Newsy

Kto patrzy na nich z boku może być w lekkim szoku!

Wpisany przez ks. Tomasz Gałuszka

Kto patrzy na nich z boku może być w lekkim szoku… – to refren piosenki Arki Noego nuconej przez jednego z kapłanów posługujących w Grupie św. Andrzeja Boboli podczas zeszłorocznej 40 Pieszej Pielgrzymki z Rzeszowa na Jasną Górą. A przed nami już kolejna 41 Pielgrzymka.

Te słowa doskonale pasują do pielgrzymów. Wielu pyta po co przez dziesięć dni iść 300 km w słońcu, deszczu, nie mieć wygodnego łóżka czy ciepłego obiadu. Myśląc w kategoriach tego świata faktycznie jest to niepojęte. Dodatkowo idą i idą, bolą ich nogi, doskwierają im różne dolegliwości czasem w środku trwa wielka duchowa walka a oni się uśmiechają, śpiewają i idą dalej w upale czy deszczu. Mało tego po całodziennym marszu są w stanie spotkać się wieczorem na tańcach uwielbienia czy belgijce kończąc dzień modlitwą i Apelem Jasnogórskim.

Można zapytać: czy po 10 dniowej wędrówce, a nawet tej codziennej jesteśmy zmęczeni? Tak. To oczywiste. Ranne wstawanie, zazwyczaj przed 5 rano, a później wieczorne opatrywanie bąbli czy obolałych nóg. Czy jesteśmy obolali? Tak, jedni bardziej inni mniej, jednak pielgrzymowanie to trud. Czy nie mamy załamań czy kryzysów? Oczywiście, że tak, bo zmęczenie potęguje w człowieku pewne rzeczy, jednak to drugi idący obok nas człowiek dodaje sił by iść dalej uśmiechem, słowem czy gestem, a nawet zwykłym „damy rady”.

Idąc pierwszy raz na Pielgrzymkę do Częstochowy przyszła do mnie taka myśl: po co iść 10 dni, jak można spokojnie pojechać i zatrzymać się u Matki dłużej. Jednak z biegiem czasu zrozumiałam, że to nie chodzi o długość „siedzenia” w Kaplicy. Tak jak powiedział Ksiądz Przewodnik – gdy dziecko przychodzi do Matki nie musi wiele mówić, Ona wie, wystarczy po prostu na siebie popatrzeć. To prawda. My – pielgrzymi idąc na Jasną Górę spotykamy Maryję każdego dnia w modlitwie, w słowie, oczekując spotkania z Nią twarzą w twarz w Jasnogórskim obrazie. To właśnie zrozumiałam kilka lat temu, że w tej drodze liczy się trud, jego podjęcie. To, że ofiaruję Bogu przez ręce Maryi te 10 dni, zrezygnuje z dogodności życia by przeżyć swoiste rekolekcje.

Można pytać po co? Dlaczego? Można nazywać pielgrzymów wariatami, można być w szoku. A może właśnie trzeba się nad tym zastanowić.

Co takiego nas prowadzi przez ten trud? Dlaczego zazwyczaj nie poprzestaje się na jednym razie? Przecież każdy z nas wie, że będzie nas to kosztowało, że ta droga to trud. Myślę, że to wiara w wstawiennictwo Maryi. Na tej drodze umacnia nas codzienna Eucharystia i modlitwa. Grupa tworzy niezwykłą wspólnotę.

Zapraszam do wsparcia duchowego pielgrzymów, do słuchania Radia Via i duchowego pielgrzymowania razem z nami w 41 Rzeszowskiej Pieszej Pielgrzymce na Jasną Górę.

To niepojęte dla świata, życie bożego wariata. Poszli w ciemno za światłem, chociaż nie było to łatwe – Arka Noego

Magdalena Maraj