Artykuły

Felieton wikarego na 23 czerwca 2019 roku

Wpisany przez ks. Tomasz Gałuszka

Tłumy, a Jezus

Gdy czytamy teksty liturgii Słowa Bożego XII niedzieli zwykłej, to zastanawiamy się: dlaczego tak mocno pasują one do sytuacji nas współczesnych? Słyszymy o „Tłumach” – które „będą patrzeć na tego, którego przebili i boleć będą nam nim, jak się boleje nad jedynakiem, i płakać będą nad nim, jak się płacze nad pierworodnym” – o czym czytamy w Księdze proroka Zachariasza. Oczywiście teksty te odnoszą się do zapowiadanego Mesjasza, który zostanie wyszydzony przez „Tłumy” itd. Tak ten tekst, jak i Ewangelia korespondują z tym, co dzieje się szczególnie w naszym społeczeństwie, a mianowicie: dowiadujemy się prawie każdego dnia o jakiś strasznych zbrodniach, dokonywanych w naszej „pobożnej” Ojczyźnie. Dlaczego zwracam na to uwagę? Tam gdzie są ludzie, to pojawiają się grzechy i przestępstwa – nie jest to chyba, jakieś wielkie odkrycie! Zastanawia mnie i przeraża zarazem współczesne zachowanie owego polskiego „Tłumu”, który zionie nienawiścią do wszystkiego i do wszystkich, który chciałby wymierzać samoczynnie sprawiedliwość – natychmiast – jakby to w tym „Tłumie” byli sami „Aniołowie” – którzy są czyści jak łza i nigdy nic złego nie czynią? Większość z nas słucha wiadomości, czyta informacje i co się okazuje? – że przeraża nas nie ilość przestępstw, ale reakcja owego „Polskiego Tłumu”, który gdy ktoś zostanie potrącony na ulicy, to wcale nie biegnie z serdecznością, aby pomóc, ale siedzi sobie na przystanku autobusowym, czytając gazety czy przeglądając telefony, nie zwracając uwagi, że potrącona przez samochód kobieta umiera. Mija dopiero długi czas, aż zatrzymuje się samochód i podjęta zostaje reanimacja. A co robią ludzie na przystanku? Natychmiast zaczynają robić zdjęcia! Tak zachowują się obywatele „pobożnej Rzeczypospolitej”?

Gdy wyprowadzany jest zaaresztowany człowiek, który oskarżany jest o zabójstwo dziewczynki, „Tłumy” tak się zachowują, że służby policyjne muszą podjąć szczególne środki bezpieczeństwa, padają straszne wyzwiska, chęć samosądu, wręcz natychmiastowego wymierzenia kary śmierci. Gdzie podziali się ci wrażliwi Polacy, którzy byli opanowani, pełni szacunku do każdego człowieka? Gdzie są nasi rodacy, którzy modlą się za wrogów i nieprzyjaciół? Gdzie ukryli się polscy wyznawcy Jezusa Chrystusa, który pyta nas dziś: „Za kogo uważają Mnie tłumy?” Co się z nami wszystkimi dzieje? Czy czasem przesyt pieniędzy, kariery, zazdrości, technologii informatycznej, zamkniecie w świecie wirtualnym, brak życzliwości do siebie nawzajem, skrajny egoizm i myślenie tylko i wyłącznie o sobie – nie doprowadziły do tej skrajnej znieczulicy i masowej nienawiści?
Wypada zacytować księgę Judyty z VIII rozdziału: „Kim wy właściwie jesteście, że w dniu dzisiejszym wystawiliście Boga na próbę i postawiliście siebie ponad Boga między synami ludzkimi? Przenigdy, bracia, nie pobudzajcie do gniewu Pana, Boga naszego!” Niechaj te słowa pomogą nam popatrzeć z dystansem i zrozumieniem na to co się dzieje pośród nas, bo wesoło to nie wygląda, ale nadzieja jest w Bogu, dlatego trzeba nam wracać do Niego jako Pana naszego życia.