Newsy

Felieton wikarego na 5 sierpnia 2018 roku

Wpisany przez ks. Tomasz Gałuszka

„Nasze szemrania, a dary Boże”

Człowiek na przestrzeni rozwoju dziejów wypracował w swoim zachowaniu wiele postaw, które bazują na wygodnictwie. Cała rewolucja przemysłowa i techniczna przyczyniła się do podniesienia standardu życia ludzi. My, współcześni mieszkańcy Ziemi, obfitujemy w wiele dóbr materialnych, których często nie doceniamy i nie zauważamy, ponieważ skupiliśmy się na posiadaniu jeszcze większej ilości rzeczy. Konsumpcjonizm jest zmorą współczesności. Konsekwencją takiej postawy jest ciągłe narzekanie i szemranie, podobnie jak czynili Izraelici, o których słyszeliśmy w pierwszym czytaniu z Księgi Wyjścia.
Mnie zainspirowała postawa samego Boga, który, pomimo narzekania i biadolenia Narodu Wybranego, obdarowuje go obfitym pokarmem. Jak Bogu musiało zależeć na Izraelitach! Okazuje On swoje miłosierne i cierpliwe serce, pomimo buntu i narzekania – dając wszystko, co najbardziej potrzebne. Zastanówmy się teraz nad naszym postępowaniem: kiedy najczęściej narzekamy i szemramy? Czy zbyt łatwo nie przekreślamy innych? Czy nie oceniamy sytuacji życiowej tylko przez pryzmat ludzkiego patrzenia?

Kilka tygodni temu rozmawiałem z osobą, która od pewnego czasu zaczęła na wszystko i na wszystkich narzekać. W toku rozmowy przewijało się jedno zdanie, które można uznać za określające wnętrze tej osoby: „Uważam, że wystarczy być człowiekiem dla drugiego i już wszyscy będą szczęśliwi”. W czasie rozmowy nie było czasu na głębszą refleksję, ale zaniepokoiło mnie takie patrzenie, gdyż wypowiadała te słowa osoba, która uważa się za wierzącą i praktykującą. Cały następny tydzień wracałem do treści z tego spotkania, które najbardziej utkwiły mi w umyśle i sercu. Samo bycie człowiekiem dla drugiego to zbyt biologiczne podejście, ponieważ koncentruje nas tylko na kierowaniu się egoistycznymi odniesieniami. Co możemy wyrazić tak: ty mnie poszanujesz, to i ja ciebie; ty mnie upokorzysz, to i ja ciebie też upokorzę. Czyli nieustanna wojna emocji, która do niczego dobrego nie prowadzi, a wręcz przeciwnie, wpływa na umacnianie egoizmu oraz wielu innych negatywnych postaw – destrukcyjnie oddziałujących przede wszystkim na tego, kto walkę podejmuje, ale i na społeczność, w której żyje. Taka postawa pokazuje brak zrozumienia, prymitywizm i płytkość myślenia. Przecież wiara w Osobowego Boga w Trójcy Świętej Jedynego to nie żadne bycie tylko człowiekiem, ale ma być to postawa miłości i wyrzeczenia, na wzór Boga, który pomimo narzekania Ludu obdarowuje hojną ręką, ale i wychowuje, żeby nie gromadzić, bo wtedy wszystko zostanie zniszczone. Czyż nie jest to postawa godna naśladowania?! A przecież tamte wydarzenia miały miejsce na przełomie XVII i XVI wieku przed Chrystusem, a my żyjemy w XXI wieku po Chrystusie. Nasuwa się zatem wniosek, że, mając doskonały wzór miłości i poświęcenia w Chrystusie, musimy podjąć postawę, której nauczył nas Jezus Chrystus. On sam, gdyby był tylko człowiekiem, to nigdy nie umarłby za nas na krzyżu. Wtedy także żaden święty nie oddałby życia za Chrystusa i nie mielibyśmy męczenników.

Drodzy Czytelnicy, sami chyba dostrzegacie, jakie konsekwencje może spowodować brak wiary i miłości w podejściu do życia. Jako uczniowie Pana Jezusa mamy za zadanie nie tylko wypełniać Boże Przykazania, ale przede wszystkim starać się żyć każdego dnia Jego Miłością Miłosierną wobec spotykanych ludzi. Nie wolno kierować się nam prawem Hammurabiego czy starotestamentalnego Lameka – „ oko za oko, ząb za ząb”, ale miłością miłosierną na wzór krzyża Jezusa – to jedyna droga chrześcijan, która pomimo trudów i zmagań, bo ich będzie wiele, daje gwarancję świętości.

Nie jesteśmy sami, bo Chrystus w Ewangelii z XVIII niedzieli zwykłej pokazuje nam, że jest pokarmem na życie wieczne, ale potrzeba z naszej strony otwartości, abyśmy nie skoncentrowali się na naszych ludzkich pragnieniach, ale dostrzegli coś więcej, czyli życie dla Boga pośród braci i sióstr – nie według ludzkiego tylko patrzenia, ale z wiarą, bo tylko to uzdrowi nas od szemrania przeciw Bogu i ludziom i pozwoli nam odkryć jeszcze większe dary Boże.