Newsy

Rzeszów: Święty Lekarz w Szpitalu Chopina

Wpisany przez ks. Tomasz Gałuszka

O tym, że relikwie są potrzebne mówiono już wiele. Mają nam przypominać o nieustającej obecności wśród nas świętych i błogosławionych. Mają nam uświadamiać pewną więź między nami, możliwość bliskości ze świętym. W tradycji Kościoła istotne jest przekonanie, że oni orędują za nami w niebie. Modlitwa przy ich relikwiach i zwyczaj ich całowania staje się wyrazem pokory, wdzięczności, ale i naszej pobożności. W ten sposób uświadamiamy sobie też, że jest to znak obecności innej rzeczywistości.

W niedzielę 17 marca br. miało miejsce uroczyste wprowadzenie relikwii św. Józefa Moscatiego do kaplicy pw. św. Łukasza w Klinicznym Szpitalu Wojewódzkim Nr 1 w Rzeszowie.

Personel i pacjenci zgromadzili się na Mszy św. o godz. 7. W koncelebrze uczestniczyli: ks. Krystian Winiarski – prefekt WSD, ks. Józef Pasiak – proboszcz parafii Stobierna (pacjent szpitala), ks. Krzysztof Bal i ks. Grzegorz Białoń – kapelani Klinicznego Szpitala nr 1 im. Fryderyka Chopina w Rzeszowie.

W homilii ks. Krzysztof Bal przybliżył życiorys Świętego. Mówił, że Moscati to Włoch wywodzący się z dobrej rodziny, niezwykle uzdolniony, obdarzony intuicją, pnący się po szczeblach kariery a jednocześnie delikatny i wrażliwy, przepełniony wiarą i miłością, mierzący się z cierpieniem. To wybitnie uzdolniony lekarz, szybko pnący się po szczeblach kariery naukowej i medycznej, ale i równocześnie człowiek głębokiej wiary.

Jego zdolności medyczne były wielkie, jednak to wiara wzbogacała jego umiejętności diagnostyczne, pozwalając odgadywać choroby, odczytywać ze znaków niewidzialnych, co zadziwiało kolegów lekarzy. Przenikliwie też diagnozował choroby duszy. Pan daje mi jasne przeczucie i niejednokrotnie widzę też deformację duszy, jak sam podkreślał.

Jako medyk i wykładowca często w swojej pracy ze studentami podkreślał znaczenie duszy człowieka: Błogosławieni jesteśmy, my lekarze, jeśli pamiętamy, że obok ciał mamy przed sobą dusze nieśmiertelne, wobec których mamy ewangeliczny nakaz, by kochać je jak siebie samego… Macie w swoim posłannictwie zawierzonym Opatrzności, pamiętać, że wasi chorzy mają przede wszystkim duszę, do której musicie umieć zbliżyć się i którą musicie przybliżyć do Boga.

Stąd do swych młodszych kolegów zwykł mawiać: Pamiętajcie, że powinniście zajmować się nie tylko ciałami, ale również chorymi duszami, które się do was zgłaszają. Jakże wiele bólu w sposób łatwy możecie uśmierzyć poprzez radę odnoszącą się do duszy, zamiast zimnej recepty.

Józef Moscati poświęcał także wiele czasu ubogim. Mówił: Chorzy są obrazem Jezusa Chrystusa. Wielu nieszczęśliwych przestępców i grzeszników trafia do szpitali z woli Miłosiernego Boga, który pragnie ich ocalenia. Powołaniem sióstr, lekarzy, pielęgniarzy i całego personelu szpitala jest współpraca z tym nieskończonym Miłosierdziem, pomagając, wybaczając, poświęcając się.

Leczył ich nieraz za darmo lub przyjmując bardzo skromne wynagrodzenie. Jeśli była potrzeba wspierał potrzebujących finansowo. Poza troską o ciało wykazywał ogromną troskę o duszę swoich chorych zachęcając do przyjmowania Eucharystii i spowiedzi św.

Często powtarzał chorym: niech się pan wyspowiada… powierzcie się Bogu… pomyślcie o duszy nieśmiertelnej… Bóg jest Panem duszy i ciała; zalecał chorym, aby nie oddalali się od Boga.

Sam także prowadził niezwykle głębokie życie duchowe. Siły do codziennej pracy czerpał ze Mszy Świętej. Niemalże każdego dnia uczestniczył we Mszy św. Mówił: Kto przyjmuje komunię świętą każdego ranka, ma ze sobą ładunek energii, która nie ulega wyczerpaniu.

W czasie uroczystości beatyfikacyjnych w 1975 roku, papież Paweł VI powiedział o nim: “Postać Józefa Moscatiego potwierdza, że powołanie do świętości jest skierowane do wszystkich. Ten człowiek uczynił ze swego życia dzieło ewangeliczne. Był profesorem uniwersytetu. Zostawił wśród swoich uczniów pamięć niezwykłej wiedzy, ale przede wszystkim prawości moralnej, czystości wewnętrznej i ducha ofiary”.

Cudem kanonizacyjnym było uzdrowienie młodego robotnika młodego robotnika, Giuseppe Montefusco. Jego matce przyśniła się postać w kitlu lekarskim. W kościele Gesù Nuovo rozpoznała jego twarz jako bł. Moscatiego. Odtąd zaczęła modlić się za jego wstawiennictwem. Wkrótce jej syn całkowicie wyzdrowiał z białaczki i powrócił do pracy.

25 listopada 1987r. papież Jan Paweł II podczas uroczystości kanonizacyjnych powiedział jakże znamienne słowa: „Człowiek, którego od dnia dzisiejszego przywoływać będziemy jako świętego Kościoła Powszechnego, jest przykładem konkretnej realizacji ideału świeckiego chrześcijanina. [Ten] lekarz i naukowiec, nauczyciel akademicki w dziedzinie fizjologii i chemii fizjologicznej, wypełniał swoje powołanie z pełnym zaangażowaniem i powagą, której jego profesja wymaga (…) Z tego punktu widzenia Moscati jest nie tylko przykładem do podziwiania ale i naśladowania przez środowisko medyczne… Jest przykładem nawet dla tych, którzy nie dzielą jego wiary”.

Mam nadzieję, że orędownictwo św. Józefa Moscatiego w naszym szpitalu będzie owocowało licznymi łaskami dla naszych chorych i dla nas. A sama postać tego świętego lekarza stanie się przyczynkiem pogłębienia naszej wiary i zmianie naszych zachowań na lepsze. Bo przecież cytując Świętego „Błogosławieni jesteśmy, jeżeli pamiętamy, że obok ciał mamy przed sobą dusze nieśmiertelne, względem których posiadamy ewangeliczny nakaz, żeby kochać je jak siebie samego”.

Małgorzata Głowacka