Artykuły Newsy

Gdy wybierzesz się w drogę z Jezusem

Wpisany przez ks. Tomasz Gałuszka

Jest taki maleńki, że schowany w dłoni. Jest taki ogromny, że przed złem obroni. Jest tak mi bliski, że gdy smutku pora, gdy łza ucieka gdy dusza jest chora, jeszcze goręcej dłoń się zaciska i znamię wyciska – ks. Krzysztof Pawlina

14 września w Kościele obchodzimy święto Podwyższenia Krzyża Świętego. Gdy w 70 roku zdobyto i zburzono Jerozolimę rozpoczęły się prześladowanie chrześcijan. Dopiero po ich ustaniu (trwały ok. 300 lat) św. Helena kazała szukać Krzyża Jezusa. Krzyż został odnaleziony. Co do daty historycy nie są zgodni, podawany jest rok 320, 326, 330 natomiast za dzień przyjęto 13 lub 14 września. 13 września 335r. odbyło się uroczyste poświęcenie dwóch bazylik wybudowanych na w związku ze znalezieniem Krzyża Pana Jezusa. Na pamiątkę tych wydarzeń obchodzimy w Kościele uroczystość Podwyższenia Krzyża Świętego.

Święto to może skłonić nas do zapatrzenia się na nasz stosunek do krzyża. Krzyż jest wyjątkowym symbolem w chrześcijaństwie. Jak pisze św. Paweł w 1 Liście do Koryntian Nauka bowiem krzyża głupstwem jest dla tych, co idą na zatracenie, mocą Bożą zaś dla nas, którzy dostępujemy zbawienia. 1 Kor 1, 18. Krzyż, który uważany był za znak hańby dla nas stał się znakiem zbawienia. W Wielki Piątek adorujemy i całujemy krzyż, oddajemy mu szczególną cześć i szacunek, wieszamy go w domach i nosimy na piersi.

To ten krzyż, który czcimy, widzimy, słuchamy o nim, czytamy w Piśmie św., ale nie zapominajmy o naszym codziennym krzyżu. Ten jest czasem o wiele większym wyzwaniem niż Wielkopiątkowe ucałowanie krzyża.
Mamy różne krzyże. Jedni większe, drudzy mniejsze. Dla nas jednak mogą być to największe i najcięższe krzyże na świecie. Gdybyśmy czasem mogli się nimi zamienić z innymi ludźmi, może oni potrafiliby znaleźć na nie jakieś rozwiązanie, ale to nasze krzyże. Możemy je dzielić z innymi, jednak nikt z nas nie poniesie i nie przeżyje ich za nas. Możemy jednak pomagać sobie w dźwiganiu codziennych krzyży.

Krzyż jest prawdziwym sprawdzianem wiary. By w sytuacji, z której po ludzku nie widzimy wyjścia, która nas przytłacza nie zwątpić w Boża opiekę i opatrzność, by to wszystko co dzieje się w naszym życiu ufnie Mu zawierzyć, żeby zaufać, że On się tym zajmie, jeśli tylko Mu na to pozwolimy i będziemy współpracować z łaską.
Jezus pokazuje nam jak nieść swój życiowy krzyż. Idąc na Golgotę Chrystus niesłusznie niósł krzyż, nie było w Nim żadnej winy, nie zrobił nic złego. Jednak cierpiał. W tym cierpieniu wytrwale niósł ciężar spotykając na drodze ludzi, przyjmując pomoc Szymona, spojrzenie Matki… pocieszając płaczące niewiasty. Idąc drogą krzyżową Jezus doznał upokorzenia, wstydu, niewyobrażalnego bólu. Nasze życie też jest taką drogą krzyżową, też spotykamy ludzi, też doznajemy bólu czy upokorzenia. Jak należy nieść swój krzyż?

Tak jak niósł go Jezus. W jedności z Panem Bogiem, z Ojcem. W zaufaniu. Wielką odwagą i wiarą wyróżnia się człowiek, który umie dziękować za swój krzyż, który umie go kochać. Niekiedy tego trzeba się uczyć latami, by potrafić przyjąć krzyż i jak Jezus przytulić go do siebie. Niech święto Podwyższenia Krzyża Świętego uczy nas zapatrzenia na krzyż jako na znak naszego zbawienie. Niech to będzie także czas zastanowienia się nad naszymi życiowymi krzyżami i zaproszenia do nich Jezusa.

Droga dla wszystkich ta sama, tylko krzyże inne. Każdy ma swój osobisty, niepowtarzalny, ciężki. Tylko wtedy nie przygniecie Cię jego ciężar, gdy wybierzesz się w drogę z Jezusem – ks. Krzysztof Pawlina

Magdalena Maraj