Artykuły Newsy

Dusza moja pragnie postu, ciało karnawału

Wpisany przez ks. Tomasz Gałuszka

Moja koleżanka ma teścia alkoholika. Z biegiem lat jest coraz gorszy: bluźni, wyzywa żonę, zaciąga kredyty na picie. Jednak w okresie Wielkiego Postu ten człowiek się zmienia. Odstawia alkohol, zaczyna dostrzegać ciężkie życie żony, uwielbia wnuki… Ktoś powie: wielkie mi ale, nie pić te 40 dni. Dla niego wielkie. Każdy dzień bez kropli alkoholu jest dla alkoholika mordęgą. On wstaje rano i musi stoczyć straszliwą walkę z samym sobą, żeby nie pójść po butelkę wina… Ciężko to zrozumieć, ale tak naprawdę jest. Rodzina mojej koleżanki ma chwilę szczęścia z trzeźwym, kochającym człowiekiem i nadzieję, że może kiedyś ten Wielki Post nigdy się nie skończy…

Człowiek, który upadł i wszystko zaprzepaszcza podnosi się, odzyskuje godność, odzyskuje rodzinę. Daje im najcenniejszy prezent, a na ile mnie stać? Co mogę podarować, czego się wyrzec, co dać z siebie innym? Nie piję, nie palę, może nawet nie przeklinam… Masz w sobie przecież tyle piękna i dobroci, ale często nikt o tym nie wie. Spożytkuj to wreszcie, nie bądź obojętny, nie bądź obserwatorem, daj z siebie coś więcej. Okres Wielkiego Postu będzie Ci tylko sprzyjał…

Idąc Drogą Krzyżową mówimy, że pomagamy nieść krzyż Chrystusowi. Ja uzmysłowiłem sobie dzisiaj, że to Chrystus pomaga dźwigać krzyż każdemu z nas…

Pewien człowiek opowiedział swój sen. Spacerował po plaży z Panem Jezusem. Na morskich falach zobaczył całe swoje życie. Od czasu do czasu spoglądał za siebie. Były fragmenty, że na piasku odbiły się cztery stopy ale były też takie, gdzie człowiek zobaczył tylko jedną parę nóg. Zapytał więc Jezusa dlaczego tak jest. Pan mu odpowiedział: gdy w życiu było Ci bardzo źle, nosiłem Cię na rękach…

Idźmy więc na nabożeństwo Drogi Krzyżowej, Gorzkich Żali – nie z obowiązku ale z podziękowaniem Jezusowi, że zawsze nas podźwignie i nie zostawi samych z krzyżem. On ma czas, cierpliwość i serce, a my? Tak często mówimy: dzisiaj nie dam rady, nie wyrobię, w kościele zimno, ksiądz przynudza a ja zmęczony po pracy… Jeszcze to, jeszcze tamto, brakuje tylko szczerego PRZEPRASZAM… Często mówię: Kocham Cię Boże, przecież o tym wiesz. Może Bóg mi odpowiada: Wiem, ale tęskniłem za Tobą, znowu do mnie nie przyszedłeś… Tak mówi, ja to słyszę…

ks. Grzegorz Wolan