Newsy

Czas na misjach płynie szybko… i radośnie

Wpisany przez ks. Tomasz Gałuszka

M jak…
Maryja

Do Irlandii poleciałyśmy w Jej święto 8 września – Narodzenia Najświętszej Maryi Panny. Niepokalana opiekuje się nami. Spotkania ODB i OND w Cork rozpoczęły się również w Jej wspomnienie – 7 października 2018 r. w święto Matki Bożej Różańcowej. Przypadek? Nie sądzę 🙂

Modlitwa.
Modlimy się codziennie razem. Za dzieci, za nas, za was. Różaniec, któraś już z kolei nowenna, modlitwa za wstawiennictwem ks. Blachnickiego (intencja “o dobrą pracę” póki co nie uległa zmianie), rozważania (pomysł lektury duchowej przypadł nam do gustu). Codzienna Eucharystia. No i Namiot Spotkania (o który trzeba walczyć tak samo jak w domu). Tutaj wszystko jest rekolekcjami. Pan Jezus działa i widzimy to. Mamy nadzieję, że się nawrócimy. Oby trwale.

Misje. Nazywają cię misjonarzem, a ty oglądasz się, czy mowa o tobie. Mówią do ciebie “siostro” – reakcja taka sama. Zwyczajna codzienność, zwyczajna posługa oazowa, a jak się zastanowisz i pomyślisz, że to, co widzisz i w czym uczestniczysz dzieje się naprawdę, to wiesz, że cię to przerasta. Lekcja przyjmowania Bożego zaopatrywania cię we wszystko na porządku dziennym: podwożenia, karmienia, goszczenia, płacenia. Jak nic nie masz, to masz wszystko. A ty wciąż się zastanawiasz, czy naprawdę wierzyć w słowa “Starajcie się naprzód o królestwo i o Jego sprawiedliwość, a to wszystko będzie wam dodane” (Mt 6,33).

Co u nas słychać
Prowadzimy sześć grup oazowych przy kościele Ojców Augustianów w Cork. Terminy spotkań są tak dobrane, by oaza odbywała przed lub po “polskiej” Mszy Świętej. Dwie grupy spotykają się w środę, a cztery w niedzielę. Prowadzimy dwa spotkania w tym samym czasie, każda z nas ma w Cork trzy grupy. Na spotkania dzieci dojeżdżają z Cork i najbliższej okolicy, ale także kilka osób przyjeżdża z miejscowości oddalonych o godzinę drogi od Cork. Nasi uczestnicy mają od 8 do 16 lat. Obecnie do naszych grup należy ok. 45 osób.

Formację zaczęłyśmy od spotkań ewangelizacyjnych, później chcemy ją kontynuować według podręczników Oazy Dzieci Bożych i Oazy Nowej Drogi. Jest kilka osób, które mogłoby na najbliższych wakacjach pojechać na I ONŻ.

Za Oazę Młodzieżową i Dziecięcą odpowiada ks. Piotr Galus – moderator Domowego Kościoła w Irlandii i kapelan Polaków w diecezji Cork&Ross.

30 września 2018 r. wystartowały też spotkania Oazy Dorosłych. Dwie grupy dorosłych spotykają się co drugą niedzielę po wieczornej Eucharystii. Oazę prowadzi mieszkająca w Cork animatorka Ruchu Izabela Krygiel-Kozłowska oraz ks. Rafał Zielonka.

W Oazę i duszpasterstwo polskie zaangażowany jest także ks. Kamil Bachara. Mamy nadzieję, że u niego w parafii także ruszą spotkania dla dzieci.

Żyzna ziemia, wielkie żniwo
Zainteresowanie Oazą i zapisaniem dzieci do grup było bardzo duże. Zapisy prowadziliśmy przez Internet oraz po niedzielnych Mszach Świętych i po zapisach mieliśmy ponad 40 uczestników. Na Oazę Dorosłych zapisało się wtedy około 20 osób.

Tak samo było z zapisami na Oazę Ewangelizacji. Zapisy prowadziliśmy przez Internet. W ciągu pierwszych dwóch dni zapisało się aż 20 osób! Ostatecznie w Oazie uczestniczyło 57 chłopców i dziewcząt z całej Irlandii. To pokazuje ogromne zainteresowanie i potrzebę formacji religijnej tu na wyspie.

Można by zapytać, skąd wzięliście tyle młodzieży? Otóż zdecydowana większość z nich pochodzi z rodzin Domowego Kościoła, który od kilku lat w Irlandii rozkwita i kwitnąć nie przestaje. I widać tego owoce chociażby w liczbie dzieci zapisanych przez rodziców na Oazę, zdarzało się że bez ich wiedzy 🙂

Gość w dom, Bóg w dom
Przez pierwsze tygodnie naszego pobytu w Irlandii mieszkałyśmy u Magdy i Filipa Przybeckich, pary rejonowej Cork. Było nam u nich bardzo dobrze. Magda i Filip mówią wprost, że chcieli, by dom, w którym mieszkają, służył Panu Bogu, wspólnocie. Na początku nie wiedzieli, jak miałoby się to zrealizować, ale na odpowiedź nie musieli długo czekać. Goście z Ruchu w Irlandii, potem misjonarki z Polski (my), potem Aga i Patrycja, które przyjechały posługiwać na Oazie Ewangelizacji i gościna dla całej naszej ekipy. Z Panem Bogiem same przygody 🙂

