bogactwo, pieniądze, pozycja, sława to coś złego. To złe rozumienie. Bogacz nie poszedł przecież do piekła, bo był obrzydliwie bogaty, ale dlatego, że jego dobra materialne przesłoniły mu cały świat. Nie dostrzegał on żebraka, który leżał u jego bram i przymierał głodem. Problemem bezimiennego bogacza nie jest jego majątek, ale brak miłosierdzia. Jezus wielokrotnie podkreślał w swoim nauczaniu, że miłość jest fundamentalnym przykazaniem. Twój status materialny, pozycja społeczna, atrakcyjność fizyczna czy inteligencja nie zaprowadzą Cię do zbawienia… ale nie są też przyczyną do potępienia. Bóg osądzi nas na podstawie naszej miłości, naszego miłosierdzia.
Bogacz polegał wyłącznie na swoim majątku, władzy. Ważne było dla niego to, co tu i teraz. Bogacz dzień w dzień świetnie się bawił, wynika z tego, że nie miał czasu na to by zatrzymać się i zastanowić się nad swoim życiem i tym, co będzie potem. Uważał, że jego życie jest doskonałe, że trzeba cieszyć się chwilą a wszystko inne i wszyscy inni się nie liczą. Taka postawa go zgubiła.

Dziś gromadzimy się na Uroczystej Mszy św. Obchodząc Dzień Pamięci Żołnierzy Wyklętych. Wpatrujemy się więc w tych, którzy byli nieugięci, niezłomni, którzy cierpieli i umierali w imię hasła: „Bóg, honor, ojczyzna” (Oni byli jak Łazarz z tej przypowieści). Było to ostatnie polskie zbrojne Antykomunistyczne Powstanie. Cel jeden: WOLNA POLSKA! Tych Niezłomnych Żołnierzy walczących o wolną Polskę w latach 1944-63 nazywamy Żołnierzami Wyklętymi, ponieważ zostali oni wymazani z historii, a nazwani zostali bandami buntowniczo-rabunkowymi i faszystami. Ich bohaterstwo zostało więc przemilczane przez komunistyczną powojenną propagandę.

Żołnierze Antykomunistycznego Podziemia, czyli drugiej konspiracji doskonale wiedzieli co może spotkać Polskę, kiedy wejdzie ona pod wpływy ZSRR. Okupacja sowiecka trwała już od 17 września 1939 r. i objęła 52 % powierzchni kraju. Terror, jaki wprowadziła we wschodniej Polsce był niemniejszy od terroru nazizmu. Wystarczy wspomnieć chociażby dramat miejsc takich jak Katyń, Miednoje, Charków, gdzie w 1940 r. wymordowano niemal 22 000 polskich oficerów. Liczby mówią za siebie. Ok. 250 000 żołnierzy wzięto jako jeńców wojennych. Mordowano inteligencję, duchowieństwo, właścicieli ziemskich, policjantów, urzędników i ich rodziny, służbę leśną… Oficjalnie zniesiono język polski i wprowadzono naukę marksizmu.
Zlikwidowano 4000 kościołów. Skonfiskowano cały majątek kościelny i państwowy, w tym muzea publiczne i biblioteki. Wg niektórych danych ponad 1 000 000 ludzi wywieziono na Sybir, w tym ok. 250 000 dzieci poniżej 14 r. życia. W pociągach zwanych „białymi krematoriami” ludzie umierali z zimna.

Ta cała sytuacja spowodowała kolejny zryw niepodległościowy. Polacy podjęli na nowo walkę, bo wiedzieli do czego zdolny jest sowiecki okupant. Dlatego dziś nawiązujemy do ludzi niezłomnych, przeszli najwyższą próbę, nie złamali się, nie poddali, nie zdradzili…. Takim wielki bohaterem jest płk. Łukasz Ciepliński, nasz parafianin, bo mieszkał tutaj przez kilka lat”. Swoją obecnością uroczystość uświetnili Pan prof. Uniwersytetu Rzeszowskiego Czesław Puchalski, wraz ze swoją asystentką Panią Wiesławą Janusz.

Po uroczystej Mszy Świętej odśpiewano Hymn “Boże coś Polskę”, następnie Strzelcy odczytali przysięgę wojskową Łukasza Cieplińskiego: ” W obliczu Boga Wszechmogącego i Najświętszej Maryi Panny, Królowej Korony Polskiej kładę swe ręce na ten Święty Krzyż, znak Męki i Zbawienia, i przysięgam być wiernym Ojczyźnie mej, Rzeczypospolitej Polskiej, stać nieugięcie na straży Jej honoru i o wyzwolenie Jej z niewoli walczyć ze wszystkich sił – aż do ofiary życia mego. Prezydentowi Rzeczypospolitej Polskiej i rozkazom Naczelnego Wodza oraz wyznaczonemu przezeń Dowódcy Armii Krajowej będę bezwzględnie posłuszny, a tajemnicy niezłomnie dochowam, cokolwiek by mnie spotkać miało.
Tak mi dopomóż Bóg.

