Artykuły

Felieton wikarego na 16 czerwca 2019 roku

Wpisany przez ks. Tomasz Gałuszka

Ucisk, wytrwałość, cnota i nadzieja

Słowa zaczerpnięte z drugiego czytania Uroczystości Trójcy Przenajświętszej, w którym święty Paweł w Liście do Rzymian ukazuje drogę pokoju, jakiej potrzebuje każdy człowiek pielgrzymując po świecie. Tymi słowami trafia w najgłębsze pokłady duszy ludzkiej, a zarazem wywołuje stres, bo przecież współczesny człowiek nie jest nastawiony na przyjmowanie prześladowań i ucisku. Na pierwszy rzut oka czytelnik może się zastanawiać: jaki ten tekst staroświecki? W rzeczywistości nie jest tak, gdyż sami zauważamy podstępne mechanizmy współczesności, które chcą zawładnąć człowiekiem do końca, nastawiając go tylko i wyłącznie na branie i posiadanie. Dowody tego dostrzegamy każdego dnia w relacjach w pracy, w szkole, w domu, na ulicy itd. Czy w ogóle zastanawiamy się nad tym, że: wszelkie problemy i konflikty rodzą się z braku cierpliwości i szacunku do innych, a myślenia tylko o sobie i swoich potrzebach, które wcale nie są najważniejsze i nikt nam nie obiecywał, że muszą być zaspokojone. Niektórzy, chyba w swym postępowaniu się już tak zagalopowali, że najmniejsza niedogodność – jaka ich spotyka – jest w stanie wyprowadzić z równowagi i zniszczyć atmosferę całej rodzinie, grupie zawodowej czy przygodnie spotkanym ludziom – tylko dlatego, że nagle dana osoba, nie może mieć tego czego akurat pragnie. Mądre to? Chyba raczej nie, tylko jakoś większość się tym nie przejmuje. Współczesna młodzież powiedziałaby: „ tak bywa po prostu, żal”.

Stajemy wszyscy przed dylematem: taka wspaniała uroczystość Trójcy Przenajświętszej, a tu nie potrafimy przyjmować wyśmiewania, żartów, utarczek, bo od razu nasza duma jest urażona? To, jak to wygląda nasza wiara? Gdzie praca nad sobą? Gdzie te wszystkie lata formacji, katechezy, modlitwy? Czyżby to był jeden wielki „Teatr jednego aktora” – zapytajmy się? Może właśnie cały czas udajemy i słowa św. Pawła nas powalają na ziemię i nie wiemy jak powstać? Nie ulegajmy teraz nerwowości do Autora felietonu, ale szczerze sobie odpowiedzmy: co czynimy, aby żyć wiarą, która zawsze rodzi się w ucisku, w konsekwencji wyrabia wytrwałość oraz kształtuje w nas cnotę – czyli tą stałą dyspozycję do czynienia dobra, a na końcu daje nadzieję. Może jeszcze w to nie wierzymy i myślimy: ale nam „pojechał” w tym tekście, jak on tak może?

Nam wszystkim trzeba uderzyć się w pierś, bo Słowo Boże nas zawstydza i demaskuje naszą obłudę i fałsz, którym ulegamy i tak trwamy w tym „bagnie” jak przysłowiowa żaba błotna. Problem w tym, że owa żaba błotna stworzona została do takie błotnego życia, a my jako „korona stworzenia” obdarzeni jesteśmy rozumem i wolną wolą, dlatego wymaga się od nas wykorzystywania tych Bożych darów, aby można było wyczuwać powiew Miłości i Nadziei, a nie bagna czy błota!

Niech nieustanne wzywanie Ducha Świętego, trwanie w jedności z Synem na drodze do Domu Ojca Niebieskiego pomoże nam formować w nas dojrzałą postawę wiary, której świadectwo będziemy dawać w naszej codzienności.