Newsy

Felieton wikarego na 16 grudnia 2018 roku

Wpisany przez ks. Tomasz Gałuszka

Mocne przygotowanie, bo Pan jest blisko

Czas Adwentu biegnie bardzo szybko, sami się zastanawiamy ile włożyliśmy pracy, aby chwilę się zatrzymać, aby nie dać się zwieść reklamom, które koncentrują nas tylko na zakupach. Tak się zastanawiam, co by było, gdyby zamknięto sklepy od dziś aż do świąt i otwarto by je dopiero po świętach? Większość z nas popadłaby w depresję, bo nie wyobraża sobie świąt bez przesadzonej ilości pokarmów i ozdób. Myślę, że byłoby wielu, którzy wreszcie zauważyliby swoich najbliższych, często osamotnionych, którym wcale nie potrzeba tych materialnych produktów, ale przede wszystkim szczerej i ciepłej obecności. Może mi ktoś z Was, Drodzy Czytelnicy, zarzuci, że rysuje jakieś nierealne perspektywy, ale obserwuję otaczający mnie świat i jestem zatrwożony naszym współczesnym uzależnieniem od kupowania. Brak nam przemyślenia i porządku w tym wszystkim.

W ten stan rzeczy wchodzi Bóg ze swoim Słowem, który mówi nam w III niedzielę Adwentu: „Nie bój się Syjonie! Niech nie słabną twe ręce! Pan, twój Bóg jest pośród Ciebie, Mocarz, który daje zbawienie. On uniesie się weselem nad Tobą. Odnowi swą miłość(…)”. Bogu zależy na każdym człowieku, On walczy o nas nieustannie i chce dać nam szansę, ale z naszej strony potrzeba czasu i zatrzymania na chwilkę, aby usłyszeć ten delikatny głos; pełny nadziei i miłości. Msze roratnie nastrajają nas do gorliwego przygotowania, aby oczyścić swoje serce od spraw, które nas obciążają. Sami dobrze wiemy, że mamy w naturze tendencję do ukrywania wielu spraw, które latami nas ograniczają i powodują zamknięcie na nas samych, na innych, a przede wszystkim na Boga.

Psalmista zachęca nas do tego byśmy dawali świadectwo obecności Boga pośród nas, że pomimo trudów powstajemy i kroczymy do przodu. Słyszałem piękny przykład życiowy kilka dni temu: „Całe młode życie zmarnowałam na uciechach i zepsuciu, wielu chciało mi pomóc, ale ja zawsze wiedziałam lepiej, nie pozwalałam sobie dać szansy. Dopiero w tym roku zgodziłam się jechać na rekolekcje do Niechobrza, gdzie spotkałam ludzi, którzy mają podobne, a może i gorsze problemy ode mnie. To co najbardziej mi pomogło, to poczucie wspólnoty, w której było czuć obecność Boga, który jest i chce nas ratować. W pewnym momencie uświadomiłam sobie, że całe te wcześniejsze lata, to było uciekanie przed sobą i innymi w nałogi i uciechy, które nic nie dają, tylko powodują smutne konsekwencje w życiu osobistym i rodzinnym. Wiem, że nie zmienię się z dnia na dzień, bo tego nie potrafię, ale spotkałam ludzi, którym zależy na mnie. To oni pokazali mi, że mam w sobie też dobro, a ja patrzyłam na siebie całkowicie negatywnie; widząc tylko zło. Uświadomili mi, że szatan tak działa: najpierw kusi do grzechów, a potem daje straszną rozpacz, która prowadzi do depresji, załamań czy myśli zmierzających nawet do targnięcia się na życie. I nie dotyczy to tylko jakiś prostych osób, ale wszystkich, a może przede wszystkim tych wykształconych wysoko, czy osób publicznych, które są atakowane nie tylko z zewnątrz, ale i od wewnątrz, dlatego w tym wszystkim jest miejsce na wpuszczenie łaski Bożej, aby na nowo zacząć żyć i doświadczyć narodzenia Jezusa, który przychodzi jako Małe Dziecię.

Zachęcam każdego by dać sobie czas oderwania od codzienności i tego zamieszania, aby iść spokojnie na adorację, aby przygotować się dobrze do spowiedzi świętej, a następnie ponaprawiać wszystkie krzywdy, które wyrządziliśmy bliźnim, bo każdy ma tego dużo, tylko często zapominamy o tym. Bóg nas prowadzi i daje szansę”.

Świadectwo, to niech będzie dla nas katechezą na odważne podjęcie ostatnich dni Adwentu, aby nie przespać tego czasu i nie tłumaczyć się, że w pracy to, albo tamto. Praca poczeka, zakupy poczekają, zwolnijmy, bo nikt z nas nie wie ile czasu nam zostało. Pomyślmy o tym. „Pan jest blisko”.