Dowódca Strzelców wypowiedział dalszy ciąg : Przyjmuję Cię w szeregi Armii Polskiej, walczącej z wrogiem w konspiracji o wyzwolenie Ojczyzny. Twym obowiązkiem będzie walczyć z bronią w ręku. Zwycięstwo będzie twoją nagrodą. Zdrada karana jest śmiercią”.

Randy Miasta Rzeszowa zreferował tekst o Łukaszu Cieplińskim: 67 lat temu, 1 marca 1951 r. w więzieniu na warszawskim Mokotowie, po pokazowym procesie, władze komunistyczne rozstrzelały siedmiu członków niepodległościowego IV Zarządu Głównego Zrzeszenia „Wolność i Niezawisłość”. Rocznica tej zbrodni obchodzona jest od 2011 roku jako Narodowy Dzień Pamięci Żołnierzy Wyklętych. To święto tych, którzy po 1944 roku nie zgodzili się, by Polską rządziła komunistyczna władza z nadania Moskwy. Nie złożyli broni. Za tę postawę wielu zapłaciło najwyższą cenę.

Komuniści zamierzali zniszczyć tę najbardziej radykalną i patriotyczną część polskiego społeczeństwa. Chcieli też zatrzeć ślad po niej na zawsze. Nie udało się. Po 50 latach zakłamania Wyklęci żyją w naszej pamięci i są dla młodych Polaków wzorem patriotyzmu. Kolejne pokolenia rozumieją, że w godzinie próby – jak zamordowana przez komunistów „Inka” – warto „zachować się jak trzeba”.
Ciepliński jako prezes IV Zarządu Głównego Zrzeszenia „Wolność i Niezawisłość” wpadł w ręce bezpieki 27 listopada 1947 r. w Zabrzu. W grudniu 1947 r. przewieziono go do Warszawy i osadzono w więzieniu na Mokotowie. Odmówił współpracy – był brutalnie torturowany.

5 października 1950 roku rozpoczęła się rozprawa przed Sądem Rejonowym w Warszawie. Na ławie oskarżonych zasiedli: Łukasz Ciepliński, Adam Lazarowicz, Mieczysław Kawalec, Ludwik Kubik, Józef Rzepka, Franciszek Błażej, Józef Batory, Karol Chmiel, Joanna Czarnecka i Zofia Michałowska. Zarzucano im m.in. współpracę hitlerowcami podczas okupacji i działania przeciw tzw. władzy ludowej. Składowi sędziowskiemu przewodniczył płk Aleksander Warecki.

Los oskarżonych był przesądzony jeszcze przed rozpoczęciem rozprawy. Przerywano im wypowiedzi, stosowano przemoc psychiczną. Wyjaśnienia Cieplińskiego, że zarzuty mają fałszywy charakter, że nie zna treści protokołów przesłuchań, że podpisywał je pod przemocą, że nie pamięta, co mówił, ponieważ często był nieprzytomny, nie były brane pod uwagę. „W czasie śledztwa leżałem skatowany w kałuży własnej krwi. Mój stan psychiczny był w tych warunkach taki, że nie mogłem sobie zdawać sprawy z tego, co pisał oficer śledczy” – przekonywał prezes WiN.

Rozprawie towarzyszyła propagandowa kampania medialna. „Trybuna Ludu” pisząc o procesie określała oskarżonych mianem „zwykłej szajki szpiegów i morderców”, działających na zlecenie „imperialistów i podżegaczy wojennych”.

14 października 1950 r. sąd wydał wyrok. Prezes IV Zarządu Łukasz Ciepliński został pięciokrotnie skazany na śmierć. Najwyższy wymiar orzeczono także wobec sześciu jego najbliższych współpracowników.
W grypsie do malutkiego syna Ciepliński pisał: „Cieszę się, że będę zamordowany jako katolik za wiarę świętą jako Polak za Polskę niepodległą i szczęśliwą. Jako człowiek za prawdę i sprawiedliwość. Wierzę dziś bardziej niż kiedykolwiek, że idea chrystusowa zwycięży i Polska niepodległość odzyska a pohańbiona godność ludzka zostanie przywrócona. To moja wiara i moje wielkie szczęście. Gdybyś odnalazł moją mogiłę, to na niej możesz te słowa napisać. Żegnaj mój ukochany. Całuję i do serca tulę. Błogosławię i Królowej Polski oddaję. Ojciec”.

