Artykuły

Felieton wikarego na 9 czerwca 2019 roku

Wpisany przez ks. Tomasz Gałuszka

Moc z Wysoka

Wielkie oczekiwanie zostało dopełnione, gdy nastąpiło Zesłanie Ducha Świętego. Wydarzenie to jest dopełnieniem tajemnicy zmartwychwstania i wniebowstąpienia Jezusa Chrystusa. Otrzymujemy potwierdzenie, że Nasz Pan jest stale obecny pośród nas. Najciekawsze jest to, że potrzeba wiary, aby odkryć sens Zielonych Świąt. Dlaczego akurat taka popularna nazwa przypisana została do tej uroczystości?

W „Posłańcu św. Antoniego” czytamy: „W związku z tym, iż święto zawsze przypada w rozkwicie wiosny, na naszych terenach w pewien sposób przejęło obrzędowość święta rolników, pasterzy i powitania lata, zastępując starosłowiańskie „nowe latko”. Jak pisał ks. Eugeniusz Janota, taternik, badacz folkloru i przyrodnik, „W wilię Zielonych Świątek wtykają w izbie do szpar, koło okien i w stajni gałązki jesionowe. W te dwa święta izby nie zamiatają, rozrzuciwszy po nich sasyny (tataraku, tatarczuchu). Drzwi i okna ozdabiają gałęźmi z drzew liściastych, mniemają bowiem, że mają moc odwracania nawałnic, gradów i piorunów, używają szczególnie czarnej olszy, która jest także środkiem wypędzającym krety”. Co więcej, nie dość, że zieleń była wszędzie, bo i na głowach dziewcząt, na szyjach i rogach zwierząt, na drzwiach domostw, to i rodzaj gałązek miał znaczenie: brzoza na przyjaźń, sympatię i szczęście, dąb na siłę i długie życie, klon na zdrowie, tatarak na oczyszczenie”.

Jak bardzo tej „Mocy z Wysoka” potrzeba było ludziom, skoro podejmowano, aż tak wiele zwyczajów. Nie będziemy oceniać, ale chcemy także i dziś podjąć zaproszenie by Duch Święty napełnił nas współczesnych, bo potrzeba nam pokoju serca i budowania jedności. Każdego dnia słyszymy ogromną dawkę złych, a często bardzo przerażających informacji, które „niby” mają nas uświadomić na codzienne zmagania, a w rzeczywistości – często – wprowadzają w lęki i depresję. Po co to wszystko? Zastanawia się ktoś nad tym? Chyba raczej nie! Od kilku miesięcy spotykam co raz więcej osób, które bardzo konkretnie mówią: „proszę księdza mam dość tej współczesnej techniki, postanowiłem zrezygnować z posiadania telefonu komórkowego, konta na Facebooku i wszelkich dóbr komputerowych, ponieważ zamiast pomoc otrzymywałem ciągłe zagrożenia i ataki, które mało brakło, a doprowadziłyby mnie do śmierci. Teraz jestem wolny, wcale nie czuję się jakimś odludkiem, ale mogę odkrywać wreszcie wartość spotkań z ludźmi i powrót do pisania prawdziwych listów, które są wielką pomocą dla mnie. Ktoś powie: „ale przecież w pracy wszystko wysyła się elektronicznie?” Tak, ale ja potrafiłem to zmienić, bo w tym pędzie, totalnie czułem się niszczony przez te współczesne zwyczaje, dlatego postawiłem sprawę jasno, albo docenia się wartość mojej wiedzy i wkład pracy jako osoby ludzkiej, albo zostawiam, to wszystko i odchodzę gdzieś w nieznane, bo dłużej tak nie mogłem żyć! I co się okazało? Na nowo można w mojej pracy rozmawiać z pracownikiem, szanować wartość osoby itd. Ilość oświadczeń i zarządzeń elektronicznych była już tak duża, że nie przedstawiała żadnej wartości, dlatego po długim czasie zmagania na modlitwie i wzywaniu Mocy z wysoka – Ducha Świętego – udało się. Jestem szczęśliwy i wolny, mam rozum i wolną wolę – dary Boże, które na nowo odkrywam we wspólnocie osób, z którymi przychodzi mi żyć”.

Może świadectwo tego człowieka trochę przydługawe, ale pokazujące, jak łatwo można zagubić człowieka dziś. Niech modlitwa do Ducha Świętego pomoże nam na nowo spojrzeć na nasze codzienne decyzje i relacje międzyludzkie. Przyjmijmy „Moc z Wysoka” i żyjmy Nią!