Newsy

Chrystus żyje w nas

Wpisany przez ks. Tomasz Gałuszka

Chrystus stając się Człowiekiem, stał się taki jak my. Przyjął więc nie tylko ciało człowieka ale też duszę. Po swoim Wniebowstąpieniu Jego ludzka dusza nie została unicestwiona, Jezus Chrystus nadal jest Bogiem i Człowiekiem, duszą i ciałem.

Idąc dalej… czy myślałeś kiedyś co dzieje się z Hostią, którą przyjmujesz? Co znaczy dla Ciebie przyjęcie białego chleba, pod którego postacią, jak za zasłoną kryje się Bóg?
Wierząc, że w Komunii św. przyjmujemy żywego Boga, Jego Ciało i Krew, musimy zdać sobie sprawę, że Bóg przychodzi do nas ze swoim bóstwem i człowieczeństwem. Hostia, jak pokarm po kilkunastu minutach zostaje strawiona. Możemy oczywiście tutaj postawić kropkę i żyć dalej, ale w tej tajemnicy kryje się o wiele więcej. Chrystus nie znika z naszego serca, jak mówi jedna z piosenek religijnych „Serce Jezusa w moim sercu bije, Krew Przenajświętsza w moich żyłach płynie”.

Uświadomienie sobie tej prawdy zmienia tak wiele. Na kartach Pisma św. w Liście do Galatów św. Paweł pisze: „Już nie ja żyję, lecz żyje we mnie Chrystus”.
Ta prawda otwiera przed nami pewne, tajemnicze, ale jakże ważne drzwi. Skoro Jezus żyje we mnie, nie jest gdzieś daleko, gdzieś obok, ale jest ze mną. W każdym doświadczeniu mojej codzienności On stoi przy mnie, bo żyje prawdziwie we mnie, idziemy więc razem z tym wszystkim co mnie spotyka. Jego Dusza jest blisko mojej. Inną prawdą jest to, że Chrystus mieszkający w nas, o ile
Mu tylko pozwolimy, chce przemieniać nasze Dusze na wzór swojej, czyli chce nas udoskonalać, a później działać w nas, byśmy mogli stawać się Jego świadkami, pełnymi miłości i zrozumienia dla innych.

Chrystus chce promieniować swoją miłością nie tylko na Kościół i ludzi wierzących, chce dosięgać swoimi promieniami znacznie dalej, tam gdzie nie sięga może nawet myśl człowieka.

Służebnica Boża Matka Paula Zofia Tajber, Apostołka kultu Duszy Chrystusa pisała: Będąc w ścisłym zjednoczeniu duszą swoją z Duszą Chrystusa Pana, dać Mu w ten sposób możebność żyć w sobie tak, ażeby móc bez kłamstwa powiedzieć: „Nie żyję ja, lecz żyje Chrystus we mnie!”. By myśli nasze nie były już naszymi, a były myślami Samego Chrystusa; by uczucia nasze były uczuciami Chrystusa; by mowa nasza była mową Chrystusa; by czyny nasze były czynami Chrystusa; by praca nasza była pracą Chrystusa; by chwała Boża była rozpowszechniona przez nas, w nas i na całym świecie była chwałą Chrystusa; by modlitwa nasza była modlitwą Chrystusa; by poświęcenie nasze było poświęceniem Chrystusa; by cierpienia nasze były cierpieniami Chrystusa; by radości nasze były radością Chrystusa; by powodzenia nasze były powodzeniem Chrystusa; by piękność duszy naszej była pięknością Chrystusa, gdyż mam już nie „ja” żyć, a jedynie Chrystus w nas i działać przez nas.

Jak często zapominamy, że Komunia święta to nie tylko fizyczne przyjęcie chleba kryjącego Boga. Oczami wiary musimy dostrzec znacznie więcej, widzieć dalej. Chrystus chce zamieszkać w nas, chce uczynić z naszego serca swoje mieszkanie. Jednak my musimy zechcieć tam posprzątać, by On chciał w nim przebywać. Chrystus łączy się z nami, komunia to nic innego jak zjednoczenie – Bóg jednoczy się z człowiekiem tak bardzo, że zostaje w nas, by być z nami nie tylko przez kilkanaście minut, ale znacznie dłużej. Jak więc bardzo musi nas kochać, że zbyt mało było dla Niego cierpieć i umrzeć na krzyżu, upodobał sobie żyć i mieszkać w każdej duszy ludzkiej, przemieniać ją i uświęcać na wzór swojej najdoskonalszej duszy. Niepojęta miłość.

Magdalena Maraj