Newsy

Felieton wikarego na 12 sierpnia 2018 roku

Wpisany przez ks. Tomasz Gałuszka

„Gorycz życia, a przebaczenie”

W liturgii słowa XIX niedzieli zwykłej zatrzymałem się dłużej nad drugim czytaniem z Listu św. Pawła do Efezjan (Ef 4, 30 – 5,2), w którym Apostoł podaje dokładne zasady życia domowego. My, współcześni często mówimy, że wiemy wszystko, ale gdy zmierzymy się z codziennością, to zbytnio nie jest to widoczne! Wielu wypracowało w sobie mechanizm zakładania masek na różne okazje, co przejawia się w stałej obłudzie i fałszu. Moglibyśmy opisywać wiele przykładów, mnie akurat przypomina się jedna sytuacja, w której szanowany przez wszystkich mąż i ojciec rodziny, w domu jest nie do życia, ponieważ ciągle zastrasza, gardzi i poniża – co powoduje kłótnie, strach i lęk oraz niechęć powrotu do domu. Niby nie ma problemu alkoholowego czy narkotyków, ale sytuacja jest wyniszczająca i graniczna. Gdy przychodzi nawet do najprostszych codziennych czynności, to wszystko musi być tak, jak on sobie wymyśli, nie zważając na innych domowników. Nie mówiąc już o wspólnych wycieczkach czy spacerach, które są obrazem rodzinnego terroru czy zastraszenia. I w tym momencie zacytuję św. Pawła Apostoła: „Niech zniknie spośród was wszelka gorycz, uniesienie, gniew, wrzaskliwość, znieważanie – wraz z wszelką złością. Bądźcie dla siebie nawzajem dobrzy i miłosierni(…).”

Pragnę zapytać wszystkich: dlaczego to jedna strona zawsze ma się zmieniać i na dodatek, ta słabsza, pokorniejsza, ta upokarzana? Chrześcijaństwo to nie jest religia niewolników, ale ludzi wolnych w Nim, który oddał za nas życie i zmartwychwstał. I tu powtórzę zdanie z początku: My współcześni często mówimy, że wiemy wszystko, ale gdy zmierzymy się z codziennością, to zbytnio nie jest to widoczne! Pytam jeszcze raz: dlaczego? Czy ktoś się nad tym zastanawia? Czy ta obłuda i udawanie się wreszcie skończy? Czy to traktowanie siebie nawzajem jak wrogów wreszcie dobiegnie końca? Co z naszych pielgrzymek, pacierzy, obecności na mszach, gdy nasze życie to wielka gorycz i upokarzanie innych?! Mamy świadomość, że za to wszystko już niedługo odpowiemy? Skąd wiemy, kiedy nadejdzie śmierć? Ilu młodych ludzi ostatnio odeszło – nagle? A my dalej myślimy, że wystarczy się wyspowiadać i wszystko będzie dobrze. Przykro mi to pisać, ale to nie wystarczy i wcale tak nie będzie. Musimy skończyć z tym oszukiwaniem Boga, bliźnich i siebie.

Drodzy Czytelnicy, wszyscy przyzwyczailiśmy się do łagodnego traktowania. Św. Paweł mówi o przebaczeniu, ale wzajemnym, a nie jednostronnym. To, co czynimy w naszych rodzinach, to czyste pogaństwo, które zapuściło korzenie bardzo głęboko. Pogarda i wykorzystanie króluje w wielu rodzinach, stąd tyle nienawiści i zazdrości. Rodziny nie potrafią współpracować ze sobą tylko i wyłącznie przez brak otwartości i brak modlitwy, które mogą bardzo zbliżyć do Boga i ludzi. Czy pamiętacie, co pisałem tydzień temu? Nie wystarczy być tylko człowiekiem! Św. Paweł mówi nam dziś: „Bądźcie naśladowcami Boga, jako dzieci umiłowane i postępujcie drogą miłości, bo i Chrystus was umiłował (…)”. Przepraszam za ostry ton, ale okazuje się, że jest on konieczny. Jeśli nie rozpoczniemy pracy od samych siebie, to wszyscy się zniszczymy. Spowodujemy, że inni będą popadać w choroby psychiczne, a my dalej będziemy przekonani: „przecież ja wiem najlepiej, tak ma być i koniec”. Czy to jest postawa dojrzałej miłości chrześcijańskiej? Chyba każdy czuje, że nie. Miłość to oddanie dla drugich, myślenie o tym, by żyć dla innych, a nie by inni mi służyli.

Św. Augustyn w swoim dziele pt. „O Państwie Bożym” pisał, że chrześcijanin to ten, kto nie ulega fałszywym knowaniom, lecz postępuje drogą prawdy, zawsze niosąc Chrystusa całemu światu. Wtedy przynosi to duże korzyści, może nie tyle jemu osobiście, co tym, którzy z nim żyją. Kto tak żyje, często zapominając o sobie, a oddając się służbie bliźnim, zapewnia sobie szczęśliwość ziemską i, w konsekwencji, życie wieczne z Bogiem – jak pisał W. Kornatowski w swej pracy pt. „Wytyczne i myśli przewodnie doktryny św. Augustyna.