Newsy

Pajęczyna duchowa

Wpisany przez ks. Tomasz Gałuszka

Socjolodzy czy komunikolodzy zwracają naszą uwagę na wzajemne relacje, które łączą ludzi. Zależności, wpływ, oddziaływanie itd. Najprostszy model komunikacji zawiera się w trzech słowach: nadawca – przekaz – odbiorca. Oczywiście to bardzo wielkie uproszczenie. Żyjąc w codzienności nie zawsze pewnie zastanawiamy się nad relacjami i wpływem jaki mamy na siebie nawzajem. Na płaszczyźnie ludzkiej nieustannie na siebie oddziałujemy, a co z płaszczyzną duchową?

W Ewangelii według św. Marka opisane jest pewne uzdrowienie. Kiedy Jezus jest w Kafarnaum, czterech ludzi przynosi do Niego paralityka, jednak nie mogąc się przecisnąć przez tłum odkrywają dach i spuszczają go na dół. Św. Marek pisze: “Jezus, widząc ich wiarę, rzekł do paralityka: Synu, odpuszczają ci się twoje grzechy” (Mk 2,5).

Widząc ich wiarę … Jezus nie mówi nic o wierze tego paralityka. Uzdrowił go ze względu na wiarę tych, którzy go przynieśli. A gdyby prawdą było, że jesteśmy wzajemnie od siebie zależni na płaszczyźnie duchowej? Że gdy zamkniemy oczy i przeniesiemy się myślą w świat duchowy to między naszymi duszami zobaczymy pajęczynę, która nas łączy, a uwieńczeniem – jej początkiem i końcem jest Jezus.

Mały pajączek trudzi się godzinami (od nocy do rana), żeby powstała piękna pajęczyna. Jest to praca bardzo precyzyjna i czasochłonna. Podobnie jest z sieciami ludzkimi. Relacje międzyludzkie wymagają czasu, polegają na wzajemnym zaufaniu i pragnieniu dobra dla drugiego. To nie łatwe. Czasem takie więzi buduje się latami.
Nasze dusze są jednak połączone w niewidoczny sposób, bo mimo, że nie widzimy tych „sieci” to przecież świat duchowy istnieje. Jedną z budowniczych sieci duchowych jest modlitwa. Kościół nazywa ją modlitwą wstawienniczą. Gdy jedna osoba modli się za drugą, wstawia się za nią do Boga. Czasem wcale nie wiemy o niciach nas łączących, nie wiemy o modlitwie innych, jednak możemy ją odczuwać.

Modlitwa buduje nici wzajemnego porozumienia duchowego. Nie żyjemy na odludnej wyspie. Nasza wiara i modlitwa ma znaczenie. Możemy stać się „kanałem” łaski Bożej dla innych. Tak jak możemy prosić o pomoc Anioła Stróża osoby z którą na przykład mamy porozmawiać o czymś trudnym. Mamy wielką siłę, którą możemy zbawiać innych. Modlitwa, jakąkolwiek formę nie przybiera, wypowiadana za siebie, czy za innych jest wołaniem do Boga o łaski. A Bóg słyszy każdą naszą prośbę.
W Kościele znamy różne modlitwy. Kluczem do każdej z nich jest Jezus Chrystus, który jest pośrednikiem między nami a Bogiem Ojcem. Jak się modlić? Tak, by Jezus mógł się podpisać pod naszą prośbą do Boga.

Komunikacja duchowa może pomóc nam w tej codziennej komunikacji międzyludzkiej. A modlitwa jest jedną z niewielu rzeczy, którą nie mierzy się pieniędzmi tylko bezinteresowną miłością.

Niech nasza droga będzie wspólna. Niech nasza modlitwa będzie pokorna. Niech nasza miłość będzie potężna. Niech nasza nadzieja będzie większa od wszystkiego, co się tej nadziei może sprzeciwiać – św. Jan Paweł II

Magdalena Maraj