Newsy

Felieton wikarego na 9 września 2018 roku

Wpisany przez ks. Tomasz Gałuszka

Dotknięcie Jezusa

Ostatnio w czasie zajęć lekcyjnych przeżyłem głębokie doświadczenie działania Słowa Bożego. Przy temacie: Jak zmieniać swoje życie? Otwarłem słowa Ewangelii według św. Jana, w których mowa była o obumieraniu ziarna pszenicy, aby mogło wydać obfity plon. Cała atmosfera czytania Słowa dokonała się we wcześniejszej modlitwie do Ducha Świętego, który otworzył na słuchanie nawet tych najbardziej zbuntowanych i opornych. Nagle wywiązała się piękna dyskusja i dzielenie Słowem. Uczniowie zaczęli dostrzegać, że nie ma przypadków w dotknięciu człowieka przez Boga, ale to On wybiera często tych słabych i zamkniętych, aby ukazać swoje cuda. Ja osobiście byłem i jestem pod wielkim wrażeniem działania Bożej Łaski, która sprawiła, iż katecheza była doświadczeniem przejścia Boga pośród nas, aby zobaczyć Jego obecność w głębi naszych serc i we wspólnocie. Niektórzy mówili: „zawsze nam się tak dłużyło, a tu nagle przez celebrację i rozważanie Słowa dzwonek tak szybko zadzwonił, że aż jest to dziwne”. Wniosek nasuwa się natychmiast: dotkniecie Bożego Ducha sprawia, że wtedy nie kierujemy się tym co ludzkie, ale zaczynamy odczuwać radość i pokój, które prowadzą nas do innych – zmieniamy się i inni razem z nami.

Sama liturgia słowa z XXIII niedzieli zwykłej ukazuje nam drogę odwagi w pójściu za głosem Boga. Prorok Izajasz przedstawia wizję działania Boga, który otwiera i umacnia oraz pokonuje, to co w oczach ludzkich było niemożliwe: „Odwagi! Nie bójcie się! Oto wasz Bóg(…)”. Nam wszystkim potrzeba otwarcia na doświadczenie Boga, ponieważ sami nic nie jesteśmy w stanie uczynić. Samotność ludzkich zabiegów często kończy się fiaskiem, dlatego psalmista przypomina, że to „Bóg wiary dochowuje na wieki” i zwraca uwagę na wszelkie choroby i cierpienia. Ewangelia o uzdrowieniu głuchoniemego jest dobrym tego przykładem. Dotknięcie Jezusa jest cudowne, to znaczy, że nie tylko fizycznie uzdrawia, ale przede wszystkim wewnętrznie pomaga odbudować wiarę w Boga i swoje siły, których sami nie potrafimy wzmocnić.

Dobrym przykładem na zamkniecie było spotkanie, które odbyłem z osobami o światopoglądzie świeckim i wyznawcami protestantyzmu: w nurcie ewangelicko – augsburskim. Tematem spotkania było: Odkrywanie sensu chrześcijaństwa we współczesnej Polsce. Dyskusje miały charakter bardzo merytoryczny, chociaż w toku całego panelu rozmów dostrzegłem chęć upokorzenia religii katolickiej. Doświadczyłem wtedy także mocnego działania Bożego Ducha, który cały czas podsuwał mi konkretna wiedzę historyczną i biblijną, aby argumentować bardzo podchwytliwe pytania, najczęściej wynikające z ciekawości o uposażenie księży czy sensu celibatu. Na początku trochę się balem, ale przypomniała mi się wyżej zasygnalizowana katecheza, kiedy to Bóg dotykając moich uczniów otworzył ich i uspokoił. Zacząłem wewnętrznie prosić Boga o światło bym potrafił dyskutować i być wiernym nauce Kościoła. Drodzy Czytelnicy, wyobrażacie sobie, że przyszło mi udzielać wypowiedzi także w języku angielskim i czułem, że to ja sam nie mogę tego mówić, bo wiem że mam podstawową umiejętność w tym języku. Nie piszę tego, aby się popisywać, choć wielu może i tak to odbierze, ale by ukazać, że w każdym momencie jesteśmy prowadzeni przez Boga i to On dodaje nam odwagi. Samo spotkanie zakończyło się bardzo pozytywnym ukazaniem wspólnoty katolickiej, która wymaga głębokiej wiary w osobowego Boga, a nie kierowania się tylko sprawami plotek i medialnych sporów.

Może wydawać się, że mamy wielka wiedzę, ale oprócz tego potrzeba nam osobistego zjednoczenia z Tym, który zna nas doskonale i wie, kiedy nas otwierać. Z naszej strony potrzeba mocnego zawierzenia i wołania: Panie przymnóż nam wiary i odwagi.