Artykuły

Droga Krzyżowa wiarą pisana

Wpisany przez ks. Tomasz Gałuszka

Panie Jezu, życie to droga krzyża. Idziemy nią, bo Ty jesteś naszym przewodnikiem i wsparciem. Upadamy i wstajemy, cierpimy i walczymy, z Tobą i dla Ciebie.

Stacja I – Pan Jezus na śmierć skazany.
W 2002 roku z powodu suszy w afrykańskim państwie Malawi zapanował głód. Często całodzienne wyżywienie stanowiła odrobina ryżowego kleiku. Ludzie umierali, zdychały zwierzęta. Każdego dnia pojawiały się nowe groby. Głód w Afryce do dzisiaj dziesiątkuje ludzi i świat jakoś nie umie sobie z tym poradzić. Skazuje na śmierć niewinnych, w tym małe dzieci. Nie ma odpowiedzialnych za głód i jak Piłat przed dwoma tysiącami lat, wszyscy umywają ręce. My jesteśmy w tłumie, może nie krzyczymy: ukrzyżuj! ukrzyżuj! ale bywa często, że nie robimy nic, żeby pomóc. Za każdy kawałek wyrzuconego chleba, przepraszamy Cię Panie. Za obojętność czy zamykanie oczu, przepraszamy Cię Panie.

Stacja II Pan Jezus bierze krzyż na swoje ramiona.

Rodzice małej dziewczynki Klary wraz z jej narodzinami otrzymali ciężki krzyż. Dzielnie go dźwigają. Dziecko ma kilkanaście napadów padaczki w ciągu dnia, potrafi nie spać całe noce. Rodzice organizują różne akcje, żeby zebrać pieniądze na leczenie. Całe dnie spędzają w szpitalach i ośrodkach rehabilitacji. Cierpią ze swoją córką i z miłości do niej nie odrzucają krzyża. Tak wielki trud można znieść tylko dla miłości. Panie Jezu, który z miłości dla nas skonałeś na krzyżu, wspieraj każdego dnia rodziców chorych dzieci.

Stacja III – Pan Jezus upada po raz pierwszy.
W amerykańskim stanie California kilkunastoletnia dziewczyna Amberley mieszkała na rancho ze swoimi rodzicami. Od dziecka uwielbiała konie. Wcześnie zaczęła na nich jeździć i było tak, że potrafiła rano wsiąść na konia i gnać przed siebie godzinami. Zaczęła brać udział w zawodach rodeo i to stało się jej pasją. Właśnie przygotowywała się do bardzo ważnego konkursu, gdy zdarzył się wypadek. Jadąc samochodem koziołkowała na drodze, siła uderzenia była tak wielka, że wyrzuciła ją z auta. Am znalazła się na ogrodzeniu z desek i drutów kolczastych. Złamała kręgosłup i straciła władzę w nogach. Matka dziewczyny klęczała przy jej łóżku w szpitalu i gorąco się modliła. Nie opuszczała córki na krok i mobilizowała ją do rehabilitacji. Kiedyś Am powiedziała: skoro Bóg mnie kocha, dlaczego zabrał mi sens życia? Odpowiedź przyszła niebawem. Motywowana przez rodziców, rodzeństwo i wielu innych ludzi Am postanawia zrobić wszystko, żeby tylko wsiąść na konia. Ćwiczy ponad siły, ale osiąga cel. Jeździ znowu na koniu i występuje w programie telewizyjnym, po którym dostaje tysiące listów od ludzi takich, jak ona – na wózkach. Piszą: dajesz nam siłę, a matka mówi: Bóg zatrzymał Ci nogi, ale otworzył serce. Amberley wygrywa prestiżowe zawody rodeo. Często przypomina sobie słowa szpitalnej pielęgniarki: błogosławieństwa nadejdą, choć czasem trudno je dostrzec. Ona już widzi… Am jest przykładem na to, że z każdego upadku można się podnieść. Trzeba ogromu miłości, wsparcia bliskich, wiary i woli walki. Panie Jezu wspieraj nas w upadkach i w sytuacjach, o których myślimy, że są bez wyjścia.

