Newsy

Felieton wikarego na 23 września 2018 roku

Wpisany przez Kuria Diecezjalna

Nieład wewnętrzny źródłem niepokojów

Święty Jakub Apostoł już kolejny tydzień kształtuje nas wszystkich, którzy słuchamy liturgii Słowa Bożego, ponieważ zwraca uwagę na przyczynę wielu życiowych problemów. Brak mądrości i rozeznania duchowego sprawia, że nasze domy i zakłady pracy są siedliskiem sporów i nieporozumień. Widać Apostoł znał doskonale życie codzienne, ponieważ bardzo trafnie ocenia konsekwencje wszelkich zachowań. Oczywiście nie odkrywa tutaj niczego nowego, ale daje nam światło na nasze codzienne wybory i decyzje.

Kiedy w ostatnim tygodniu uczestniczyłem w uroczystościach pogrzebowych, to usłyszałem tam – niby znane- ale jakże ważne słowa św. Ojca Pio: „Bóg wybiera do cierpienia tylko niektórych, a jak ich wybiera, to znak Jego wielkiej miłości do nich”. Zadaniem człowieka jest podjąć drogę zrozumienia tego pocałunku miłości. Sami dobrze wiemy, że natura człowieka naznaczona tendencją do upadków i grzechów, podpowiada nam błędne rozwiązania, najczęściej skoncentrowane na naszym egoizmie. Pisze o tym św. Jakub w swoim Liście: „Skąd się biorą wojny i skąd kłótnie między wami? Nie skądinąd, tylko z waszych żądz, które walczą w członkach waszych”.

Nasuwa mi się taki smutny wniosek: tyle wieków głoszona jest Ewangelia, stawiane są wymagania, a my współcześni zachowujemy się tak, jakbyśmy nigdy nie słyszeli o tym co głosił Chrystus. Osobiście przeraża mnie „szufladkowanie” osób , co doprowadza do tego że szerzy się wielka niesprawiedliwość. Często widoczne jest to nie tylko w jakiś świeckich instytucjach, ale co gorsza i przede wszystkim, tam gdzie ma być pełnia głoszenia Ewangelii i życia Miłością. Zatrważające jest to, że jakoś nie widać, żeby ktokolwiek się tym przejmował. Dlaczego tak jest? Odpowiedź wcale nie jest trudna. Po prostu bieg życia i skoncentrowanie na tym co światowe sprawiły, że życie duchowe i interpretacja zgodna z duchem Ewangelii zostały zepchnięte przez układy i układziki. Prawie nikt nie zadaje sobie pytania: co Chrystus zrobiłby w tym momencie? Ale większość decyzji wynika z ludzkiego klucza relacji i konszachtów. Ktoś powie: po co to piszesz, jak to i tak nic nie da, tylko jeszcze możesz się narazić, lepiej się nie odzywać siedzieć cicho; znosić wszystko i będzie dobrze?

Przepraszam, ale nie znoszę takiego fałszywego podejścia, a tym bardziej wierność Jezusowi domaga się wołania o prawdę i przejrzystości we wszystkich wymiarach życia chrześcijańskiego. Podjęcie drogi Ewangelii nie może być tylko wyrażone w spolegliwym przemilczeniu, ale domaga się walki o prawdę nawet, gdy miałaby nas spotkać ludzka krzywda. Jezus powtarza nam w Ewangelii z XXV niedzieli zwykłej: „Syn Człowieczy będzie wydany w ręce ludzi. Ci Go zabiją, lecz zabity po trzech dniach zmartwychwstanie” – to jest droga naszej chrześcijańskiej nadziei.

Nie chowajmy się za układami i ludzkim plugastwem, ale podejmujmy walkę, aby leczyć się z tego nieładu, o którym pisze św. Jakub. Nie zaspokajajmy własnych żądz i pragnień, lecz starajmy się bardziej nieść dobro i pokój, a sami bardzo szybko zobaczymy owoce naszego poświęcenia, bo to sam Jezus przejmie inicjatywę, a wtedy będą dziać się cuda w naszych wspólnotach, które na nowo rozkwitną na wzór słów Apostoła: „Mądrość zaś zstępująca z góry jest przede wszystkim czysta, dalej skłonna do zgody, ustępliwa, posłuszna, pełna miłosierdzia i dobrych owoców, wolna od względów ludzkich i obłudy”.