Artykuły

Idźcie na cały świat i nauczajcie wszystkie Narody – Misjonarze Kazachstanu dawniej i dziś

Wpisany przez ks. Tomasz Gałuszka

Dobrą okazją do poznania posługi misyjnej polskich misjonarzy Kazachstanu oraz samego tego kraju była niedawna pielgrzymka mojej rodziny (22 kwietnia do 4 maja 2019 roku). Pragnę przedstawić relację z pobytu w Kazachstanie, która ma na celu przybliżenie pewnych realiów tego kraju.

Naszym Przewodnikiem był ks. Jan Radoń – kapłan Diecezji Rzeszowskiej – Od 4 lat Proboszcz i Dziekan Pawłodaru. Pawłodar jest miastem w północno-wschodniej części Kazachstanu, położony nad rzeką Irtysz. Liczy około 300 tysięcy mieszkańców. Większość mieszkańców to muzułmanie mówiący po rosyjsku. Tam (w Kazachstanie) sytuacja Kościoła jest inna niż w Polsce dlatego, że na 17 mln mieszkańców w Kazachstanie, który jest 9-cio krotnie większy od Polski, katolicy stanowią ok. 2%.

Opieką ks. Jana otoczeni są parafianie z Pawłodaru. Obecny jest tam pięknie utrzymany kościół katolicki pod wezwaniem św. Teresy od Dzieciątka Jezus. Parafia niewielka, ale działa prężnie i organizuje różne spotkania wiernych. W podziemiach kościoła są sale katechetyczne, a nawet mini muzeum opisujące historię tej placówki. Niedaleko świątyni Ks. Proboszcz buduje klasztor klauzurowy, gdzie 15 mniszek z Indii będzie modlić się i pracować. Do parafii należą również inne wspólnoty katolickie odległe od centrum nieraz kilkaset kilometrów, położone w Pawłodarskim Obwodzie (kościół św. Franciszka z Asyżu w Kaczyrach, kościół Jezusa Miłosiernego w Aksu, św. Jana Chrzciciela w Jekybastuz i inne). Kaplice znajdują się w domach prywatnych lub blokach na obrzeżach miejscowości, a dojazd wiernych do nich jest utrudniony – (powstawały w czasach sowieckich, kiedy kult był zakazany). Przez 25 lat niezależności Kazachstanu ani razu nie było wystąpień na tle religijnym. Obecnie, kiedy jest wolność religijna pilnie potrzeba budowania niewielkich kaplic w centrum miasta (sprawowanie Mszy świętej w domach prywatnych sugeruje, że jest to sekta). Niejednokrotnie wierni nie są w stanie przybyć do świątyni, dlatego kapłan odwiedza ich w domach. Jedna z najstarszych parafianek w Kaczyrach (99 lat) pamięta czasy, kiedy kapłan w największej tajemnicy sprawował Mszę świętą w jej domu – do dzisiaj jest tam kaplica, a wśród sprawujących Eucharystię był również Błogosławiony Ks. Władysław Bukowiński. Kazachstan ciągle potrzebuje nowych misjonarzy, ludzi gotowych pójść, aby głosić Chrystusa w kraju, gdzie katolicy są mniejszością, a posługuje im niespełna 90 duchownych. Aby pełnić posługę misyjną w tym kraju trzeba wielkiej wiary, cierpliwości i pokory – trzeba wielkiej nadziei, aby nie zwątpić w owoce swojego posługiwania wśród „garstki” wiernych – trzeba prawdziwej miłości do tych ludzi o tak odmiennej kulturze (kraj wielonarodowościowy – 180 narodów).

Nasza pielgrzymka wiodła również do Karagandy, szlakiem Błogosławionego Ks. Władysława Bukowińskiego – długoletniego misyjnego duszpasterza w Kazachstanie i całej sowieckiej Azji Środkowej, nazywanego „apostołem Kazachstanu”. W krypcie nowej katedry pw. Matki Boskiej Fatimskiej Matki Wszystkich Narodów pod ołtarzem umieszczono ozdobny relikwiarz z doczesnymi szczątkami Apostoła Kazachstanu. Wiemy, że ponad 13 lat spędził w więzieniach i obozach pracy. Uwolniony – nadal pozostał dla zesłańców w Kazachstanie. Aby pozostać, przyjął obywatelstwo rosyjskie i pełnił przez 20 lat posługę kapłańską wśród katolików. Uważany był przez ówczesne władze za przestępcę i agenta Watykanu. Nie narzekał na swój los, lecz w warunkach nieludzkich zdobywał szczyty heroizmu. Tam, gdzie bezprawie – upominał się o prawo. Tam, gdzie niszczono godność człowieka, potrafił ją obronić. Gdziekolwiek się zjawił, tworzyła się wspólnota wierzących, na wzór pierwszych chrześcijan. Męczennik konfesjonału, Eucharystii i prawdziwy przyjaciel Boga i Człowieka beatyfikowany 11 września 2016 roku. Papież Franciszek na Anioł Pański, 11 września 2016 powiedział: „Dziś w Karagandzie w Kazachstanie, został ogłoszony błogosławionym Władysław Bukowiński, kapłan  i proboszcz, prześladowany za swą wiarę. Ileż ten człowiek wycierpiał! W życiu zawsze okazywał wielką miłość dla najsłabszych i najbardziej potrzebujących, a jego świadectwo jawi się jako przeobfitość uczynków miłosierdzia względem duszy i względem ciała”.

Marta Przewor