Egzekucja rozpoczęła się o godz. 20. Skazani byli kolejno podprowadzani na miejsce kaźni, a kat strzelał im w tył głowy. Ciał zamordowanych nie wydano rodzinom. Pogrzebano je w nieznanym do dziś miejscu.
W 1992 r. Sąd Warszawskiego Okręgu Wojskowego unieważnił wyrok Sądu Rejonowego w Warszawie. 3 maja 2007 r. prezydent Lech Kaczyński nadał Łukaszowi Cieplińskiemu Order Orła Białego w uznaniu znamienitych zasług dla Rzeczpospolitej.

Łukasz Ciepliński urodził się w 1913 roku w Kwilczu. W 1929 r. wstąpił do Korpusu Kadetów w Rawiczu. Kontynuował kształcenie wojskowe w Szkole Podchorążych Piechoty w Ostrowi Mazowieckiej – Komorowie. W 1936 r. rozpoczął służbę w 62. Pułku Piechoty w Bydgoszczy. W 1939 r. po napaści Niemiec na Polskę odznaczył się w czasie bitwy nad Bzurą.

O udziale Cieplińskiego w tej bitwie tak mówił Zbigniew K. Wójcik, badacz jego biografii: „We wrześniu 1939 r., w trakcie bitwy nad Bzurą kilka działek oddziału ppor. Cieplińskiego zostało w walce zniszczonych. Ciepliński znajdował się w pobliżu działka, którego obsługa zginęła. Odsunął zabitą obsługę, podjął ostrzał i ogniem na wprost zniszczył sześć czołgów, w tym dwa wozy dowódcze. Za ten czyn został odznaczony na polu walki Krzyżem Orderu Virtuti Militari przez gen. Tadeusza Kutrzebę, który obserwował całe zdarzenie. Jednocześnie został awansowany do stopnia porucznika”.
Ł. Ciepliński walczył następnie w obronie Warszawy, po kapitulacji miasta uniknął niewoli. W 1940 roku związał się z konspiracją w Rzeszowie. Pełnił funkcję komendanta Obwodu ZWZ Rzeszów, a następnie był komendantem Inspektoratu Rejonowego ZWZ–AK Rzeszów.

W maju 1941 r. otrzymał przydział na inspektora rejonowego ZWZ Rzeszów i awans na kapitana. Głównym zadaniem ZWZ-AK było przygotowanie i przeprowadzenie w dogodnym momencie powstania powszechnego. Ciepliński był jednym z najmłodszych inspektorów w Okręgu AK Kraków – w krótkim czasie inspektorat rzeszowski zyskał opinię jednego z najlepszych w Okręgu, a po utworzeniu w kwietniu 1943 r. Podokręgu AK Rzeszów, najlepszego w Podokręgu.

W 1945 r. pełnił ważne funkcje w Delegaturze Sił Zbrojnych. W styczniu 1947 r. stanął na czele IV zarządu WiN. W ocenie Z. Wójcika „gdyby wojna nie zakończyła się przejęciem władzy nad Polską przez komunistów, ten najwyższej klasy człowiek i oficer należałby do elity suwerennej Rzeczpospolitej, wpływając na jej bezpieczeństwo. Tymczasem został skazany na śmierć. Można więc tylko żałować, że ludzie tacy jak Ciepliński zostali przez reżim unicestwieni. Komuniści konsekwentnie postępowali według zasady: wroga Polski Ludowej należy nie tylko zniszczyć fizycznie, ale również wymazać z pamięci Polaków. Po latach nie wiemy nawet, gdzie pochowano ciało Cieplińskiego, ale właśnie i z tej przyczyny nie możemy o nim zapomnieć”.

Odśpiewano pieśń ” Ojczyzno ma …”, następnie przedstawiciele Orląt i Strzelca zapalili znicz przed tablicą upamiętniającą płk. Łukasza Cieplińskiego.
Ksiądz proboszcz Waldemar Dopart odczytał Modlitwę Żołnierzy Narodowych Sił Zbrojnych:

“Panie Boże Wszechmogący,
daj nam siłę i moc wytrwania
w walce o Polskę,
której poświęcamy nasze życie.
Niech z krwi niewinnie przelanej braci naszych,
pomordowanych w lochach gestapo i czeki,
niech z łez naszych matek i sióstr,
wyrzuconych z odwiecznych swych siedzib,
niech z mogił żołnierzy naszych,
poległych na polach całego świata,
powstanie Wielka Polska.

