Newsy

On… Zmartwychwstał!

Wpisany przez red.

Myślę, że byłoby czymś dziwnym rozpocząć ten artykuł od innego powitania niż: Alleluja! Jezus Zmartwychwstał! To dzień, w którym każdy, nawet najmniejszy smutek nie ma znaczenia, bo jest od niego coś ważniejszego, większego, niezwykłego. Można powiedzieć: łatwo się mówi. Oczywiście już tak jest, że słowa wypowiada się łatwo, jednak chcę dziś zwrócić Twoją uwagę, drogi czytelniku, na jeden niezwykły fakt, który zmienił bieg historii.

Nie mówię tu tylko o historii świata, ale chcę powiedzieć o historii życia Twojej i mojej, życia każdego człowieka. Święta Zmartwychwstania nie trwają tylko kilka dni czy też jeszcze przez oktawę. One trwają każdego dnia, bo każdego dnia, w naszym życiu powinna brać górę ta prawda, że Jezus za mnie umarł i zmartwychwstał. I to nie koniec… Może byłoby prościej, gdybyśmy na tym zakończyli, ale Bóg tutaj nie zakończył, dopisał historię każdego z nas o wiele dalej. Historia każdego człowieka wiedzie aż do nieba.

Śmierć Jezusa to niezwykła historia. On umarł, aby każdy z nas mógł żyć, byśmy mogli dostąpić chwały nieba. Czyż to nie jest prawdziwie dobra nowina? Czy nie mamy się z czego cieszyć? Ta prawda, że śmierć niczego nie kończy, bo dzięki śmierci Chrystusa będziemy mogli spędzić wieczność w obecności Boga. Od nas zależy czy znajdziemy się w niebie, od tego jak będziemy żyć.

Kiedyś zapytano mnie czy w niebie będzie Wi-Fi czy nie będzie tam nudno. Adoracja Najświętszego Sakramentu czy Eucharystia w niewielkiej części odzwierciedlają to co będzie w niebie. Św. Proboszcz z Ars pisał, że jeśli znalibyśmy wartość chociaż jednej Mszy św., to umarlibyśmy ze szczęścia. Myślę, a nawet jestem przekonana i gorąco w to wierzę, że w niebie nie będziemy się nudzić, będziemy szczęśliwi, bo będziemy z Bogiem. Znajdziemy się w miejscu, do którego zostaliśmy powołani i przeznaczeni.

Zmartwychwstanie Jezusa daje światło i przynosi nadzieję. Cokolwiek przeżywamy tutaj na ziemi, choroby, trudny, kryzysy, może czasem liczymy każdą łzę i nie potrafimy pogodzić się z cierpieniem to prawda o Jezusie daje nam inne spojrzenie na to co przeżywamy, bo przecież Jezus obiecał, że: A oto Ja jestem z wami przez wszystkie dni, aż do skończenia świata Mt 28,20.

Maria Magdalena staje się pierwszą zwiastunką Dobrej Nowiny. Kobieta zakochana w Mistrzu, idąca za Nim, aż po krzyż, rankiem biegnie do grobu namaścić Ciało Jezusa. Okazuje się nagle, że grób jest pusty biegnie więc do Apostołów zanosząc nowinę, że coś się stało, że kamień od grobu jest odsunięty. Właśnie, coś się stało. W sercu Marii wydarzyło się tak wiele przez czas przebywania z Jezusem, a dopełniło się to wszystko przy pustym grobie Zbawcy. Maria Magdalena nie mogła zatrzymać tego dla siebie, ta, która doświadczyła miłości, musiała iść z tą nowiną w świat, zarażać innych tą Bożą miłością.

Słowa słowami, ale co teraz z tym wszystkim zrobić? Święta Wielkiej Nocy przypominają nam i zapraszają nas do ponownego przeżycia i zapatrzenia się w miłość Chrystusa. Dziś trzeba nam się przede wszystkim ucieszyć bo zostaliśmy obdarowani darem, którego nie potrafimy pojąć – życiem wiecznym. Będziemy żyć! Po drugie trzeba nam uwierzyć w tą niezwykłą Bożą miłość, której ukoronowaniem była śmierć Boga na krzyżu. I w końcu tak jak Maria Magdalena powinniśmy głosić innym tą radosną nowinę, że Jezus żyje!

Wielkanoc. Przy Bożej miłości każdy smutek i cierpienie gasną, bo światło, którym jest Jezus rozprasza każdy mrok. W każdym cierpieniu i trudzie powinniśmy wznieść nasz wzrok do góry, ku niebu. Ta nadzieja, którą dał nam Jezus poprzez swoją śmierć i zmartwychwstanie powinna nam pomóc przetrwać każdą trudną chwile życia. Zmartwychwstanie Jezusa powinno dokonywać się w naszym życiu każdego dnia, bo Chrystus prawdziwie Zmartwychwstał!

Magdalena Maraj