Newsy

Felieton wikarego na 28 października 2018 roku

Wpisany przez ks. Tomasz Gałuszka

Bóg naszym Ojcem

Słowa z pierwszego czytania księgi Jeremiasza: „Jestem bowiem ojcem dla Izraela, a Efraim jest moim synem pierworodnym” – stały się dla mnie inspiracją do napisania felietonu. Prorok zwraca uwagę na dzieła, które dokonywały się w dziejach Narodu Wybranego, a zawsze ich autorem był Bóg, stąd zachęca do wdzięczności i radości z tego powodu. Świadomość Bożych znaków sprawia, że zaczynamy inaczej patrzeć na nas samych, nawet wtedy gdy nam się coś nie udaje.

Gdy czytałem w mijającym tygodniu kolejne wypracowania moich uczniów, to odczuwałem wielką radość, ponieważ mogłem doświadczyć świeżego powiewu wiary, która nie chce się układać tylko do standardowych wzorców, ale bazuje na fundamencie relacji dziecko – Ojciec. Wielu podawało różne przykłady świętych czy błogosławionych, a także autorytety ze współczesnego życia. Jedna osoba postanowiła podać przykład swoich rodziców, którzy ciężko pracują, aby utrzymać rodzinę. Uczeń ten zatrzymał się na postawie swoich opiekunów, którzy nie mają w ogóle wolnego czasu, ale wszystko poświęcają na troskę o wspólnotę rodzinną. Zwrócił jednak uwagę na jeden problem, a mianowicie: od pewnego czasu rodzeństwo starsze zaczęło zrzucać wszelkie obowiązki na niego samego – niby początkowo radził sobie z wszystkim; jednak pojawił się bunt, który zaczyna się kumulować. Starsze rodzeństwo żyje, jakby nie było żadnej odpowiedzialności: nie angażują się w prace domowe, na prośbę rodziców nigdy nie odpowiadają pozytywnie, zazwyczaj jest „pyskówka” i trzaskanie drzwiami. Uczeń ten napisał: „Gdy rodzice przychodzą i proszą bym im pomógł, to czuję wielkie lenistwo, ale świadomość tego, że żyję dzięki nim i ciągle tyle darów otrzymuję sprawia, iż nic nie mówię, ale idę z radością i wdzięcznością, bo kto im pomoże? Smutno mi bardzo, że siostra i brat się tak zagubili. Lubię z nimi rozmawiać i spędzać czas wolny, ale nie wiem co zrobić by się zaczęli zmieniać. Gdy wieczorem modlimy się z rodzicami, to Mama często poleca zbuntowanych i zagubionych, wymieniając imiona siostry i brata, czasem bywa tak, że wszyscy wtedy płaczemy, ale to bycie razem nas jednoczy i pozwala nabrać sił do kolejnego etapu. Najbardziej pamiętam, jak Tata mówi, że „ Bóg jest naszym Ojcem i nas prowadzi, to On nam tyle daje, dlatego teraz wspólnie zawierzmy nasza rodzinę Bogu Ojcu” i wtedy wszyscy trzymamy się za ręce i odmawiamy modlitwę „Ojcze nasz”.

Drodzy Czytelnicy, może wydaje się Wam, że to taki prosty przykład – może nawet codzienny, ale nikt chyba nie powie, że nie jest to postawa wielkiej walki duchowej i odkrywania miłości, tak do wspólnoty rodzinnej, jak i do Boga, jako Ojca? Postawa tego młodego człowieka pokazuje ogromną determinację by ratować rodzinę, choć sam nie ma wielkich pomysłów, to jednak otwiera swoje serce i dostrzega Boże znaki i chce być wdzięczny. To wielka wartość, że jest wielu takich młodych ludzi, którzy są nadzieją naszą na przyszłość. My dorośli zróbmy wszystko by dawać im przykład wiary, która nie jest udawaniem, ale zmaganiem ciągle w obecności Bożej, po to by ratować tych zagubionych, aby przejrzeli.

Ewangeliczny Bartymeusz przychodzi do Jezusa i prosi o litość, a Nasz Pan zauważa coś więcej w nim i zadaje pytanie: „Co chcesz, abym ci uczynił? Powiedział mu niewidomy: „ Rabbuni, żebym przejrzał” – oby i w nas było tyle siły i odwagi by przychodzić do Jezusa, aby to On dawał nam wzrok i patrzenie duszy na różne wydarzenia codzienności.