Newsy

Felieton wikarego na 10 lutego 2019 roku

Wpisany przez ks. Tomasz Gałuszka

Powołani jak prorok i wezwani do misji

Powołanie proroka Izajasza, o którym usłyszeliśmy w pierwszym czytaniu, ukazuje nam w kolejną już niedzielę – temat – powołania do ważnej misji. Wyczuwamy poczucie niegodności Izajasza, podobnie jak tydzień temu było u Jeremiasza. Izajasz doświadcza powołania Bożego w świątyni, tam gdzie obcuje z Najświętszym Bogiem, co jeszcze bardziej podkreślają słowa: „Święty, Święty, Święty”. Lęk i osamotnienie w chwili powołania są częstym doświadczeniem, w ten stan wchodzi Bóg ze swoją łaską, która chce uzdrawiać i dodawać odwagi. Słowa Izajasza: „Oto ja, poślij mnie!” – wskazują gotowość do pójścia za wezwaniem Bożym.

Teraz popatrzmy na nasze „podwórko życiowe ” i zadajmy sobie pytanie: czy w stanie, który aktualnie pełnię czuję się wybranym i wezwanym do misji, choć mam ciągle świadomość swojej niegodności, to jednak idę dalej, nie zatrzymuję się, nie rezygnuję?

Kilka dni temu rozmawiałem z jednym młodym człowiekiem, który czuł się zbuntowany na swój los: niby wszystko miał co było najbardziej konieczne do życia, a gdy przyszło do najmniejszego niepowodzenia od razu się załamywał i chciał rezygnować tak z pracy, jak i studiów. Gdy bliscy chcieli mu pomóc ten popadał w nerwy i mówił, że: „ on sobie sam poradzi, nie chce o tym rozmawiać itd.” Czas mijał, a sytuacja tego człowieka wcale nie poprawiała się, a nawet – wręcz przeciwnie – była coraz to gorsza. Stan psychiczny: to wrak człowieka, z którym nie można było rozmawiać na żaden temat, gdyż nerwy i wulgaryzmy przeplatały się tylko. Dopiero potrzeba było ojca, który podjął się przeprowadzenia poważnej rozmowy z synem, w której „nie przygłaskiwał” go, ale zwrócił uwagę na to kim jest i do czego został wezwany. Na początku, starał się go zrozumieć, pokazać plusy i minusy jego sytuacji, aż na koniec ruszył konkretnie: „Synu nie jesteś małym chłopcem, musisz podjąć odpowiedzialność za swoje życie, co wyrazi się w tym, że wyprowadzasz się z domu, wynajmujesz mieszkanie, poszukasz sobie jeszcze lepszej pracy, zaczynasz dbać o siebie i wtedy poczujesz, co to znaczy bycie dorosłym człowiekiem. Nie myśl sobie, że ktoś za Ciebie podejmie twoje zadania. My jako rodzice – zrobiliśmy wszystko, co było w naszej mocy. Miałeś to co najważniejsze, teraz zacznij walczyć, bo na silę nikt ci nie pomoże, a nawet ty tej pomocy nie chcesz, jak sam stwierdzasz. Nie jest mi łatwo, jako ojcu, mówić takie słowa, ale wiem że potrzeba w tej sytuacji „mocnego cięcia”, bo inaczej ty popadniesz w jeszcze większą depresję, a wtedy zostanie tylko zakład zdrowia psychicznego. Będziemy Cię wspierać na miarę naszych możliwości, ale krok należy teraz do ciebie. Na koniec pamiętaj, że jesteś kochanym dzieckiem Boga i to On ma plan dla ciebie, ale daj mu czas w swoim życiu. Człowiek nie jest samotną wyspą”.

Gdy słyszałem owo opowiadanie pierwszy raz, to się przestraszyłem, że może zbyt radykalne podejście. Jednak, jak mówił ten młody człowiek, choć na początku „go zamurowało”, to potem jakby się obudził ze złego snu, który się skończył i rzeczywiście małymi krokami rozpoczął walkę o siebie i swoje życie. Cały czas przypominały mu się słowa o tym, że ojciec zwrócił uwagę, żeby wpuszczał Boga do swego życia, by dawał Mu czas. Tak zaczęła się przygoda, która trwa do dziś, że ten trzydziestoletni mężczyzna ma dziś swoją małą firmę, która nabiera rozpędu na rynku, przygotowuje się do ślubu, bo na wspólnocie grupy rozważającej co tydzień Pismo Święte spotkał swoją przyszłą żonę. Chociaż na początku pojawiał się bunt na rodziców, to coś w sercu nie pozwalało mu się obrażać na nich – odwiedzał ich i pomagał w różnych sprawach, co i oni zauważyli i też mu pomagali, ale delikatnie, by nie zabierać mu pola do rozwoju.

Tak dziś ten młody człowiek zapragnął podzielić się tym swoim zmaganiem, aby inni dostrzegli owo Boże powołanie życiowe – właśnie w najtrudniejszych chwilach życia, aby wtedy potrafili dokonać skoku wiary, pewnego ryzyka, ale nie samotnie zamknięci w swoim egoizmie, lecz w życiu z Bogiem i z ludźmi.