Newsy

Felieton wikarego na 7 października 2018 roku

Wpisany przez ks. Tomasz Gałuszka

Wartość małżeństwa i rodziny

Tydzień temu w naszych rozważaniach zatrzymaliśmy się nad wartością budowania wspólnoty z Bogiem, dziś chcemy iść głębiej, ponieważ rozważymy rolę małżeństwa i rodziny. My jako istoty stworzone na obraz i podobieństwo Boże, zostaliśmy obdarzeni władzą i odpowiedzialnością. Możemy budować lub niszczyć. Zarządzamy światem, w którym żyjemy, oraz bardzo często decydujemy o losie drugiego człowieka, z którym żyjemy.

Gdy wsłuchujemy się w liturgię słowa XXVII niedzieli zwykłej w ciągu roku, to od razu wyczuwamy temat wartości życia człowieka w relacji do drugiego, a w szczególności w małżeństwie i rodzinie. Małżeństwo jest czymś więcej niż tylko prawnym kontraktem, ponieważ należy ono do podstawowego porządku życia ludzi. Jeden z komentatorów napisał, że: „Małżeństwo jest próbą, w której człowiek musi się sprawdzić, dojrzewać i rozwijać. W surowej szkole miłości małżeńskiej małżonkowie uczą się wszystkich cnót – boskich i ludzkich”. Bardzo trafny komentarz, ukazujący nieustanną walkę jaka trwa w nas, w naszych domach i rodzinach. Wielu podejmując decyzje o wspólnym życiu, nie uświadamia sobie wielkiej odpowiedzialności, jaka spoczywa na nich. Nie wystarczy wypowiedzieć przysięgę małżeńską czy zorganizować wystawne wesele, ale potrzeba decyzji serca, która wyrazi się w codziennym staraniu się o drugiego człowieka.

Mnie osobiście przeraża wzrastająca ilość rozwodów. Wielu socjologów poszukuje przyczyn, jedną z nich jest brak otwartości i chęci bycia dla drugiego. Pęd współczesności koncentruje nas bardzo często na indywidualnym dążeniu do rozwoju i kariery, co wpływa na niszczenie małżeństwa i rodziny. Kolejna przyczyna to praca zarobkowa za granicą, niszcząca więzi i zaufanie. My współcześni; chyba jesteśmy w wielkim letargu, który opiera się tylko na zdobywaniu środków finansowych, a zapominamy o cieple domowego „ogniska”, wspólnych rozmów, dzielenia się życiem, wspierania się w modlitwie. Bardzo szybko przekonujemy się, że możemy mieć wiele pieniędzy, ale będziemy całkowicie sami i dalej błędne koło współczesności się zamyka.

Chrystus pragnie nam dziś uświadomić w liturgii słowa, że nie ma szczęśliwego życia rodzinnego bez dobrego i gruntownego budowania swego wnętrza przez życie sakramentalne i dojrzałą modlitwę. Modlitwę opartą o rozważanie Pisma Świętego, aby uczyć się przedłużonej modlitwy myślnej, która pomoże nam rozeznawać nasze stany duchowe i reagować, gdy pojawi się zagrożenie.

Jeden młody człowiek powiedział kiedyś: „gdyby nie codzienna modlitwa rodzinna, na którą nasza Mama nas gromadzi, to nigdy nie zrozumiałbym wartości bycia w rodzinie. Czasem mi się nie chciało, ale Mama zawsze prosiła, aby polecać wszystkie sprawy, począwszy od tych pięknych i radosnych, aż po te trudne. Każdy mógł i może dalej wypowiedzieć intencję – co nas otwiera na siebie. Pamiętam, gdy moja siostra miała mieć operację, jak wtedy wszyscy baliśmy się, żeby wszystko dobrze wyszło. Zawsze ta modlitwa trwała z 5 minut, a wtedy modliliśmy się ponad godzinę i nawet nie wiedzieliśmy, kiedy to minęło i tak było przez kilka dni. To nas jednoczyło. Czekam codziennie na godzinę 21.00, kiedy to wspólnie oddajemy chwałę Bogu. Wierzę, że to nasza tarcza na wszelkie problemy. Sam teraz jak się modlę, to korzystam z tego; co nauczyłem się na tym wspólnym rodzinnym spotkaniu.”

Piękne świadectwo walki o rodzinę i małżeństwo. Zadajmy sobie pytanie jak często jest tak, że gdy pytam uczniów: kiedy wspólnie się modlicie w rodzinie? – to słyszę: „na wigilię i śniadanie wielkanocne oraz gdy ktoś umrze”- smutne to – gdyż pokazuje jak nam nie zależy na szczęściu wiecznym, a co dopiero mówić, o tym ziemskim. Zacznijmy walczyć prawdziwą i przygotowaną modlitwą rodzinną o nasze wspólnoty, które są podstawowymi komórkami życia społecznego i chrześcijańskiego. W tym miesiącu mamy dobra okazję do modlitwy różańcowej- dlaczego z tego nie skorzystać? Do dzieła.