Stacja IV – Pan Jezus spotyka swoją Matkę.
Gdy zapytano pewnego maszynistę, czy zabił kiedyś człowieka na torach, to odpowiedział, że trafili mu się samobójcy, ale jedno zdarzenie było szczególnie bolesne. Przez tory przebiegała rodzina, rodzice i jedno dziecko zdążyli, syn nie zdążył. Maszynista mówił: pamiętam włosy matki, czarne i długie, w jednej sekundzie zrobiły się białe. Boleść matki, gdy cierpi czy umiera dziecko, jest niewyobrażalna. Tak cierpiała Maryja, Matka nas wszystkich, patrząc na rany i upokorzenie Jezusa. Panie Jezu dziękujemy Ci za Maryję, za naszą Orędowniczkę. Dziękujemy Ci za nasze mamy i za dar macierzyństwa.

Stacja V Szymon z Cyreny pomaga nieść krzyż Panu Jezusowi.
Zawsze myślała, że byliby szczęśliwym małżeństwem, gdyby nie teściowa. Mąż wracał od matki zły i rozdrażniony, ciągle coś było nie tak. Wiedziała, że teściowa ma jej za złe nawet nieodkurzony dywan. Starała się, ale tak naprawdę nie można było wygrać z zazdrością matki o syna. Mąż zmarł nagle na zawał. Wszyscy byli w szoku, a teściowa podupadła na zdrowiu. Gdy sąsiadki jej powiedziały, że prawie nie wychodzi z domu, postanowiła do niej iść. Miała klucz męża i gdy długo nikt nie otwierał, weszła sama. Na fotelu z różańcem w ręku drzemała kobieta, która o mało nie rozbiła jej małżeństwa, bardzo zmieniona i postarzała. Obudziła ją delikatnie, spojrzały sobie w oczy. Staruszka zapłakała: nie śmiałam zadzwonić, myślałam że nie przyjdziesz. Synowa nic nie odpowiedziała, wzięła się za sprzątanie, obiad, zakupy. Przymuszona sytuacją jak kiedyś Szymon z Cyreny pomagała swojej teściowej przejść godnie starość. Ulżyła cierpieniu i nie pozwoliła dźwigać krzyża samotności. Panie Jezu spraw, abyśmy bez przymusu wyciągali ręce do potrzebujących. Niech miłość do bliźniego pokonuje niechęć i nienawiść.

Stacja VI Weronika ociera twarz Panu Jezusowi.

Są rodzicami kilkorga dzieci. Rzadko mają wolną chwilę, już nie mówiąc o wieczorze. Gdy wreszcie tak się złożyło, że mogą razem gdzieś wyjść wybrali kino a potem McD. Przed wejściem do baru zaczepił ich bezdomny. Wołał pieniędzy, ale odmówili. Zaprosili go ze sobą na posiłek. Człowiek nie chciał, bo powiedział, że z takich miejsc go wyrzucają. Postanowili więc zjeść posiłek razem z nim na zewnątrz. Wysłuchali jego historii i tego, że nie ma dzisiaj gdzie spać. Powiedział, że z noclegowni go wyrzucą, bo często przychodził tam pijany. Zaproponowali, że go tam zawiozą i wstawią się za nim. Tak też zrobili, nakarmili człowieka i zapewnili nocleg. W ten jeden wieczór dali mu odczuć, że nie jest sam, że świat nie zawsze jest zły. Wyszli z tłumu obojętnych, żeby otrzeć łzy odrzuconemu człowiekowi. Każdy z nas może być jak Weronika… Panie Jezu otwórz nam oczy na potrzebujących i cierpiących w samotności.

