Newsy

Felieton wikarego na 16 września 2018 roku

Wpisany przez ks. Tomasz Gałuszka

Przełam skorupę i wejdź w głąb

Jestem pod wrażeniem artykułu – zamieszczonego w jednym z poczytnych dzienników ogólnopolskich, w którym Autor – duchowny – nakreślił obraz współczesnego Kościoła w Polsce. Zwrócił on uwagę na dominująca tendencję budowania wiary tylko i wyłącznie w oparciu o wiarę ludową i folklorystyczną, bez wnikania w głąb relacji osobistej z Jezusem. Artykuł ukazał konsekwencje takiego traktowania wiary, które wyrażają się w powierzchowności, ulubieniu akcyjności duszpasterstwa oraz w skupieniu na materialnym uposażeniu wspólnoty. Pokazał wielkie braki budowania fundamentu wiary, który dotyka powstawania z grzechu ku łasce Bożej. Zdaniem Autora; Kościół w Polsce musi wejść na inny poziom posługiwania. Wejścia w głąb, aby przełamać skorupę rutyny, przyzwyczajenia – często wygodnictwa opartego na zmurszałej zasadzie: „bo tu zawsze tak było”.

Dotyczy to oczywiście nie tylko hierarchii duchownych, którzy przez ostatnie lata ciągle straszeni są tylko przestępstwami i ich konsekwencjami z pogranicza skandalu itd. Odnosi się to przede wszystkim, Drodzy Czytelnicy, do wiernych świeckich, którzy tworzą wspólnoty – często – nie czując się z nimi w ogóle związanymi. Zadajmy sobie pytanie: dlaczego tak się dzieje? Moje osobiste obserwacje są bardzo zbliżone do kapłana, który zamieścił swoje rozważania w jednym z dzienników. Nie da się tworzyć wspólnoty głęboko wierzącej, kiedy wierni będą przerzucać całą odpowiedzialność na kapłanów. My sami nie jesteśmy w stanie wszystkiego zrobić, tym bardziej, że wzrasta roszczeniowość. Wielu myśli sobie, że kościół parafialny i parafia, to zakład usługowy, który udziela usług, jak każdy inny zakład rzemieślniczy. Jest to tragiczne i bardzo zafałszowane oraz krzywdzące podejście wielu wiernych do współczesnych parafii. Taka postawa niszczy prawdziwą wiarę, a co gorsza w ogóle do niej nie prowadzi i zatrzymuje nas wszystkich tylko na zewnątrz. Wtedy pojawiają się nieustanne narzekania, zarzuty i szukanie samego zła, nie dostrzega się ofiarnej posługi księży, nie poleca się nikogo w modlitwie, bo przecież najlepiej tylko rzucać kalumnie i oskarżenia.

Przepraszam za mój ton wypowiedzi, ale czytając prasę i słuchając radia w ostatnim czasie, wyczuwam jakąś straszną nagonkę na kapłanów. Nikt z nas nie chce się chować za sutanną, bo wszyscy jesteśmy słabi i podążamy drogą do świętości – lepiej lub gorzej, ale robienie z jednej grupy społecznej kozła ofiarnego jest niesmaczne i niesprawiedliwe.

Słuchając słów czytań mszalnych XXIV niedzieli zwykłej sami dostrzegamy, że Pan Jezus pragnie relacji z nami, dlatego pyta: „ Za kogo uważają Mnie ludzie?” Apostołowie udzielają różnych odpowiedzi, ale nie rozumieją słów Mistrza, ponieważ patrzą tylko na to, co zewnętrzne i nie rozumieją, że Chrystus zapowiada prześladowania i trudy swoich uczniów. Pan Jezus zauważa zbyt ludzkie patrzenie, dlatego reaguje bardzo ostro mówiąc: “Zejdź Mi z oczu, szatanie, bo nie myślisz po Bożemu, lecz po ludzku”. Może wielu z nas się przeraża taką reakcją Mistrza, ale to jedyna droga oczyszczenia myślenia i wewnętrznych pragnień, aby potem mieli odwagę do naśladowania Go w świecie. Sami wiemy, że wszyscy Apostołowie oprócz św. Jana ponieśli śmierć męczeńską, czyli dali świadectwo pogłębienia wiary i zjednoczenia z Jezusem.

Dla nas wszystkich Chrystus stawia dziś konkretne zadanie, aby nie użalać się nad sobą, ale z wszystkimi problemami przychodzić do Niego, a wtedy sami doświadczymy wejścia w siebie i doświadczymy działania łaski Bożej, która nie tylko nas przemieni, ale i poprzez nas innych. Wspólnoty chrześcijan będą dawać wtedy świadectwo prawdy. Nawet w obliczu wielkich ataków – zjednoczenie z Jezusem nas umocni i przeprowadzi do kolejnego etapu życia. Nie bójmy się, ale podejmijmy przygodę z naszym Panem.