Artykuły

Felieton wikarego na 2 czerwca 2019 roku

Wpisany przez ks. Tomasz Gałuszka

Wniebowstąpienie – „nasze zwycięstwo”

Wielu współczesnych drwi z chrześcijaństwa i z uroczystości Wniebowstąpienia – mówiąc, że to: jakieś bajki czy śmieszne opowiastki. My natomiast, gdy przystępujemy do odkrywania sensu tego etapu roku liturgicznego uświadamiamy sobie, że: „Pan Jezus zmartwychwstały przebywa u Ojca jako Jego Odwieczny Syn, który stał się człowiekiem i został ukrzyżowany, jako nasz Najwyższy Kapłan i Orędownik” – jak czytamy w komentarzu Tadeusza Loski – Jezuity. Możemy powiedzieć, że jako ludzie w swej naturze zostaliśmy włączeni w wielki obieg życia, którym cieszy się sama Trójca Święta.

Najważniejsze jest to, że nie zastanawiamy się nad miejscem, ale wiemy z nauki Katechizmu, że „niebo” – to stan nieustannego przebywania z Bogiem, a dokładnie: „jest stanem doskonałego życia i komunii miłości z Trójcą Świętą, stanem najwyższego i ostatecznego szczęścia wraz z Dziewicą Maryją, aniołami i wszystkimi świętymi”(KKK 1024).

Po tych wstępnych treściach teraz możemy przystąpić do wejścia w klimat naszych rozważań,, aby uchwycić sens życia w Bogu i dla Boga, a zarazem pośród ludzi. Chociaż będziemy atakowani przez wielu mentorów współczesnych, to prawda o Wniebowstąpieniu daje nam siłę i gwarancję „naszego zwycięstwa” nad grzechem i śmiercią, wszelkimi światowymi systemami czy przewidywaniami. To właśnie w tym zjednoczeniu z Bogiem święci Męczennicy szukali siły. Nie byliby w stanie oddać życia za wierność Ewangelii i Przykazaniom Bożym, gdyby nie życie „Niebem” – czyli to nieustanne obcowanie z Wszechmogącym, który przenika nas – jeśli tylko pozwolimy Mu na to.

Dlaczego akurat tak szeroko rozpisuję się nad tymi prawdami wiary? Przyczyna jest prosta! Bieg i szybkość życia, zasypywanie nas wielością zbędnych informacji sprawiają, że gubimy się i popadamy w marazm duchowy, ale i ten realistyczny. Wyczuwa się jakiś niezdrowy „jad” i wręcz nienawiść czy zazdrość, które są efektem zagubienia i braku życia „Niebem”. Jeżeli się nie obudzimy z tego letargu, to nie minie wiele czasu, a będzie za późno, dlatego nie ulegajmy wątpliwościom czy buntowi, ale uświadommy sobie, że nasze zwycięstwo mamy w osobistej relacji z Bogiem i w serdecznym – pełnym otwartości odniesieniu do innych. Niech każdy spotkany człowiek będzie światłem, nawet ten „niby dziwny i zbuntowany”.

Podejmijmy drogę walki o wartości każdego dnia, aby nasze serca i twarze pałały nadzieją. Nic w tym nie pomogą duże ilości pieniędzy czy dobre pojazdy, czy nawet najlepsze drogi czy dodatki socjalne, ale jedynie praca nad sobą, walka o szansę dla drugiego człowieka oraz czas ofiarowany Najwyższemu. Bóg w swoim Synu przez Wniebowstąpienie ukazuje nam kierunek życia: Człowieku popatrz; tylko w zjednoczeniu z „Tym, który Jest ” – zwyciężysz. Podejmiesz się tej drogi dziś?