Dużym świadectwem dla nas jest ich zaangażowanie w rozwój Domowego Kościoła na wyspie. Wiele poświęcenia przy organizacji rekolekcji ewangelizacyjnych, małżeńskich, dni wspólnoty, przy pilotowaniu nowych kręgów… I przy tym wszystko takie “świeże” i piękne, bo wciąż zerkanie do podręcznika, do tego co w charyzmacie, a jak to robił ks. Blachnicki… Tu w Irlandii Ruch nie miał jeszcze okazji się “zastać”, “zasiedzieć” i “wpaść w koleiny”.

Weekendy poza domem, tysiące kilometrów w samochodzie, dzieci przyzwyczajone do podróży z rodzicami zaangażowanymi w Domowy Kościół. Wielki wysiłek włożony w załatwianie miejsc i ośrodków, negocjacje cen, kontakt z uczestnikami – to może wydawać się oczywistością, ale tu w Irlandii po pierwsze ludzie nie byli przyzwyczajeni, że będą uczestniczyć w wyjazdach, na których panują zasady ewangeliczne (dawanie i służba), po drugie takie rzeczy się w tym społeczeństwie nie odbywają i wszelkie formalności organizacyjne bywają karkołomne. Tutaj wynegocjowana cena jest skarbem, a to że jest ośrodek odpowiedni na rekolekcje – cudem. Włożony wysiłek daje owoce, a Pan Bóg obficie błogosławi. Świadectwo Magdy i Filipa oraz ich córek to potwierdza.

Wspólnota, diakonia, jedność
Wystarczy przykład powakacyjnego dnia wspólnoty Domowego Kościoła rejonu Cork w Glencomeragh, by zobaczyć moc tutejszej wspólnoty. Spotkanie odbyło się 29 września 2018 r. My posługiwałyśmy w diakonii wychowawczej. W dniu wspólnoty uczestniczyło 27 małżeństw (i to nie były wszystkie pary rejonu), a diakonia miała pod opieką ponad 50 dzieci. Wraz z diakonią, kapłanami i prowadzącymi było nas ponad 100 osób. Dzień wspólnoty był wyjazdowy i odbył się wzorowo według materiałów Ruchu 🙂 Dzieci także miały swoją formację i zabawy. Na dniu wspólnoty par animatorskich DK rejonu Cork w Ballincollig 9 września 2018 r. miałyśmy pod opieką ok. 25 dzieci.

Dni wspólnoty rejonu Cork są na tyle liczne, że gdy dołączą do nich młodzież i dorośli, trzeba będzie organizować je w “podrejonach”.

W diakonii wychowawczej posługują osoby z Domowego Kościoła oraz inne osoby zaangażowane przy kościele. I to zarówno na dniach wspólnoty i rekolekcjach, jak i podczas spotkań kręgów (najczęściej nie ma z kim zostawić dzieci – babcia i dziadek są w Polsce). Diakonia działa bardzo ofiarnie – wydarzeń jest sporo, a często na posługę trzeba dojechać. Na ostatnim dniu wspólnoty Cork większość diakonii stanowiły dziewczyny z rejonu Dublin. Diakonia wychowawcza z Cork i okolic miała ostatnio swoje warsztaty. W pamięć zapadło świadectwo jednego z małżeństw, które w warsztatach uczestniczyło z piątką (!) dzieci, iż są dyspozycyjni do posługi. Chwała Panu!

Dni wspólnoty, Oaza Modlitwy, w której miałyśmy okazję uczestniczyć, Oaza Ewangelizacji, pokazują nam jedność Ruchu tu na wyspie. Tutaj ludzie są jedno, Ruch jest jednością. To tej pory Domowy Kościół, teraz także młodzież. Ludzie sobie pomagają, są otwarci, życzliwi, chętni do posługi, pomocy, spotykania się. Mają dla siebie czas.

Najbliższe plany
Zbliża się adwentowy Dzień Wspólnoty Cork – pierwszy w Irlandii, w którym oprócz Domowego Kościoła uczestniczyć będzie również Oaza Młodzieżowa i Oaza Dorosłych. Zapraszamy 15 grudnia 2018 r. do Glencomeragh!