Stacja VII Pan Jezus upada po raz drugi.
Pił na umór. Nic się nie liczyło i na nic nie zważał. Był kierowcą ciężarówki i często siadał pijany za kierownicą. Nie zdawał sobie sprawy, że dobra passa kiedyś się skończy. Pewnej nocy spowodował wypadek i zabił człowieka. Dzisiaj siedzi w więzieniu. Żona od niego odeszła, dzieci nie chcą go widzieć a on wie, że już nigdy nie będzie pił. Największym jego marzeniem jest, aby wybaczyła mu rodzina osoby, którą zabił. Upadł tak bardzo, że odebrał komuś życie. Dzisiaj się podnosi i wierzy, że moc przebaczenia da mu nadzieję na odrodzenie. Panie Jezu Ty też upadałeś i podnosiłeś się, bo taka jest droga krzyża. Trzeba na niej siły i motywacji. Wsparcia i miłości bliskich.

Stacja VIII Pan Jezus spotyka płaczące niewiasty.
Zapytana, czy jedzie do rodziny na święta, kobieta rozpłakała się. Ja nie mam dokąd pojechać – mówiła przez łzy. Rodzice zmarli, gdy byliśmy z bratem mali. Byłam starsza, więc zawsze się nim opiekowałam. Po śmierci mojego pierwszego męża wyszłam znowu za mąż i brat mi tego nie wybaczył. Nie polubił człowieka, z którym się związałam i przestał się do mnie odzywać. Zmienił nawet nr telefonu, a gdy dzwonię, bratowa odpowiada, że go nie ma. Nie płaczcie nade mną – mówił Jezus – płaczcie nad sobą. Nad zatwardziałością swoich serc, nad zawziętością i nieumiejętnością wybaczania. Panie Jezu spraw, aby nasze łzy były zawsze łzami oczyszczenia i skruchy.

Stacja IX Pan Jezus upada po raz trzeci.

Nigdy nie przykładał się do nauki. Bardziej ciągnęła go zabawa i towarzystwo. Wcześnie zaczęły się papierosy, alkohol i narkotyki. Na jednej z imprez, poznał dziewczynę, podobną do siebie. Wzięli ślub. Gdy urodziło się dziecko, postanowił wyjść na prostą. Po kilku próbach leczenia, wreszcie mu się udało. Jego żonie niestety nie. Dla dobra dziecka musiał ją opuścić. Dzisiaj sam wychowuje córeczkę, jest dla niej mamą i tatą. Pokusy przychodzą, ale są też ufne oczy dziecka, których nie potrafi i nie chce zawieść i oszukać. Dzięki tej dziecięcej miłości i wsparciu rodziców, daje radę. Panie Jezu Ty upadałeś trzy razy. Poraniony, wyszydzany podnosiłeś się mimo braku sił. Wspieraj nas w walce z nałogami – pijaństwem, narkotykami czy hazardem.

Stacja X Pan Jezus z szat obnażony.
Do kościoła w pewnej wsi wszedł człowiek, o którym wszyscy wiedzieli, że przez lata nie przekroczył progu świątyni. Gdy przystępował do komunii św. wiele osób nie kryło oburzenia. Przeszłość tego człowieka była wszystkim znana. Donosił na ludzi i wielu wyrządził krzywdę. Łatwo było wszystkim go osądzić, bo jego grzechy znane były każdemu. Nie jedna z osób siedzących w ławce, może zrobiła coś jeszcze gorszego, ale jej grzech nie został obnażony. Przed Bogiem staniemy kiedyś nadzy. Bez szaty obłudy i zakłamania. Panie Jezu, tylko Ty jesteś Sędzią sprawiedliwym. Uwolnij nas od pychy i piętnowania.

Stacja XI Pan Jezus do krzyża przybity.

