Artykuły

Dla Ciebie Panie … – jubileusz 60-lecia kapłaństwa Księdza Prałata Kazimierza Tomasika

Wpisany przez ks. Tomasz Gałuszka

5 lutego 1935 roku w rodzinie Tomasików przyszedł na świat czwarty z kolei syn, któremu na chrzcie nadano imię Kazimierz, i wtedy to właśnie powierzono go pod opiekę Matki Bożej Tarnowieckiej.

Kazimierz wzrastał w atmosferze miłości rodzinnej, krewnych i sąsiedzkiej. Swoją postawą zjednywał szacunek dla siebie. Od najwcześniejszych lat był pilnym ministrantem. Kiedy ukończył szkołę podstawową rozpoczął naukę w Liceum Ogólnokształcącym w Jaśle, gdzie dał się poznać jako solidny i zdolny uczeń. Nie był to łatwy czas, bardzo często do szkoły musiał iść na piechotę, a jednak chęć ukończenia szkoły była tak duża, że żadne przeszkody nie były dla niego straszne. Cztery lata nauki minęły właściwie niepostrzeżenie, a czas po maturze obfitował w trudne decyzje. Swoją dalszą drogę zawierzył księdzu proboszczowi Ignacemu Lei, który podtrzymywał go w decyzji wstąpienia do seminarium. Był to czas trudny w każdym aspekcie dla niego, on jako syn „chłopa” – nie był dobrze postrzegany jako przyszły kapłan. Kazimierz zaufał Bogu i swemu powołaniu i wraz ze swym kolegą –Aleksandrem – wstąpił do seminarium w Przemyślu.

Lata spędzone w seminarium, mimo upływu czasu, pozostały na zawsze
w jego sercu i pamięci, a ten czas to kolejne wyzwanie. Z pomocą Bożą i modlitwą rodziny nadszedł dzień, na który czekał on sam i jego rodzina, która wspierała go w każdym momencie. 5 czerwca 1959 roku biskup wyświęcił Kazimierza na kapłana, by służył Bogu i ludziom. W parafii zapanowała wielka radość, gdyż rzadko się zdarza, by z jednej wioski jednego dnia wyświęcono dwóch księży.

Uroczystość prymicyjna zgromadziła wielu ludzi. Rodzina, krewni, znajomi, przyjaciele, mieszkańcy wsi i parafii. Zabrakło jednakże najważniejszej osoby: ojca i brata, a wszyscy modlili się w ich intencji.

Służba kapłańska opiera się na pokorze, pobożności, cierpliwości i ufności Bogu i Maryi. Opieka z nieba była bardzo potrzebna, gdyż pracował z różnymi ludźmi i musiał borykać się z różnymi problemami. Kazimierz rozpoczął swoją posługę w Desznicy, następnie w Trzcianie, Wesołej, Krasnym, w Uhercach. Po kilku latach pracy jako wikariusz ksiądz biskup I. Tokarczuk powierzył mu zadanie utworzenia parafii w Olszanicy. Tam miał odremontować kościół i wybudować plebanię. Otworzył również drugi kościół dojazdowy w Stefkowej. Musiał skupić się na remoncie, a także scalać wiernych. Tam, gdzie pojawiał się ks. Kazimierz zawsze spotykał się z sympatią i zrozumieniem. Parafianie szanowali go, zawsze mógł liczyć na ich wsparcie podczas realizacji różnych zadań i prac. Za swoją posługę otrzymał nominację na Prałata.

Potrzeba zmian towarzyszyła Kazimierzowi całe życie, dlatego kiedy poczuł, że w Polsce zrobił już wiele, podjął decyzję o wyjeździe – wybrał odległy Kercz na Ukrainie. Tam rozpoczął pracę, można rzec od podstaw. Kościół, który został oddany był w opłakanym stanie, zrujnowany, bez dachu, w jednej części przeznaczony na publiczną toaletę. Kilkanaście lat pracy w Kerczu zaowocowało zwiększającą się liczbą wiernych i poczuciu pewnego rodzaju spełnienia. Są jeszcze miejsca na ziemi, gdzie jest potrzeba niesienia prawdy o Bogu, a ludzie potrzebują wsparcia i obecności kapłana. Sytuacja polityczna przyczyniła się do jego powrotu do ojczystej ziemi. Jednak powraca tam, do Kerczu, mimo wszelakim przeciwnościom i upływowi lat.

Dzisiaj w parafii wielkie święto – 60- ta rocznica święceń kapłańskich Kazimierza Tomasika i Aleksandra Radonia. 60 lat to dużo, ale też „ mgnienie oka” w wieczności. Z tej okazji składam Wam Czcigodni Jubilaci serdeczne życzenia: nieustannej opieki Pana Boga i Matki Bożej Tarnowieckiej, dużo zdrowia, dalszej posługi dla bliźniego, a gdy nadejdzie czas – otwartych drzwi do Wiecznej Szczęśliwości! Szczęść Boże! 100 lat!

Maria Tomasik
foto: ks. Grzegorz Wolan