Artykuły

Felieton wikarego na 5 maja 2019 roku

Wpisany przez ks. Tomasz Gałuszka

„Trzeba bardziej słuchać Boga niż ludzi.” (Dz 5, 29)

​Św. Piotr wypowiadając słowa zawarte w tytule felietonu, podjął się odważnej obrony wiary w Jezusa Chrystusa i pokazał, że stał się godny cierpieć dla Jego Imienia i Jego Chwały. ​Sami jesteśmy w stanie wyczuć, że zdrada, której uległ na początku, gdy trwał sąd nad Jezusem – wiele go nauczyła. Uznał swój błąd i ludzki strach i oraz zapłakał, a teraz po doświadczeniu spotkań ze Zmartwychwstałym już wie więcej, dlatego nie boi się bronić Osoby Jezusa i stawia czoła przeciwnikom. Św. Piotr ma osobistą relację z Jezusem, idzie w Jego Imię pośród ludzi.

Kolejne dni okresu wielkanocnego w czytaniach mszalnych ukazują nam tego Apostoła, jako świadka wiary głębokiej i odważnej, której my współcześni bardzo potrzebujemy. Gdy tak czytam osobiście te teksty Dziejów Apostolskich, to chce się powiedzieć, że nam dziś potrzeba takiej odwagi, bo chociaż żyjemy dużo później, to przychodzi nam staczać nieustannie takie walki z ludźmi, którzy nie wiedzą czym jest wiara prawdziwa i myślą, że wystarczy tylko być ochrzczonym. Dobrze wiemy, że nie wystarczy! Chrzest to początek, ale jeśli sami nie doświadczymy swego grzechu i nie zwrócimy się z nim do Jezusa, to nie spodziewajmy się głębokiej wiary. Św. Piotr tylko dlatego odważnie poszedł za Jezusem, ponieważ nie zgorszył się sobą – jak Judasz – ale wrócił z płaczem do Jezusa i to uzdrowiło go wewnętrznie.

Nas współcześnie trawi swoiste przyzwyczajenie do wiary, co wyraża się w lubieniu wielu obrzędów i rytów, a braku zaangażowania w obronę wiary każdego dnia. Dostrzegamy to w codziennych relacjach – co widać – w atakach na osoby bardziej rozmodlone czy otwarte na światło wiary, a także we wszelkich atakach na religię i budynki sakralne na całym świecie. To nie przypadki, ale ewidentne znaki działania złego ducha i nie ma się tu co czarować, ale odpowiedzialnie uderzyć się w piersi i podjąć postawę św. Piotra: „Trzeba bardziej słuchać Boga niż ludzi.” Dlaczego? Po pierwsze dlatego, że mamy głosić nie siebie, ale Ewangelię, a po drugie: tylko trwanie na modlitwie ze Słowem Bożym uczy nas głębokiej więzi z Nim i daje równowagę do walki o prawdę w życiu społecznym i narodowym.

Jeden z komentatorów tak napisał: „Człowieka można poznać po rysach twarzy, po jego dłoni, po sposobie chodzenia; rozpoznajemy go w słowie i działaniu. Istnieje słowo, które wychodzi z serca szczerego i dobrego. Są też słowa puste i złe: bałamuctwo, plotki, kłamstwo. Znamy słowa, które dają życie, leczą i pomagają, ale i słówka, które niszczą i zabijają”. Warto zastanowić się po czym możemy poznać dobre słowo? Jak rozpoznać dobrego człowieka i katolika zarazem? Mamy świadomość, że nie tylko przez dobre słowo i czyny – ale również po „dźwięku, po wewnętrznym dźwięku”. Ma to swe źródło w dobrym sercu pełnym wiary żywej, która jest darem Boga, ale i rozwija się przez codzienny wysiłek. Tego wytrwałego wysiłku trzeba nam wszystkim.