Uruchamiamy już także zapisy naszych irlandzkich uczestników na oazy wakacyjne. Tak, mamy teraz listopad. Dzieci po Oazie Ewangelizacji dopominają się same! Mamy nadzieję, że jak najwięcej osób będzie miało możliwość przeżyć 15-dniowe rekolekcje w Polsce. My zapraszamy ich do diecezji rzeszowskiej 🙂

Duchowa pustynia
Tu w Irlandii jest naprawdę duchowa pustynia. Pogaństwo. Im dłużej tu jesteśmy, tym bardziej to widzimy. Społeczeństwo jest wypłukane z wiary. Brak punktów odniesienia w postaci Boga czy też silnej narodowej tożsamości (która w Irlandii łączy się z katolicyzmem). Multikulti w tym pomaga. Taki świat “nie smakuje”. Niedawno skończył się sezon na Halloween (trupy, krew, pająki, dynie, duchy, czarownice, trick or treat, dzieci przebrane wiedźmy, diabły i zombie). Sam wieczór i noc Halloween w centrum miasta celebrowany był nieskromnie mówiąc nałogowo. Wielu paniom było zimno, a panom dymno. Dzięki życzeniom “Happy Halloween!” ten czas szczęśliwie dobiegł już końca. Nie mogłyśmy się doczekać tego momentu tym bardziej, że nasz dom jako pierwszy na ulicy przybrał halloweenową dekorację. Za moment początek Christmas Season (światełka, choinki i te sprawy). Christmas Celebration rozpocznie się oficjalnym odpaleniem światełek na ul. Św. Patryka w centrum miasta. Aż chce się powiedzieć: “lovely” (sarkazm) i wypluć to wszystko.

Postkatolicki freestyle
Jest wiele Mszy Świętych w irlandzkich kościołach w ciągu dnia i uczestniczy w nich mnóstwo wiernych, ale to wszystko jest takie… Bez wyrazu? Zalatujące protestantyzmem? Katolickie powierzchownie? Niedbałe? Owszem, są kapłani, którzy odprawiają Eucharystię pobożnie i to widać, ale już przyzwyczaiłyśmy się z Giovanną do tego, że zachowanie celebransa bywa wolną amerykanką.

Do Komunii Świętej idą zasadniczo wszyscy. Czy się spowiadają, nie wiem. W pobożnym kraju, jakim jest Polska, do Komunii nie chodzą wszyscy. Jaka jest świadomość przyjmowania Pana Jezusa w Komunii Świętej u tych ludzi? Nie wiem. Ile jest Komunii świętokradzkich? Nie wiem. I pewnie nie chcę wiedzieć. Ale jeśli ci ludzie się rzadko spowiadają, to to jest przerażające.

Zachowanie wiernych na Mszy Świętej jest, najkrócej mówiąc, różne. Od pobożnego, po olewające, a przynajmniej tak to wygląda. Na Mszy możesz robić, co chcesz. Nikogo to nie zdziwi. Dalej nie wiemy, dlaczego oni klęczą lub siedzą w momentach, gdy my stoimy. Powtarzają wraz z księdzem cały fragment “Pokój wam zostawiam, pokój mój wam daję…” i inne. Podczas Przeistoczenia wiele osób siedzi. Raczej z braku świadomości. Albo z wygody? Do Komunii później te osoby oczywiście idą. Na wejściu celebransa stoją, ale na znaku krzyża już klęczą. Całą modlitwę eucharystyczną siedzą. Na Sanctus i Doksologii Wielkiej też. Wstają dopiero na Ojcze nasz. Freestyle.

Nie wiem, w co ci ludzie wierzą. Czy oni wierzą w Boga? Po co przychodzą codziennie do kościoła? Przecież się nawet angażują – czytają czytania, rozdają Komunię Świętą. Panie i panowie oczywiście, żeby nie było wątpliwości, wyjmując uprzednio z tabernakulum Pana Jezusa, stawiając Go na ołtarzu i stojąc podczas słów celebransa “Oto Baranek Boży”. Komunię rozdaje także kapłan. Komunia jest na rękę. Do ust też udzielą, ale widać, że wielu Ministers of the Eucharist jest nieprzyzwyczajonych do tego sposobu, bo się boją. Giovanna widziała, jak ludzie sami wyjmowali sobie z kielicha Pana Jezusa, zamiast przyjąć Go od szafarza/księdza (podkreśl właściwe). Jak jest wystawienie Najświętszego Sakramentu to też ksiądz nie zawsze jest potrzebny.

Ci ludzie znają się w swoich wspólnotach. Irlandczycy są bardzo towarzyscy. Może to jest element ich zaangażowania w społeczności lokalnej? Uczestnictwo w Eucharystii i przyjmowanie Komunii Świętej (jako część tego wydarzenia) stało się chyba elementem kultury i zwyczaju, a nie wiary. Proszę wybaczyć obrazę i sarkazm, ale takie są moje prywatne przemyślenia.

A, jeszcze fajne jest machanie do siebie ręką na znaku pokoju i modlitwa wiernych prosto z “wachlarza modlitw wiernych” lub jej brak. Ale no worries, do wszystkiego się idzie przyzwyczaić.

Wiem, że gdybym przestała się modlić, bardzo szybko zaczęłabym żyć tutejszym konsumpcjonizmem i bezsensem. Gdybym nie odmówiła jutrzni w Uroczystość Wszystkich Świętych, naprawdę nie poczułabym, że jest święto. Dobrze, że się modlimy, dobrze, że nie jesteśmy bogate, dobrze, że jest wspólnota, dobrze, że jest Oaza.

Weronika Sarna
wsparcie: Giovanna Jakimowicz