Artykuły Newsy

Trędowaci XXI wieku

Wpisany przez ks. Tomasz Gałuszka

Osoby chore psychicznie nie mają przyjaciół. Często także w rodzinie. Są kłopotliwi. Unika się ich jak ognia, mimo że zdecydowana większość z nich nie jest agresywna. Nigdy nie wiadomo co powiedzą, jak zareagują. Najprostszym więc sposobem jest unikanie ich. Jeszcze skuteczniejszym – odizolowanie ich od ludzi zdrowych. Wtedy nie rażą. Nie drażnią. Nie są wyrzutem sumienia. Ale czy tak wobec chorych psychicznie postępował Jezus? Na kartach Ewangelii mamy wiele przykładów tego, że Jezus obłąkanych nie unikał. W jednym przypadku pozostawił nawet konkretną receptę, jak takiej osobie pomóc: „modlitwą i postem” (por. Mt 17, 21) (www.niedziela.pl).

11 lutego obchodziliśmy w Światowy Dzień Chorego. 23 lutego został ustanowiony przez Ministerstwo Zdrowia Ogólnopolskim Dniem Walki z Depresją. Dzień ten ma na celu upowszechnienie wiedzy na jej temat oraz zachęcanie do podejmowania leczenia. Według WHO depresja jest dziś na przedzie wiodących chorób prowadzących do niezdolności do pracy oraz najczęściej spotykamy zaburzeniem psychicznym. Niepokojącym są statystyki mówiące o rosnącej liczbie osób (młodszych i starszych) borykających się z tą chorobą. Depresja nazywana jest piekłem na ziemi, rakiem duszy, cichym zabójcą. A sami chorzy poprzez wykluczenie, stygmatyzację czy społeczny strach związany z tą chorobą nazywani są trędowatymi XXI wieku. Choroba ta ma wiele objawów: obniżony nastrój, bezsenność, trudności z koncentracją, poczucie winy, zaburzenia apetytu, kłopoty z podejmowaniem decyzji i wiele innych.

Nie jest łatwo być chorym, jakakolwiek jest to choroba. Osoby, które borykają się z chorobami psychicznymi są „niebezpieczne” dla innych – nie w dosłownym znaczeniu tego słowa, niebezpieczne, bo mogą wzbudzać w nas poczucie winy i strach. Jednak chorzy na depresję nie zagrażają nikomu, chyba że samym sobie. Różne rzeczy dzieją się w ich głowach, ale to osoby, które cierpią z powodu samotności i braku miłości.

Warto dziś wspomnieć o osobach, które zmagają się z tą chorobą a także o ich bliskich. Tych, którzy pomagają im wyzdrowieć. Nie należy wstydzić się choroby, trzeba poprosić o pomoc. Z depresji niestety nie można wyleczyć się samemu. Łaska Boża jest oczywiście niezastąpiona ale potrzeba także pomocy specjalistów, lekarzy, psychiatry, psychologa. Nie wstydźmy się pomagać innym także poprzez uświadomienie im możliwości szukania pomocy.

Jeśli jesteś zdrowy, wiedz, że możesz być wielką pomocą dla tych którzy nie mogą sami poradzić sobie z tym co ich spotyka. Jeśli mierzysz się z tą chorobą wiedz, że nie wolno ci nigdy stracić nadziei, choćby noc była ciemniejsza niż najodleglejsze zakamarki twojej duszy, choćby wszystko wydawało się nie mieć sensu, choćbyś milion razy przegrał, nie wolno ci się poddać. Nie daj się temu co cię przytłacza i odbiera nadzieję, nie żyjesz po to by przegrać, żyjesz po to by zostać zwycięzcą!

Depresja jest zawsze doświadczeniem duchowym. Ci, którzy opiekują się osobami cierpiącymi na depresję, a nie spełniają określonych funkcji terapeutycznych, powinni przede wszystkim dopomagać im w odzyskaniu szacunku dla samych siebie, wiary we własne umiejętności, zainteresowania przyszłością i woli życia. Dlatego ważne jest, aby wyciągnąć do chorych pomocną dłoń, pozwolić im odczuć dobroć Boga, włączyć ich we wspólnotę wiary i życia, w której mogliby czuć się akceptowani, rozumiani, wspomagani; w której — jednym słowem — czuliby się godni, aby kochać i być kochanymi. Dla nich, jak dla każdego, kontemplacja Chrystusa i zarazem przyzwolenie, aby On na nich patrzył, to doświadczenie, które otwiera na nadzieję i przynagla do wyboru życia (por. Pwt 30, 19). – św. Jan Paweł II

Magdalena Maraj
foto: deon.pl