Artykuły

Felieton wikarego na 28 kwietnia 2019 roku

Wpisany przez ks. Tomasz Gałuszka

Zwątpienie i nieufność

Najbardziej popularne postawy współczesności, to zwątpienie i nieufność. Czy to się nam podoba czy nie? Tak wygląda rzeczywistość, w której przychodzi nam żyć.

Niektórzy komentatorzy czytań na Niedzielę Miłosierdzia Bożego wskazują, że: „najniebezpieczniejszym wrogiem wiary i miłości jest zwątpienie, nieufność, paraliżujące pytanie: Czy przypadkiem wszystko nie było oszustwem lub samooszukiwaniem?” Oczywiście odnosi się to do prawdy o zmartwychwstaniu naszego Pana Jezusa Chrystusa, ale i bardzo mocno koresponduje to z naszą społeczną atmosferą. Dlatego patrząc na obraz Jezusa Miłosiernego, który otwiera swe serce i bok dla nas, ukazując nam nową szansę w relacji do Ojca w Niebie, ale i nowe życie, które tylko w Nim ma sens, możemy ogarnąć w tym świetle nasze sumienia, rodziny, zakłady pracy i społeczności lokalne. Potrzeba nam takiego popatrzenia z dystansem na to, co było, aby nie zagubić sensu życia. Nie wolno nam się zatrzymać, ani cofać, ale musimy wzajemnie współpracować dla dobra wszystkich. Sami dobrze wiemy, że gdy jest trudno, to wtedy zaczynamy się mobilizować do zmiany i wszelkiej współpracy.

Patrzymy na świętego Tomasza z Ewangelii, który doświadczył zwątpienia i nieufności. Bardzo cierpiał z powodu tych postaw, z czego z pewnością nie zdawali sobie sprawy pozostali Apostołowie, z wyjątkiem świętego Jana, który jednak opowiedział o nim w swej Ewangelii. Ukazał on Pana Jezusa, który daje szansę Tomaszowi, nie zostawia go samego z jego dręczącą niewiarą, ale pokazał mu swe rany, aby uleczyć ranę jego zwątpienia.
Gdy sięgamy do tekstu Apokalipsy św. Jana z dnia dzisiejszego, to zauważamy, że Jezus chce byśmy uwierzyli w Niego, byśmy się nie bali. Jak nam wszystkim potrzebne są te słowa: „Przestań się lękać! Jam jest Pierwszy i Ostatni, i żyjący. Byłem umarły, a oto jestem żyjący na wieki wieków i mam klucze śmierci i Otchłani.”

Doświadczenie osobistego spotkania z Panem Jezusem wyzwala ze strachu przed śmiercią. Często zauważyć to można bardzo dokładnie na uroczystościach pogrzebowych, gdy osoby żyjące daleko od Boga bardzo boją się widoku osoby zmarłej oraz cała liturgia ich przygniata. Natomiast bliskość Boga wyzwala z tego, wtedy dostrzegamy nadzieję, że my także przejdziemy te „bramę śmierci” kiedyś, a teraz mamy okazję do walki o godność naszego życia.

Potrzeba tylko czasu i wytrwałości by nie wątpić, ale uwierzyć w wartość zmartwychwstania Pana Jezusa – nie jako – tylko faktu historycznego sprzed dwóch tysięcy lat, ale faktu, który dokonuje się tu i teraz w czasie każdej liturgii eucharystycznej – jednak bez wiary jest to niemożliwe. Zróbmy ten krok ku Jezusowi ze słowami: „Jezu ufam Tobie”.