O zmarłych nie mówi się źle, ale dzisiaj muszę powiedzieć prawdę. Mój teściu nie był dobrym człowiekiem. Przez lata wiele od niego wycierpiałam. Zawsze powtarzał, że jego syn zrobiłby karierę, gdybym go nie usidliła dzieciakami. Po śmierci teściowej, wspaniałej kobiety, podupadł na zdrowiu. Padła diagnoza – Alzhaimer. Czułam ulgę, gdy zmuszeni byliśmy oddać go do ośrodka. Mąż odwiedzał ojca bardzo często, ja nie pojechałam nigdy. Gdy zdiagnozowano u teścia złośliwy nowotwór mąż jeździł do niego każdego dnia. Przyszła agonia i mąż nie wrócił na noc. Rano zadzwonił i powiedział: przyjedź, tata powtarza tylko Twoje imię. Pojechałam, weszłam do sali i zobaczyłam na łóżku cierpiącego, zniszczonego chorobą staruszka. Przybity do krzyża, konający wyszeptał do mnie: Beatko, wybacz mi, bez tego nie umrę. Poczułam łzy na policzku i powiedziałam: ty też mi wybacz tato. Mój teść chwilę później zasnął w spokoju już na wieki a ja wyzbyłam się nienawiści, która zżerała mnie od środka. Panie Jezu spraw, abyśmy umieli wybaczać konającym i cierpiącym. Prosimy Cię też, abyśmy na krzyżu cierpienia, w godzinę śmierci doświadczyli czasu nawrócenia.

Stacja XII Pan Jezus na krzyżu umiera.

Nigdy nie myślała, że przeżyje swoją córkę. Przecież to ona miała się nią opiekować na starość. Dzisiaj siedzi przy jej łóżku i chciałaby przekupić śmierć, żeby zabrała matkę a nie córkę. Córka cierpi, rak szaleje, a ona współcierpi z bezradności, lekarze już się poddali. Siedzi przy niej, żeby obronić ją przed śmiercią a przecież powinna dać jej odejść. Tyle lat leczenia i cierpień. Jednak tak trudno się rozstać… Maryjo, która patrzyłaś na śmierć swojego syna, módl się za rodziców, którzy muszą pożegnać dzieci. Oręduj za nimi, aby ból rozstania pozwolił im dalej żyć.

Stacja XIII Pan Jezus z krzyża zdjęty i oddany Matce.
Gdy leżała na sali porodowej już wiedziała, że nie będzie tak szczęśliwa po porodzie jak inne matki. Urodzi bardzo chore dzieciątko, które ma żyć tylko kilka minut. Lekarze spytali, czy chce rodzić naturalnie. Mogła mieć cesarskie cięcie. Naturalnie – odpowiedziała – chociaż przez chwilkę pobędę z moim synkiem. Ten moment musi mi wystarczyć na całe życie. Wypłakała już chyba wszystkie łzy i nie znalazła odpowiedzi na pytanie: dlaczego? Dlaczego jej synek nie może żyć, ząbkować, iść do przedszkola i szkoły. Modliła się o cud. Dobry Boże, pomagaj matkom w bolesnych chwilach. Daj ukojenie.

Stacja XIV Pan Jezus do grobu złożony.
Stała na grobem męża i nie mogła uwierzyć, że już nigdy nie zjedzą razem śniadania, że już nie obejrzą ulubionego serialu czy nie pobawią się z wnukami. Jeszcze wczoraj się do niej uśmiechnął a dzisiaj słyszy ten straszliwy dźwięk ziemi, która spada na wieko trumny. Jak to życie przeleciało, te wszystkie lata? Pamięta jeszcze narodziny dzieci a dzisiaj kończy się tak wiele. Jej mąż już po drugiej stronie, wolny i szczęśliwy. Kiedyś do niego dołączy, ale nie dzisiaj, jeszcze nie czas. Ona w pociągu życia a jej mąż przekroczył już most. Powie tylko: do widzenia. Panie Jezu, przez swoją śmierć na krzyżu nigdy nie umieramy. Śmierć na ziemi niczego nie kończy, jest przejściem do wieczności. Dziękujemy za Twoje poświęcenie.

Droga Krzyżowa dobiegła końca, ale w życiu każdego z nas skończy się dopiero w godzinie śmierci. Pójdzie z nami Jezus, jak my z Nim dzisiaj.

ks. Grzegorz Wolan