O Mario, Królowo Korony Polskiej,
błogosław naszej pracy i naszemu orężowi.
O spraw miłościwa Pani,
patronko naszych rycerzy,
by wkrótce u stóp Jasnej Góry i Ostrej Bramy
zatrzepotały polskie sztandary z Orłem Białym
i Twym wizerunkiem. Amen”.

Naocznym świadkiem haniebnego procesu IV Zarządu ViN w Warszawie był Pan Franciszek Batory – Świadek Historii – tytuł nadany przez IPN. Pan Franciszek Batory 23 lutego w Kościele Staromiejskim spotkał się z młodzieżą KSM, Oazą, młodzieżą z Dekanatu Rzeszów Północ. W sobotę 24 lutego Pan Franciszek Batory wygłosił prelekcję wobec przedstawicieli Akcji Katolickiej. 5 marca spotkał się również z młodzieżą w Zespole Szkół Samochodowych w Rzeszowie opowiadając o procesie:
Ja z bratem Stefanem mieliśmy kartę wstępu na proces, nie mogło być więcej z najbliższej rodziny. Proces rozpoczął się 5 października 1950 roku i trwał bardzo krótko do 14 października tegoż roku – niczym ekspresowy. Proces kierownictwa Niepodległościowej Organizacji Krajowej na to wystarczyło 9 dni! żeby wysłuchać tylu świadków, przeglądnąć32 tomy akt ze śledztwa, osądzić i wydać wyroki śmierci, nie wiem jak by to prawnicy nazwali? Ja po swojemu jako nauczyciel nazwałem to Zbrodnią Kainową i taki tytuł nadałem swojemu pierwszemu artykułowi w piśmie “SAN” z Przemyśla. Kojarzy mi się to z biblijną zbrodnią Kainową. Bo kto zabił Główny Zarząd WiN – bracia. Polscy oficerowie, w polskich mundurach i o zgrozo – wykształceni w Polsce w renomowanych uczelniach. Utarło się, że w PRL-u sądzili sędziowie z łapanki – niestety, IV Zarząd WiN sądzili wytrawni sędziowie Aleksander Warecki, Stanisław Tryliński , prokurator ppłk. Jerzy Kramer. To nie byli sędziowie po 6 miesięcznym kursie w Jeleniej Górze, bo taka szkoła była na potrzeby “ludowego prawodawstwa w PRL-u”. Aleksander Warecki był absolwentem Uniwersytetu Jagiellońskiego, tej samej uczelni co mój brat i śmiało można powiedzieć: brat zabił brata. Na proces do Warszawy dojeżdżałem z Lublina, studiowałem wówczas Na KUL-u historię, dlatego też mimo upływu 68 lat wiele fragmentów procesu dokładnie pamiętam. Pułkownik Łukasz Ciepliński był jak i inni oskarżeni, katowany przez swoich oprawców, do tego stopnia, że połamano mu ręce i nogi. Mojego brata bronił adwokat Marian Rozneblit z ulicy Nowogrodzkiej, co okazało się później , że ten sam adwokat bronił ppłk. Ludwika Kubika i wybronił go – jedynego członka WiN. Inni adwokaci nie wybronili żadnego. Głównym sędzią był Aleksander Warecki narodowości żydowskiej. Kiedy po rozprawie chciałem uregulować honorarium z adwokatem – powiedział: nie proszę Pana , niczego Pan nie będzie płacił. Komentarz pozostawiam wszystkim. I ten i ten – jak się zachowali. Adwokat brata nie wziął honorarium – bo nie wybronił, a tamten gaże wielkie otrzymywał, bo skazywał na niechybną śmierć. Przedłużono Katyń w Polsce, w każdym więzieniu UB. Wyławiano oficerów Wojska Polskiego, stawiano im sfingowane zarzuty i nie wszyscy wyszli żywi. Sądzono ich według prawa wojennego. Kto takie prawo wprowadzał? – sowieckie bagnety. Trzeba było zniszczyć polskie elity w myśl wykładni Lenina i Stalina.

Pan Franciszek Batory spotkania z mieszkańcami traktuje jak życiową misję do spełnienia, jest to spłacany dług, jaki zaciągnął wobec swoich braci, oraz “Żołnierzy Wyklętych”, którzy w tych tragicznych chwilach zachowali się jak należy, a triada słów “BÓG – HONOR – OJCZYZNA” była dla tych wspaniałych i wiernych synów Ojczyzny najważniejszym przesłaniem.

Mariusz Olechowski